Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (69 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (66 pkt.)
  • 3 .Piast Gliwice (61 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (56 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (54 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (54 pkt.)
  • 7 .Cracovia (53 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (52 pkt.)

Wisła Kraków. Leszek Dyja: Obawiam się plagi kontuzji

Bundesliga wystartowała na nowo już niemal dwa tygodnie temu. Szukacie pewnych inspiracji za zachodnią granicą?

Reklama

- Nie widzę powodów, dla których mielibyśmy to robić. Znamy swoją wartość i potrafimy trenować. Jesteśmy wykształconymi ludźmi i wiemy, co robimy. Gdyby było inaczej, nie wygrywalibyśmy meczów. Za chwilę się okaże, że w pierwszej kolejce po starcie Bundesligi było osiem kontuzji mięśniowych, a w Ekstraklasie może nie być ani jednej. Wtedy należałoby odwrócić sprawę i spytać, czy niemieccy trenerzy konsultują się z polskimi.

Właśnie do tego zmierzałem, czy próbowaliście w pewien sposób czerpać z doświadczeń niemieckich trenerów, starając się wyeliminować błędy, które mogli popełnić.

- Restart obu rozgrywek dzielą niecałe dwa tygodnie. Nawet jeśli Niemcy wyciągnęliby pewne wnioski i chcieli się nimi podzielić i tak byłoby już za późno, by skorygować nasze działania - to pierwsza rzecz. Druga jest taka, że każdy uraz ma inną specyfikę. Nie można generalizować, twierdząc, że jeśli tam były kontuzje, to ma to jakiekolwiek przełożenie na nasze rozgrywki. Musi pan też wiedzieć, że nasze pole manewru było ograniczone. Nie mieliśmy pozwolenia na przebywanie w szatniach i nie mogliśmy korzystać z odnowy biologicznej. Pod tym względem był to okres specyficzny. Te zakazy zostały już zniesione, lecz obowiązywały podczas największych treningowych obciążeń.

Puentując naszą rozmowę - jak pan, jako były sportowiec, radził sobie w tym trudnym czasie izolacji? Odzyskał pan już pełnię formy?

- To był niezły poligon doświadczalny dla każdego trenera i każdej osoby, która żyje sportem. Czegoś takiego w życiu jeszcze nie doświadczyliśmy. Mam za sobą już wiele okresów przygotowawczych, zróżnicowanych pod względem długości, w sportach drużynowych i indywidualnych. Nigdy nie było jednak sytuacji, w której nie mogliśmy być w bezpośrednim kontakcie z zawodnikami i przebywać razem na jednym boisku lub w jednym pomieszczeniu. Musieliśmy się tego nauczyć. Dzięki temu każdy z nas mógł wejść na zupełnie inny poziom. Musiał sięgnąć po inne środki i formy treningowe. Nie sądzę bowiem, by większość trenerów trenowała wcześniej przed komputerem z zawodnikami. To działo się teraz pierwszy raz. Pod tym względem każdy ze szkoleniowców wykonał więc krok do przodu. A czy forma sprzyja? Myślę, że tak. Żyjemy już tym, co zacznie się od piątku, oddychamy pełną piersią i czekamy. Osobiście bardzo się cieszę, odetchnąłem z ulgą. Ileż można trenować samemu, w zamknięciu? Forma, przynajmniej ta psychiczna, jest już bardzo wysoka. Przebieramy nogami na myśl o meczu.

Rozmawiał: Tomasz Brożek

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Dyja | Wisła Kraków | Ekstraklasa | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje