Reklama

Reklama

Tabela gr. E "Polskiej" :
  • 1. Szwecja (4 pkt.)
  • 2. Słowacja (3 pkt.)
  • 3. Hiszpania (1 pkt.)
  • 4. Polska (0 pkt.)

Wisła Kraków - Lech 0-1. Bartkowski: Planuję wrócić. Są nowi właściciele

- Patrząc na sytuację w naszym klubie, to ósme miejsce jest OK. Ani super, ani złe, choć zawsze mogło być lepiej - uważa Jakub Bartkowski, obrońca Wisły. Drużyna czeka na zaległe pensje, kasa klubu świeci pustkami. Czy sytuację uratują nowi właściciele Vanna Ly i Mats Hartling, którzy byli na meczu z Lechem?

- Remis, a nawet wygrana była w zasięgu, choć remis byłby chyba sprawiedliwy. Nie tak chcieliśmy skończyć rok, zamierzaliśmy u siebie wygrać. Pojawiło się wielu kibiców, więc zależało nam, by zakończyć zwycięstwem. Bardzo poprawnie graliśmy w defensywie, jakoś kontrolowaliśmy mecz i jeden precyzyjny strzał z dystansu... Zabrakło tam doskoku. Szkoda, że dopuściliśmy do takiej sytuacji - analizował porażkę z Lechem na gorąco Bartkowski.

Obrońca Wisły, podobnie jak jego koledzy, nie chciał za wiele mówić o spotkaniu z potencjalnymi inwestorami, które odbyło się przed meczem.

- Nie chciałbym zdradzać, o czym rozmawialiśmy. Jeśli właściciel będzie chciał, to sam będzie rozmawiał z mediami - uciął Bartkowski.

- Ja w styczniu planuję wrócić do Krakowa i mam nadzieję, że nie będzie większych turbulencji, i że sytuacja się unormuje. Przychodzi nowy właściciel, ma swoją wizję i mam nadzieję, że wrócimy do treningów całą drużyną. Nie widzę innej opcji. Szkoda tylko, że nie będzie już z nami Zdenka Ondraszka - dodał Bartkowski.
 
Wisła rundę jesienną zakończyła na ósmym miejscu. Zgromadziła 29 punktów, czyli o cztery mniej od Lecha, który jest trzeci.

- Patrząc na sytuację w naszym klubie, to ósme miejsce jest OK. Ani super, ani złe, choć zawsze mogło być lepiej - przyznał Bartkowski. 

Zobacz szczegóły z Ekstraklasy!
PJ

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Bartkowski | Wisła Kraków | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje