Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 0-1 w Pucharze Polski

Paweł Buzała strzelił czwartą bramkę w sezonie, a Lechia zrewanżowała się Wiśle za ligową porażkę 0-3, eliminując ją w 1/8 finału Pucharu Polski po zwycięstwie na stadionie w Krakowie 1-0. "Biała Gwiazda" długo, bo do połowy października trwała bez porażek, ale jak już raz "pękła" w Bydgoszczy (1-3 z Zawiszą), tak od razu dostała drugi cios.

Lechia Gdańsk przerwała serię siedmiu meczów bez zwycięstwa. Poprzednio jego smak poczuła 24 sierpnia, gdy pokonała Legię 1-0.

Wiślacy zaprezentowali rezerwowy skład i w sporej mierze rezerwowe podejście do tego meczu. Odkąd objął ich Franciszek Smuda, w spotkaniach na własnym stadionie walczyli od pierwszej do ostatniej minuty. We wtorek tego nie było widać.

Krakowianom nie pomógł nawet powrót ze szpitala trenera Franza Smudy, którego ostre zapalenie płuc nie było w stanie wykluczyć z prowadzenia ekipy. Owinięty w szalik Franz nie był tak aktywny przy linii, jak zwykle. Siedział na ławce rezerwowych, a do kierowania ekipą zza linii bocznej posłał asystenta Marcina Broniszewskiego.

Reklama

Puste trybuny, wyjściowe składy obu ekip dalekie od najsilniejszych, większość akcji nudnych i schematycznych - najczęściej widowisko to przypominało odrabianie pańszczyzny, a nie emocje w zawansowanej fazie krajowego pucharu.

W I połowie tylko dwa zdarzenia były godne uwagi. Na początku spotkania Emmanuel Sarki celował w długi róg, lecz posłał piłkę o metr obok słupka. W samej końcówce pierwszej odsłony Piotr Grzelczak huknął z narożnika pola karnego, Adam Duda oczyma wyobraźni widział już piłkę w siatce, więc podniósł ręce, tymczasem futbolówka odbita od pleców Patryka Fryca minęła bramkę.

Tempo meczu ożywiło się w II połowie. Lechia próbowała zagrozić akcjami oskrzydlającymi. Motorem napędowym Wisły były akcje Emmanuela Sarkiego. Po podaniu Sarkiego Guerrier trafił w słupek (48.), później po 60-metrowym podaniu Burligi Paweł Brożek zamiast strzelać od razu, uwikłał się w pojedynek tracąc piłkę.

Wisła sama sprokurowała sobie stratę bramki. Donald Guerrier wybijał piłkę na oślep, Michał Nalepa przegrał przed polem karnym pojedynek główkowy z Marcinem Pietrowskim i w ten sposób Paweł Buzała znalazł się oko w oko z Michałem Miśkiewiczem pokonując go trafieniem w prawy róg.

Za moment Smuda postanowił zdjąć z boiska Pawła Brożka i zastąpił go młokosem Dawidem Kamińskim. Na trybunach rozległy się pojedyncze gwizdy. Bez "Brozia" szanse gospodarzy na odrobienie straty stopniały znacznie. Tym bardziej, że Lechia częściej atakowała, utrzymywała się przy piłce i to na połowie krakowian.

W ćwierćfinale PP Lechia zmierzy się z Jagiellonią Białystok.


Zdaniem trenerów:

Michał Probierz (trener Lechii): - Ostatnie mecze były dla nas bardzo trudne, dlatego ważne dla było odbudowanie zawodników. Na początku meczu widać było stres, nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce. Najważniejsze, że nie straciliśmy bramki, a wiedzieliśmy, że raczej coś strzelimy. Dotychczas - poza meczem ligowym z Wisłą - w każdym zdobywaliśmy bramki. Teraz liczy się dla nas tylko mecz z Piastem, musimy pewne elementy poprawić, a nie mamy na to czasu. Moi chłopcy pokazali się z dobrej strony jako zespół i z tego się bardzo cieszę.

- Nie graliśmy wielkiego meczu, nie narzucaliśmy tempa. Mieliśmy za sobą trudny okres. Do meczu z Lechem układało się nam dobrze, a potem to się posypało jak domek z kart. Grunt, że ci młodzi chłopcy się uczą i robią postępy.

Marcin Broniszewski, drugi trener Wisły:

- Pierwszy podstawowy fakt jest taki, że nie będziemy już grali w Pucharze Polski i to jest przykre. Drugi jest taki, że możemy się skoncentrować na meczach ligowych. Można było się spodziewać, że kto strzeli jednego gola, ten dowiezie do końca prowadzenie. Mieliśmy słupek, Lechia wykorzystała nasze potknięcie w obronie i wygrała.

- Jesteśmy na takim etapie, że musimy kalkulować - zostało nam wiele meczów ligowych, a wielu napastników nie mamy. Dlatego postanowiliśmy zdjąć Pawła Brożka, by dać mu odpocząć, nie narażać go na uraz.

- Trener Smuda był na ławce, czuje się coraz lepiej, jest ambitny, wyszedł ze szpitala, by dać odczuć wszystkim - kibicom, zawodnikom i nam trenerom, że Wisła leży mu na sercu. Trener nie pozwoli sobie odpuszczać i już nie wróci do szpitala, będzie z nami. Przy linii trzeba głośniej krzyknąć i nie chciał nadwerężać, dlatego mnie do tego oddelegował, ale w szatni był mocno zaangażowany w życie zespołu.

- Kadrę mamy ograniczoną jeśli chodzi o poziom zawodników, więc niektórzy - jak Garguła - dzisiaj siedzieli w rezerwie, ale do soboty będą gotowi do gry. OK, po fakcie każdy może powiedzieć, że można było wystawić optymalny skład, ale przeanalizowaliśmy różne warianty. Doszliśmy do wniosku, że w Pucharze Polski równie dobrze można przegrać w finale, a zawalić ligę kosztem pucharów też nie jest dobrze.

1/8 finału Pucharu Polski:

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 0-1 (0-0)

Bramka: 0-1 Buzała (74.)

Wisła: Miśkiewicz - Fryc, Burliga, Jovanović, Guerrier - Sarki, Nalepa, Stjepanović (69. Stolarski), Chrapek, Małecki - Brożek (78. Kamiński).

Lechia: Bąk - Oualembo, Janicki, Kostrzewa, Pazio - Deleu, Zyska, Pietrowski, Tuszyński (81. Matsui), Grzelczak (68. Frankowski) - Duda (46. Buzała).

Sędziował: Bartosz Frankowski z Torunia.

Żółte kartki: Chrapek, Guerrier, Kamiński, Małecki oraz Zyska.

Widzów: 5331.

Autor: Michał Białoński

Puchar Polski: wyniki, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL