Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Wisła Kraków - Legia Warszawa. Kto sprzątnie bałagan, kto zażegna kryzys?

Leszek Lipka, były pomocnik Wisły, warszawian zatrzymywał w latach 70. i 80. Sylwester Czereszewski, były napastnik Legii, bramkę krakowian atakował w latach 90. i na przełomie wieków. Dziś Interia pyta ich o przeszłość i najbliższą przyszłość obu klubów, które w piątek (godz. 20.30) w Krakowie zagrają o ekstraklasowe punkty.

Wyniki, tabela, statystyki Ekstraklasy - TUTAJ

Reklama

Interia: W pana czasach mecz Wisły z Legią był najważniejszym spotkaniem w sezonie?

Leszek Lipka: Do tego pojedynku przygotowywaliśmy się specjalnie, bo Legia to zawsze była czołówka. Do tego dochodziły animozje między Krakowem a Warszawą. Rywalizacja była na całego.

Sylwester Czereszewski: Może ten mecz nie był najważniejszym, ale jednym z najważniejszych. Na równi z potyczkami z Widzem czy Lechem. To było spotkanie podwyższonego ryzyka (śmiech). W sumie to były takie derby, z emocjami, podtekstami. Do tego oba zespoły często walczyły o najwyższe cele.

Dziś waga spotkania Wisła - Legia jest trochę mniejsza?

Lipka: Trochę tak, bo Wisła osłabła, a jeszcze kilka lat temu była na absolutnym topie. Na Legię zawodnicy jednak się mocno zmobilizują. Można przegrać kilka spotkań z rzędu, ale z Legią trzeba zrobić wszystko, by nie polec.

Czereszewski: Tabela nie odzwierciedla siły obu zespołów. Dla mnie jest nie do pomyślenia, by taki klub jak Wisła spadł z ligi. Kibicuję im, choć nie w meczu z Legią. Ekstraklasa bez Wisły to byłoby nie to samo.

Kto w tym sezonie bardziej rozczarowuje?

Lipka: Czy ja wiem... Chyba Legia, bo ma dużo większy potencjał i oczekiwania wobec nich są dużo większe. Ale Wisła też nie ma się czym chwalić, bo w porównaniu z poprzednim sezonem nie ma w składzie tylko Wolskiego, a drużyna wylądowała na dole tabeli. Nie wiem co się dzieje, ale odejście jednego zawodnika nie mogło spowodować aż takiej zapaści. Może chodzi o ten bałagan w klubie? Piłkarze mogą mówić, że o tym nie myślą, ale od tego nie da się odciąć. Poza tym grają dziwnie, jakby chcieli wjechać z piłką do bramki.

Czereszewski: Bardziej rozczarowuje Legia, bo ma zawodników, a jest nisko w tabeli. Za to w Wiśle brakuje jakości. Niby są nazwiska, ale to nie daje punktów. Po Legii widać, że piłkarze mają umiejętności. Jak w drugiej połowie przycisnęli Zagłębie Lubin, to rywale nie mogli wyjść z pola karnego.

Co w piątkowym meczu przemawia za Wisłą, a co za Legią?

Lipka: Wisła wygrała z Piastem i trochę psychicznie się podbudowała. Za to Legia gra o odzyskanie zaufania kibiców i pozbieranie się przed kolejnym meczem Ligi Mistrzów.

Czereszewski: Za Wisłą przemawia tylko jej boisko i trybuny. Za to umiejętności są po stronnie Legii. Są dużo mocniejsi od krakowian, szczególnie w ofensywie.

Kto wygra?

Lipka: Zapowiada się ciekawy mecz. Dużo zależy od składu, jaki wystawi Legia, bo u nas często miesza się zestawieniami. Swoją drogą trochę tego nie rozumiem, bo za naszych czasów grało się co trzy dni i nikt nie mówił o jakimś odpoczynku czy regeneracji. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi... W piątek Wisła nie będzie na straconej pozycji.

Czereszewski: Stawiam na Legię. Zmienili trenera i wyjechali na kilkudniowe zgrupowanie, by się skonsolidować. To są ważne rzeczy. Bardzo potrzebne, by zażegnać kryzys.  

Jak Wisła i Legia skończą sezon?

Lipka: W poprzednim sezonie Lech też zaczął fatalnie, a o mały włos załapałby się do pucharów, więc Wisły nie można przekreślać. Na dziś wejście do "ósemki" będzie wielkim sukcesem, ale na razie nie wygląda to dobrze. Z kolei jak Legia skończy grać  w Lidze Mistrzów, to pewnie zajmie się Ekstraklasą i jeszcze może mieć szansę na mistrzostwo Polski. Choć wtedy strata może być duża, bo Jagiellonia jest bardzo mocna.   

Czereszewski: Wiśle będzie ciężko, wygrana z Piastem wcale nie oznacza, że teraz pójdą w górę. Szczególnie, że teoretyczni słabeusze na razie radzą sobie bardzo dobrze. Legia wejdzie do "ósemki" i będzie faworytem do mistrzostwa. Jagiellonia? Każdy ma swoje pięć minut, ale w końcu zaczną tracić punkty.

Notował Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje