Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Wisła Kraków - Lech Poznań 1-3. Carrillo: Ryzyko czasem tak się kończy

- W pierwszej części kontrolowaliśmy grę, ale w drugiej graliśmy bardziej sercem niż głową i czegoś nam brakło - mówił po spotkaniu z Lechem Poznań Joan Carrillo, trener Wisły Kraków.

- Lech jest bardzo mocny i gratuluję mu zasłużonego zwycięstwa. Chciałbym jednak podziękować swoim zawodnikom, bo próbowali grać i podjęli walkę choć mecz był dla nas bardzo trudny - zaczął szkoleniowiec krakowian i szybko przeszedł do analizy spotkania.

Reklama

- W pierwszej części kontrolowaliśmy grę, lecz dostaliśmy bramkę do szatni, co nas podłamało. W drugiej połowie graliśmy bardziej sercem niż głową i czegoś nam brakło. Nie mam pretensji do zawodników, bo dziś naprawdę się staraliśmy. W tym momencie wolałbym już jednak myśleć o sobocie i meczu z Sandecją. Mam nadzieję, że po nim będę się mógł uśmiechać - podkreślał Carrillo.

To pierwsza porażka hiszpańskiego szkoleniowca przy Reymonta. Po niej Wisła spadła na siódme miejsce i jeszcze nie jest pewna gry w pierwszej "ósemce".

- Jesteśmy drużyną, która ryzykuje, ale gdy tak się gra, to czasem traci się gole. Można poprawić niektóre elementy w obronie, ale utrata bramek jest czasem nieunikniona - uważa Carrillo.

Ataki Lecha sunęły głównie skrzydłami, ale szkoleniowiec Wisły nie zgodził się z takim postawieniem sprawy i odpierał zarzuty, że Wisła na bokach miały problemy.

- Nasza gra skrzydłami wcale nie jest taka zła. Większość strat mieliśmy w środku pola... Wszystkie akcje rywali nie wynikały z błędów na skrzydłach, tylko ze strat w środkowych strefach. A błędy czasem muszą się zdarzyć, gdy długo gra się piłką - mówił Carrillo. 

Hiszpan tradycyjnie już nie chciał tłumaczyć się z przeprowadzanym zmian. 

 - To ja podejmuję decyzje i ja jestem za nie odpowiedzialny. Nie mam zastrzeżeń co do pierwszej połowy, w drugiej części popełniliśmy za dużo błędów. Trochę brakowało nam koordynacji, wtedy błędy owocowały poważnymi stratami. Popełnialiśmy złe decyzje, ale nikt nie powie nam, że nie próbowaliśmy - zakończył Carrillo.


Z Krakowa Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Joan Carrillo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje