Reklama

Reklama

Wisła Kraków. Mateusz Buryło jedzie na testy do Hiszpanii

Po składzie pierwszego zespołu nie zawsze to widać, ale Wisła Kraków ma utalentowaną młodzież. Bramkarz jej juniorów Mateusz Buryło został wypatrzony i zaproszony na testy do dziewiątego zespołu zaplecza Ekstraklasy Hiszpanii - Deportivo Lugo.

Zobacz szczegóły z Segunda Division!

Buryło ma dopiero 17 lat i w zespole Centralnej Ligi Juniorów jest rezerwowym. Na Wiśle żartują, że jak inni młodzi bramkarze, pozostaje w cieniu "Chorążego". Prym wśród bramkarskiej młodzieży wiedzie roślejszy Kacper Chorążka.

Dwa lata temu Buryło błysnął w barwach Wisły U-15 na turnieju w Nantes, na którym grała również ekipa Deportivo La Coruna. Jego postawa spodobała się Hiszpanom, stąd zaproszenie na testy, na które młody wiślak wyruszy 11 czerwca. Deportivo Lugo jest blisko finiszu rozgrywek Segunda Division, kończy je w dniu, w którym Buryło uda się do Hiszpanii, jednak młody wiślak będzie trenował z rezerwami i zespołem do lat 19.

Reklama

Mateusz ma tylko 181 cm wzrostu, ale Hiszpanom spodobała się jego szybkość, gra nogami i sposób, w jaki kieruje defensywą.

- W Polsce obowiązują jeszcze zasady, że bramkarz musi mieć co najmniej 190 cm. W Hiszpanii, czy Portugalii można znaleźć bramkarzy mierzących niewiele ponad 180 cm. W nowoczesnej piłce bramkarz jest ostatnim obrońcą, świetnie gra nogami, podpowiada obrońcom, oni dzięki niemu mogą grać wyżej. Mateusz zrobił spore postępy, ale znacząco już nie urośnie. Dlatego dalszy jego rozwój musi się wiązać ze wzmocnieniem mięśni, a co za tym idzie - skoczności - opowiada trener bramkarzy Wisły Artur Łaciak.

Do piłki nożnej Mateusz podchodzi właściwie: nic na siłę, to ma być przygoda, szkoła życia, a nie kariera za wszelką cenę.

- Sport wyrabia mocny kręgosłup moralny, uczy dyscypliny, wypełnia młodzieży czas, więc brakuje go na różne głupoty, przez które młodzi ludzie często wpadają w tarapaty - tłumaczy Szczepan Buryło.

Trzeba przyznać, że w ostatnich latach w Wiśle solidnie pracują z bramkarzami. Odbudowali Łukasza Załuskę, a wcześniej Radosława Cierzniaka, po którego z ochotą zgłosiła się Legia. Wśród młokosów wybijają się Chorążka i Buryło, Mateusz Zając trafił do Motoru Lublin, a w Akademii Wisły rosną kolejne talenty: Broda i Matoga.

- To zasługa jednego człowieka - trenera Artura Łaciaka, który wzorowo pracuje z bramkarzami i każdy ma do niego duży szacunek. Łaciak jest nie tylko dobrym fachowcem, ale też psychologiem. Wie, kiedy poklepać po plecach, a kiedy opieprzyć - podkreśla Sz. Buryło.

W rodzinie Buryłów nikt nie będzie rwał włosów z głowy, jeśli po testach Hiszpanie nie zaproponują kontraktu Mateuszowi. Młokos jedzie po prostu po doświadczenie.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL