Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 0-1. Brożek: Karny był ewidentny

- Po faulu na Gonzalezie rzut karny był ewidentny. Oglądaliśmy powtórkę. Nie ma żadnych wątpliwości. Nie wiem dlaczego sędzia go nie podyktował, nie rozmawiałem z nim. Trener Ramirez w szatni po meczu mówił bardzo mało, widać było, że ciśnienie z niego jeszcze nie zeszło – opowiadał po porażce 0-1 z Lechią napastnik Wisły Kraków Paweł Brożek.

Wiślacy domagali się podyktowania rzutu karnego w 70. min, po rzucie rożnym, gdy Ivan Gonzalez - zmierzając do piłki - pada po tym, jak szarpnął go Rafał Janicki. Jedyne, co może tłumaczyć brak reakcji sędziego Pawła Gila, to niedozwolony wyblok, jaki na Janickim zastosował Petar Brlek. Sęk w tym, że gdyby go zauważył, to musiałby odgwizdać rzut wolny dla Lechii, a gra najzwyczajniej została puszczona.

Reklama

Praca arbitra nie podobała się także trenerowi Wisły Kiko Ramirezowi, który został odesłany na trybuny.

- Zrzuciłem marynarkę, kopnąłem bandę i zostałem wyrzucony na trybuny. Nie powiedziałem do sędziego ani słowa, a on mnie wyrzucił na trybuny. Wiele razy sędziów w Polsce chwaliłem, tym razem nie mogę tego zrobić. Tomasz Cywka nie dostał żadnej kartki przez wiele meczów i nagle, w dwie minuty spotkania z Lechią dostaje dwie kartki. Piłka bywa dziwna i przewrotna  - mówił Kiko Ramirez.

Trener przeprosił kibiców za pierwszą porażkę na własnym stadionie.

 - W pierwszej połowie w ogóle nie graliśmy tego, co sobie zakładaliśmy. Mieliśmy grać wyżej, a były zbyt duże przestrzenie między mną a linią pomocy. Przez to nie mogliśmy stworzyć żadnej sytuacji. Źle to wyglądało. Nie pamiętam, kiedy ostatnio graliśmy tak słabo - kręcił głową niezadowolony Paweł Brożek.

- Lechia nas nie zaskoczyła. Przegraliśmy z własnej winy, a nie dzięki dobrej grze rywala. W drugiej połowie, od 60. minuty wyszliśmy wyżej, zaczęliśmy grać odważniej i od razu zaczęliśmy stwarzać sytuacje. Kłopot polegał na tym, że mieliśmy tak grać od początku.

"Brozio" ma świadomość, że Wisła, przegrywając z Lechią, zamknęła sobie drogę do europejskich pucharów.

- Teraz będzie bardzo ciężko awansować. Wiedzieliśmy, że to spotkanie jest bardzo ważne i może przez to nie potrafiliśmy rozwinąć skrzydeł. Szkoda, że przerwaliśmy passę meczów bez porażki od sierpnia. Dobrze się tutaj czujemy. Przez słabą pierwszą połowę nie zasłużyliśmy na to, żeby wygrać - powtarza Brożek.

Pawłowi kontrakt wygasa w czerwcu, ale prowadzi z klubem rozmowy o jego przedłużeniu.

Z Krakowa Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Ivan Gonzalez | Paweł Brożek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje