Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-0 w 10. kolejce Ekstraklasy

W klasyku Lotto Ekstraklasy Wisła Kraków zremisowała 0-0 z Legią Warszawa i może pluć sobie w brodę, bo miała rzut karny, ale zmarnował go Denis Popović.

Ekstraklasa: sprawdzaj wyniki i tabelę na żywo!

Reklama

Ranking piłkarzy Ekstraklasy - oceniaj!

Legionistów poprowadził po raz pierwszy i ostatni Aleksandar Vuković, który awaryjnie zastąpił zdymisjonowanego Besnika Hasiego. W sobotę zespół ze stolicy obejmie Jacek Magiera.

- Postaram się sprawić, żeby mnie zapamiętano jako trenera, który miał same zwycięstwa, a jednak został zmieniony - uśmiechał się przed klasykiem ligi "Vuko". Będzie musiał zadowolić się faktem, że nie poniósł żadnej porażki.

Trzeba przyznać, że Vuković był jedną z gwiazd tego meczu. Tak dynamicznie dyrygował swoim zespołem, wymachując pięściami, momentami wchodząc na murawę, że spalił więcej kalorii niż niejeden z jego piłkarzy.

Mecz był wyrównany, a Legia, choć dysponuje większym potencjałem kadrowym, nie jest w stanie wygrywać na pstryknięcie nawet z ostatnią w tabeli Wisłą. Potrzebuje dłuższej kuracji sklejania szatni. Kuracji, którą zapoczątkował Vuković.

Wisła chciała pójść za ciosem, po pokonaniu Piasta, ale z Pawłem Brożkiem na ławce, nie miała armaty, która byłaby w stanie trafić do siatki, choćby z rzutu karnego.

Już w pierwszej minucie Adam Mójta sprawdził Arkadiusza Malarza uderzeniem z rzutu wolnego z ponad 30 metrów. Bramkarz Legii nie dał się zaskoczyć. Dziesięć minut później znów Mójta próbował szczęścia, tym razem huknął z powietrza obok okienka bramki gości.

W 16. minucie doszło do krótkiej, choć zdecydowanej przepychanki między piłkarzami obu drużyn, gdy Michał Pazdan ostro zaatakował nogi Rafała Boguskiego.

W 29. min z linii końcowej dośrodkował Zdenek Ondraszek, a Mateuszowi Zacharze zabrakło milimetrów, by sięgnąć piłki przed pustą bramką! Część fanów "Białej Gwiazdy" krzyknęła już nawet "Jeeest!", bo oczyma wyobraźni widziała piłkę w siatce.

Cztery minuty później zaatakowała Legia. Aleksandar Prijović rozegrał na prawo, do Gulherme, ten kąśliwie podał przed bramkę, gdzie przytomnie wyszedł i wybił piłkę Michał Miśkiewicz.

W 37. min spóźniony Krzysztof Mączyński mocno nadepnął na nogę Thibaulta Moulina, lecz sędzia nie tylko nie wyjął żółtej kartki, ale nawet nie podyktował faulu.

W 41. min Tomasz Jodłowiec ładnie minął Macieja Sadloka, jednak zacentrował za mocno. Nikt z jego kolegów nie miał szansy dojścia do piłki.

Końcówka I połowy należała do gości, głównie za sprawą ofensywnych wypadów bocznych obrońców - Łukasza Brozia i Adama Hlouszka, ale i Wisła nie zapomniała o ataku. Piękne, dalekie, krzyżowe podanie Patryka Małeckiego otworzyło szansę Ondraszkowi, którego strzał z pierwszej piłki w krótki róg obronił Arkadiusz Malarz.

W 52. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Thibaulta Moulina Pazdan popisał się efektowną główką z kilku metrów, a Miśkiewicz efektowną obroną.

Później Małeckiego zgubił Guilherme, ale zatrzymał się na Macieju Sadloku i musiał zadowolić się z rzutu rożnego.

Mistrzowie Polski przycisnęli na serio. Stuprocentową okazję miał Guilherme, który dobijał z 15 m, ale Miśkiewicz zdążył wybić na korner. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z bliska nie trafił do bramki głową Michał Pazdan i Aleksandar Vuković mógł się tylko złapać za głowę!

W rewanżu, w 62. min Adam Mójta uderzył z 35 m, z rzutu wolnego i brakło mu metra, by piłka wpadła do siatki.
W 63. min zakończyła się przygoda z tym meczem Miroslava Radovicia. Zastąpił go Kasper Hamalainen. Ta godzina z niewielkim okładem pokazała, że do Legii wrócił znacznie słabszy "Rado", w porównaniu do tego, który wyjeżdżał do Chin. Bez dryblingu, bez szybkości, bez dawnej dynamiki.

Wisła opanowała sytuację właśnie po tej zmianie. Gra się toczyła częściej na połowie warszawian.

Legia przedarła się na pole karne Wisły dopiero w 73. min, dzięki kontrze Prijovicia, którego zatrzymał po dalekim pościgu Sadlok i otrzymał za to brawa na stojąco.

W 75. min mieliśmy kolejną kontrowersję: w starciu bark w bark z Zacharą upadł Michał Pazdan i przy okazji zagarnął piłkę łokciem. Wiślacy domagali się podyktowania rzutu karnego, sędzia Paweł Gil skonsultował z asystentem i nie wskazał na "wapno".

To rozsierdziło wiślaków. W 77. min z dystansu huknął Mączyński, piłka przeszła minimalnie obok słupka.

Pazdan, we wspomnianym starciu z Zacharą, doznał kontuzji barku i musiał opuścić murawę. Zmienił go Jakub Rzeźniczak, który jeszcze niedawno, przy Łazienkowskiej był na cenzurowanym.

Na ostatnie 10 minut, w miejsce bezbarwnego Nemanji Nikolicia, Vuković posłał do boju Michaiła Aleksandrowa, wyczerpując w ten sposób limit zmian.

Wiślacy doczekali się karnego w 82. min, gdy po błędzie technicznym piłkę zagrał ręką Hlouszek.

Z 11 m do siatki chciał trafić Denis Popović, ale Malarz obronił jego strzał w prawy róg!

W 87. min Legia miała kolejną "setkę" - Hlouszek uciekł Rafałowi Boguskiemu i dośrodkował wprost na głowę Aleksandrowa, ale ten strzelił dokładnie tam, gdzie stał Miśkiewicz. "Misiek" bez problemów odbił piłkę.

W doliczonym czasie do II połowy zwycięskiego gola dla legionistów mógł zdobyć Czerwiński, lecz po centrze z rzutu rożnego zagówkował minimalnie za lekko, by piłka ugrzęzła w siatce.

 
Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

10. kolejka Lotto Ekstraklasy:

Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-0

Sędzia: Paweł Gil z Lublina.

Żółte kartki: Popović, Mójta, Jović oraz Pazdan, Guilherme, Czerwiński, Broź.

Widzów: 19477

Z Krakowa Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Legia Warszawa | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama