Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 5-2 w 8. kolejce Ekstraklasy

Koncert "Białej Gwiazdy", jakiego nie było od czasów świetności w okresie Bogusława Cupiała. Zespół Macieja Stolarczyka rozbił dotychczasowego lidera - Lechię 5-2 i zajął jego pozycję w tabeli! Na dodatek w Krakowie padł rekord frekwencji tego sezonu w Ekstraklasie - 23 052 widzów!

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Wisła Kraków - Lechia Gdańsk

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Wydawało się, że wiślacy będą mieli szalone kłopoty ze zdobywaniem goli, po sprzedaniu do Legii Carlitosa. Tymczasem grają i strzelają jak z nut. Mają już 17 goli na koncie!

Gdyby każdy mecz Ekstraklasy wyglądał jak ten, to stadiony nie świeciłyby pustkami, a nasze eksportowe zespoły nie żegnałyby się z pucharami w połowie wakacji. Wysokie tempo, pomysłowe ataki i niemało sytuacji podbramkowych - tak radziły sobie zespoły, na które mało kto stawiał przed sezonem.

Przyjazd lidera pod Wawel i dobre wyniki ekipy Macieja Stolarczyka przyciągnęły na stadion im. Henryka Reymana ponad 20-tysięczny tłum. Ważna była odpowiedź na pytanie, czy po przerwie na reprezentację "Biała Gwiazda" przeładowała baterie, które w ostatnim meczu ze Śląskiem wydały na wyczerpane.

Patryk Lipski strzałem z wolnego, po którym odbita od Jesusa Imaza piłka wpadła w dalszy róg bramki Mateusza Lisa, pokazał, że lechiści zasiadają w fotelu lidera nie po znajomości, tylko dzięki dobrej postawie.

Krakowianie nie chcieli być chłopcem do bicia. Zdenek Ondraszek z Imazem przeszli defensywę rywala. Hiszpan strzelał niemal do pustej bramki, lecz Duszana Kuciaka wyręczył na linii bramkowej Michał Nalepa. Przy dobitce z bliska Ondraszka nie miał szans ani bramkarz, ani stoper.

W 35. min Marcin Wasilewski źle przyjął piłkę w polu karnym, a na dodatek sfaulował dobijającego Artura Sobiecha. Sędzia Paweł Gil skorzystał z VAR-u i podyktował karnego. Strzałem w lewy róg po ziemi na bramkę zamienił go Flavio Paixao.

W związku z przerwami na analizy wideo sędzia doliczył do I połowy aż cztery minuty i  w pierwszej z nich Dawid Kort podał z rzutu rożnego, a zamykający akcję Jakub Bartkowski zagłówkował i znowu był remis. Do uznania tej bramki potrzebny był również VAR, który rozstrzygnął, że Flavio wybił piłkę już za linią bramkową. Nie popisał się też Duszan Kuciak, który poślizgnął się i klęcząc nie miał szans dosięgnięcia lecącej nad nim piłki.

Po zmianie stron Lechia parła do przodu, osiągnęła przewagę optyczną. Napędzała ją głównie lewa flanka, gdzie pojawił się dysponującymi świeżymi siłami Lukasz Haraslin, wspierany przez Filipa Mladenovicia. Goście napierali, ale to wiślacy, przy pierwszej groźnej kontrze uzyskali prowadzenie, pierwsze w tym szalonym meczu! Do ofensywy zapuścił się świeżo upieczony reprezentant Polski Rafał Pietrzak, idealnie obsłużył biegnącego z prawej strony Rafała Boguskiego, który zagłówkował do siatki. Kuciakowi interwencję utrudnił rykoszet od obrońcy.

Prowadząca "Biała Gwiazda" mogła sobie pozwolić na komfort jeszcze częstszej gry z kontry. Już pierwsza dała jej podwyższenie prowadzenia na 4-2! Boguski z prawej flanki dograł na lewą, a chwilę wcześniej wprowadzony Kamil Wojtkowski huknął pod poprzeczkę, będąc w pełnym biegu!

Jakby tego było mało, Jesus Imaz wywalczył rzut karny, zwodem zmuszając do faulu Stevena Vitorię. Maciej Sadlok, który zastąpił w wykonywaniu "jedenastek" Boguskiego huknął na siłę w środek i Duszan Kuciak obronił! Z trybun popłynęły słowa otuchy w kierunku pechowego strzelca, ale najbardziej pocieszył go "Boguś", który po rzucie rożnym i przedłużeniu podania przez Imaza, zagłówkował szczupakiem, podwyższając na 5-2.

Lechia się nie załamała, dalej parła do przodu. Powinna przynajmniej zmniejszyć rozmiary porażki, jednak w 90. min Mateusz Lis w fenomenalny sposób, leżąc, obronił uderzenie z dwóch metrów Paixao! To była wielka sobota Wisły Kraków, która odniosła czwartą wygraną z rzędu, a liderem nie była od czasów prowadzenia ją przez Franciszka Smudę.

Z Krakowa Michał Białoński, Piotr Jawor

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 5-2 (2-2)

Bramki:

0-1 Patryk Lipski (7. z wolnego po faulu Bartkowskiego), 1-1 Ondraszek (19.) 1-2 Flavio Paixao (38. z karnego po faulu na Sobiechu), 2-2 Jakub Bartkowski (45.+1 głową z podania Korta), 3-2 Dawid Kort (64. głową z podania Pietrzaka), 4-2 Wojtkowski (75. z podania Boguskiego), 5-2 Boguski (83. głową z podania Imaza).

Wisła Kraków: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Boguski, Bash (87. Plewka), Imaz, Kort (82. Halilović), Kosztal (74. Wojtkowski) - Ondraszek.

Lechia Gdańsk: Kuciak - Fila, Vitoria, Nalepa, Mladenović - Paixao, Kibicki, Łukasik (72. Sopoćko), Lipski, Mak (58. Haraslin) - Sobiech (84. Arak).

Sędziował: Paweł Gil z Lublina.

Żółte kartki: Boguski (62. za faul na Haraslinie), Kosztal (67. za faul) oraz Lipski (43. po faulu na Korcie), Mladenović (50.).

Widzów: 23 052 tys.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Lechia Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje