Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Wisła Kraków. Mecz z Legią obejrzało 10 tys. mniej niż poprzednio

Przegrali piłkarze, ale klubowi księgowi też nie mogą czuć się zwycięzcami. Niedzielne spotkanie Wisły z Legią (0-1) obejrzało 23 tys. widzów, a przy Reymonta liczono na znacznie więcej.

- Kibice byli dziś najlepszym elementem Wisły - mówił po porażce z Legią Joan Carrillo, trener krakowian.

Reklama

Na tle jego piłkarzy nie było to jednak zbyt trudne, bo Wisła spisała się bardzo słabo, a momentami fatalnie. Krakowianie formą nie grzeszą jednak od kilku spotkań (z nielicznymi wyjątkami), więc na Reymonta nie przyciągają tłumów. M.in. z tego powodu niedzielna frekwencja w spotkaniu z mistrzami Polski była rozczarowująca.

Ponad 200 tys. zł mniej

W meczu z Legią na trybunach mogło usiąść ok. 29 tys. widzów (część zajmował sektor buforowy), ale sprzedano dokładnie 23156 biletów, a to - w przybliżeniu - oznacza ok. 240 tys. zł mniej wpływu do kasy klubu (licząc, że średnio bilet kosztuje 40 zł).

Bilety jednak od początku sprzedawały się mocno przeciętnie. 20 tys. "pękło" dobę przed spotkaniem, ale w klubie liczyli, że tradycyjnie ludzie rzucą się na wejściówki w dniu meczu. Nic takiego nie miało jednak miejsca, bo gdy pół godziny przed spotkaniem podeszliśmy pod kasy, w kolejce stało góra 10 osób.

Zdecydowanie więcej ludzi czekało na wejście na sektor od strony parku Jordana, który był niemal w całości wypełniony. 

Dużo słabsza frekwencja była jednak na sektorze C (od ulicy Reymonta), gdzie zasiadają najgłośniejsi kibice. Tam widać było setki wolnych miejsc.

Łącznie niedzielną potyczkę obejrzało 23156 widzów, co oczywiście jest rekordem kolejki. Przy Reymonta mieli jednak prawo myśleć o liczbie zdecydowanie wyższej. W końcu poprzednie, październikowe spotkanie z Legią, obejrzał komplet 33 tys. ludzi. Co więcej, taką frekwencję udało się osiągnąć bez kibiców gości, którzy w niedzielę przy Reymonta już się zjawili.

Co dalej?

W październiku Wisła grała jednak lepiej, a przede wszystkim zajmowała piąte miejsce, z raptem dwoma punktami straty do lidera. Teraz jest ósma, w ostatnich czterech spotkaniach zdobyła tylko dwa punkty i tylko cud może sprawić, że zbliży się do pozycji dającej grę w europejskich pucharach.

- Nie chcę mówić, że już o nic nie gramy, bo to jest futbol. Do końca chcemy wygrywać, nawet wszystkich pięć meczów. W puli jest piętnaście punktów i jesteśmy w stanie zgarnąć wszystkie, ale musimy grać lepiej i mądrzej. Wiem, że możemy to zrobić, więc jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte - zapewnia Zoran Arsenić, obrońca Wisły.

Najbliższy mecz krakowianie zagrają w niedzielę w Białymstoku z Jagiellonią. U siebie zmierzą się jeszcze z Zagłębiem Lubin (9 maja) i Lechem Poznań (13 maja).

Piotr Jawor

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | kibice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje