Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Wisła Kraków - Legia Warszawa. Najbardziej pamiętne spotkania

Bilety na niedzielne starcie Wisły Kraków z Legią Warszawa zostały wyprzedane już pięć dni przed meczem. Ligowy klasyk rozgrzewa kibiców do czerwoności. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę bogatą historię spotkań między tymi zespołami.

153 - tyle razy spotykały się ze sobą na boisku drużyny "Białej Gwiazdy" i "Wojskowych". Minimalnie lepszym bilansem w polskim klasyku może pochwalić się Wisła, która 57 razy schodziła z boiska z wygraną. Legia dotychczas zwyciężyła 55 razy, a 41-krotnie padł remis.

Co ciekawe, stosunki między oboma klubami nie zawsze były napięte. Świadczy o tym choćby fakt, że - co prawda na krótko - przed mundialem w 1978 roku między kibicami Wisły i Legii panowała wzajemna "zgoda".

Niedzielne starcie będzie dla obu drużyn ważne nie tylko przez pryzmat walki o mistrzostwo Polski (dla Legii), czy grupy mistrzowskiej (dla Wisły), ale także dzięki prestiżowej rywalizacji dwóch najbardziej rozpoznawalnych polskich klubów. Z tej okazji przypomnijmy najbardziej pamiętne boje między drużynami Wisły i Legii.

Reklama

Legia Warszawa - Wisła Kraków 2-3 (1-2), 01.11.1936 r.

Bramki: 0-1 Woźniak, 0-2 Kubera (sam.), 1-2 Frankowski (30.), 2-2 Przeździecki (64.), 2-3 Szewczyk (70.)

Ostatnie spotkanie sezonu było szczególne z dwóch powodów. Po pierwsze - wygrana Wisły zapewniła krakowskiemu klubowi wicemistrzostwo Polski. Po drugie - przegrana Legii spowodowała, że ta pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce. Jak się później okazało, rozłąka trwała aż 12 lat.

"Wisła grała w swoim odmłodzonym rewelacyjnym składzie. Doskonale grał bramkarz Gierula, na poziomie - obrona i pomoc. W ataku zawiódł lewoskrzydłowy Natanek. B. dobry łącznik Gracz. W Legii wyróżnili się w ataku Frankowski i Rajdek. Publiczności około 1000" - pisał o meczu przedwojenny Tygodnik Sportowy Bydgoszcz.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 12-0 (5-0), 19.08.1956 r.

Bramki: 1-0 Kowal (7.), 2-0 Pohl (28.), 3-0 Pohl (30.), 4-0 Pohl (32.), 5-0 Brychczy (44.), 6-0 Brychczy (48.), 7-0 Kowal (52.), 8-0 Pohl (53.), 9-0 Pohl (59.), 10-0 Monica (72. - sam.), 11-0 Brychczy (77.), 12-0 Kempny (79.)

Gdy w relacji radiowej podano wynik meczu Legia - Wisła, słuchacze byli pewni, że spiker się przejęzyczył. Przecież jeszcze wiosną tego samego roku "Biała Gwiazda" potrafiła pokonać rywala 2-0!

Wynik 12-0 do dziś pozostaje najwyższym, jaki padł w starciach pomiędzy tymi zespołami. Zresztą rekordy, jakie padły w tym spotkaniu wyliczał w relacji meczowej "Przegląd Sportowy". Wynik 12-0 nie padł wcześniej w żadnym powojennym meczu ligowym, a Ernest Pohl urządził sobie trening strzelecki i został pierwszym zawodnikiem, który w jednym spotkaniu zdobył aż pięć bramek. Popis Legii i blamaż Wisły z trybun stadionu Wojska Polskiego oglądało około 20 tysięcy widzów.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 4-3 (1-1), 15.06.1983 r.

Bramki: 1-0 Kapka (16.), 1-1 Turowski (25.), 1-2 Turowski (57.), 2-2 Kapka (62.), 3-2 Kapka (83.), 3-3 Milewski (85.), 4-3 Iwan (89.)

Kończący sezon 1982/83 mecz nie miał już większego znaczenia dla układu tabeli, bowiem to Lech Poznań zapewnił sobie mistrzowski tytuł. Sygnały dobrej formy Wisły można było zobaczyć właśnie podczas rozegranego na początku czerwca starcia z "Kolejorzem", wygranego przez "Białą Gwiazdę" 6-0.

Piłkarze Wisły i Legii na koniec sezonu zafundowali kibicom wspaniały spektakl, rozstrzygnięty dopiero w przedostatniej minucie przez Andrzeja Iwana. Wcześniej hat-trickiem popisał się niezawodny Zdzisław Kapka, jedna z klubowych legend. W plebiscycie z 2005 roku Kapka został nawet wybrany do jedenastki stulecia Wisły Kraków.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-6 (0-2), 20.06.1993 r.

Bramki: 0-1 Kowalczyk (8.), 0-2 Kowalczyk (24.), 0-3 Czykier (55.), 0-4 Śliwowski (63.), 0-5 Śliwowski (66.), 0-6 Śliwowski (69.).

"’Cudowne’ wyniki, sprzedane mecze", "Złodzieje, złodzieje", a nawet "Jak kurtyzana z klientem" - tak wyglądały nagłówki gazet opisujące "kolejkę cudów". Przed ostatnią kolejką sezonu 1992/93 Legia oraz ŁKS miały taki sam bilans punktowy, a bilans bramkowy premiował klub z Warszawy.

Kiedy jednak z Łodzi zaczęły napływać wiadomości, że w meczu ostatniej kolejki ŁKS wysoko wygrywa z Olimpią Poznań, to Legia także zaczęła zdobywać bramkę za bramkę. Ostatecznie na wygraną ŁKS-u 7-1, Legia odpowiedziała zwycięstwem 6-0. W trakcie trwania spotkania kibice Wisły namawiali swoich piłkarzy do zejścia z boiska, a także sugerowali sprzedanie meczu, krzycząc, by ci podzielili się pieniędzmi.

"Te półtorej godziny niby-futbolu przy ul. Reymonta bardziej przypominało transakcję podstarzałej kurtyzany z pewnym siebie klientem, niż mecz piłkarski. Nie było w tym wszystkim ani cienia żenady z jednej, ani udawanej, przynajmniej, frywolności z drugiej strony. Ot, rutynowa transakcja w tym fachu" - pisał o meczu dziennik sportowy "Tempo".

Ostatecznie mecze Legii i ŁKS-u unieważniono i decyzją PZPN-u mistrzostwo Polski trafiło do Lecha Poznań.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 1-2 (0-1), 09.06.2001 r.

Bramki: 0-1 Żurawski (11.), 0-2 Pater (73.), 1-2 Kowalczyk (87.)

Los sprawił, że walczące o mistrzostwo Legia i Wisła spotkały się ze sobą przy Łazienkowskiej w przedostatniej kolejce sezonu. W lepszej sytuacji była drużyna "Białej Gwiazdy", której zwycięstwo odbierałoby Legii jakiekolwiek szanse na końcowy triumf.

Prowadzona przez Adama Nawałkę drużyna zagrała świetny mecz, a jej bohaterem został Grzegorz Pater, który najpierw wywalczył rzut karny, a później podwyższył prowadzenie Wisły. "Biała Gwiazda" mogła świętować więc zapewnienie tytułu mistrzowskiego na stadionie Legii, co spowodowało, że miejscowi kibice nie wytrzymali ciśnienia. Z trybun w stronę piłkarzy poleciały kamienie, a jeden wylądował nawet na głowie trenera Wisły, Nawałki.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 4-0 (1-0), 12.11.2010 r.

Bramki: 1-0 Brożek (42.), 2-0 Małecki (50.), 3-0 Brożek (60.), 4-0 Wilk (84.).

Wisła sezon 2010/11 po raz ostatni zakończyła na szczycie ligowej tabeli. Pod wodzą Roberta Maaskanta pod Wawelem miała zostać zbudowana drużyna, która w końcu wywalczy awans do upragnionej Ligi Mistrzów.

Wysoką wygraną z Legią wiślacy nawiązali do świetnych spotkań z poprzednich sezonów, gdy byli poza zasięgiem ligowej konkurencji. Dwie bramki w tamtym spotkaniu zdobył Paweł Brożek, który z 12. golami jest najskuteczniejszym wiślakiem w pojedynkach z "Wojskowymi".

Listopadowe rozgromienie Legii dało wiślakom potężnego "kopa" i zapoczątkowało wspaniałą serię zwycięstw. Na znalezienie pogromcy "Biała Gwiazda" musiała czekać niemal pół roku, bo aż do końca kwietnia.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 5-0 (3-0), 09.05.2014 r.

Bramki: 1-0 Żyro (20.), 2-0 Kucharczyk (36.), 3-0 Jodłowiec (44.), 4-0 Dossa Junior (59.), 5-0 Saganowski (79.).

Blisko cztery lata czekała Legia, by odpłacić się Wiśle za bolesną porażkę, ale dokonała tego z nawiązką w maju 2014 roku. Warszawiacy poszli w ślady krakowskiej drużyny i opromienieni triumfem w ligowym klasyku także zdobyli mistrzostwo Polski.

Pierwsza tak wysoka ligowa porażka Wisły od 17 lat była w pewien sposób symbolem końca jej dominacji w Polsce i zapowiedzią podobnej serii w wykonaniu Legii. W kolejnych pięciu sezonach warszawiacy aż czterokrotnie kończyli go na szczycie tabeli.

Sam mecz nie miał większej dramaturgii, a bardziej przypominał egzekucję. Słabo dysponowani obrońcy drużyny Franciszka Smudy popełniali błąd za błędem, co skwapliwie wykorzystali napastnicy rywala.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3-3 (2-0), 21.10.2018 r.

Bramki: 1-0 Nagy (2.), 2-0 Carlitos (23.), 2-1 Imaz (57.), 2-2 Kosztal (58.), 2-3 Imaz (62.), 3-3 Carlitos (90.).

Ostatnie spotkanie Legii z Wisłą przyniosło ogromne emocje swoim niespodziewanym przebiegiem. Gdy mistrzowie Polski po pierwszej połowie pewnie prowadzili 2-0, wydawało się, że kontrolują sytuację. Zwłaszcza, że goście przed przerwą ani razu nie zagrozili bramce rywala.

Druga połowa zaczęła się spokojnie, ale wystarczyło tylko pięć minut, by sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Dzięki dwóm bramkom Jesusa Imaza i trafieniu Martina Kosztala (dziś obaj reprezentują Jagiellonię) wynik w mgnieniu oka zmienił się z 0-2 na 3-2!

To nie był jednak koniec emocji. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry stan meczu wyrównał Carlitos, także zdobywając swojego drugiego gola w tym meczu. Dodatkowym smaczkiem był oczywiście fakt, że był to pierwszy mecz Carlitosa, niedawnego ulubieńca krakowskich kibiców, przeciwko swojemu byłemu klubowi.

Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy