Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Wisła Kraków. Leśnodorski: Szukamy inwestora z pomysłem na klub

- W takim klubie jak Wisła, który ma zoptymalizowane koszty i duży potencjał marketingowy, nie da się nie zarabiać na bieżące funkcjonowanie – uważa Bogusław Leśnodorski, były współwłaściciel Legii Warszawa pomagający teraz krakowskiemu klubowi wyjść z tarapatów w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

I szybko oblicza: "Przychody na poziomie 30 mln zł to w zasadzie pewnik, a gdyby się postarać, to i 40, a może i 50 mln zł jest realne". Skąd takie wyliczenia? - Prawa telewizyjne dają ok. 18 mln zł, loże, strefa VIP i merchandising pokrywają koszty wynajmu stadionu, a nawet coś zostaje, do tego dochodzą kontrakty sponsorskie i transfery - przekonuje Leśnodorski.

Reklama

Szef kancelarii LSW pozostaje nieco w cieniu, oficjalnie pomaga Wiśle pod względem prawnym, ale w praktyce dostał również pełnomocnictwa "do negocjacji ws. zakupu akcji spółki akcyjnej Wisła Kraków SA z podmiotami trzecimi". Dlatego - mimo że nie ma go na pierwszym planie i nie udziela się w mediach tak często jak Jarosław Królewski, który wspólnie z Kubą Błaszczykowskim i Tomaszem Jażdżyńskim udzielił klubowi 4-milionowej pożyczki na najpilniejsze potrzeby - jego rola wciąż jest znacząca.

Leśnodorski studzi jednak zbyt rozbudzone nadzieje po tym, jak Wisła była rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji, a teraz złapała drugi oddech. - Sytuacja jest ustabilizowana, ale do spółki powinien szybko wejść inwestor, bo inaczej nie będzie ona w stanie spłacać długów, a te są znaczące i zagrażają jej dalszemu istnieniu — mówi Leśnodorski i dodaje wprost: - To nie jest sytuacja, że my mamy pomysł na rozwój klubu i szukamy finansowania, tylko szukamy inwestora z pomysłem na klub. Pytanie, czy tacy w Polsce są.

Były współwłaściciel Legii używa też sugestywnego porównania, które akurat dzisiaj - gdy dochodzi do najwyższego transferu w historii polskiej piłki - jest wymowne. - Wisła to nie Manchester City, nie potrzebuje fortuny. Żeby funkcjonować na poziomie średniaka w Ekstraklasie, wystarczy budżet na poziomie 20 mln zł, by bić się o miejsce na podium — pewnie 25 mln zł. Obecnie koszty są tak ścięte, że budżet wynosi kilkanaście milionów złotych, ale on jest na dłuższą metę nie do utrzymania, bo klub praktycznie nie ma żadnych struktur. Mówimy więc o kilku milionach euro. To w skali światowego futbolu nie są żadne pieniądze, więcej warta jest lewa stopa Krzysztofa Piątka - twierdzi Bogusław Leśnodorski.

RP



Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Bogusław Leśnodorski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje