Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Wisła Kraków - Korona Kielce 1-1 w 35. kolejce PKO Ekstraklasy

Na początku wydawało się, że Wisła łatwo zdobędzie trzy punkty, bo szybko objęła prowadzenie, które powinna podwyższyć. Korona jednak podniosła się, odrobiła stratę i była bliska wywiezienia kompletu punktów z Krakowa. Z "Białą Gwiazdą" pożegnał się Mateusz Hołownia, który nie będzie już mógł wystąpić w tym sezonie, z powodu czerwonej kartki. Bohaterem spotkania został bramkarz gości Marek Kozioł, który obronił rzut karny Alona Turgemana.

Relacja na żywo z meczu Wisła Kraków - Korona Kielce

Relacja na żywo z meczu Wisła Kraków - Korona Kielce na urządzenia mobilne

"Biała Gwiazda" chciała za wszelką cenę wygrać, by piąć się w tabeli. W jej zasięgu było nawet 10. miejsce, a każda pozycja wyżej to niebagatelna premia 300 tys. zł z ostatniej transzy z praw telewizyjnych.

Reklama

Korona straciła już szanse na utrzymanie, jednak jej piłkarze nie wyglądali na zdemoralizowanych tym faktem. A wręcz przeciwnie, grając pod wodzą ekswiślaka Kamila Kuzery szczególnie chcieli błysnąć przy Reymonta. Główny trener Maciej Bartoszek oglądał mecz z trybu po czerwonej kartce, jaką dostał w meczu z Arką.

Mecz miał dwa punkty zwrotne - zmarnowany rzut karny przez Alona Turgemana przy stanie 1-0 i czerwona kartka dla Hołowni, przez którą gospodarze musieli grać w osłabieniu od 28. min. Hołownia w ten sposób zakończył występy w Wiśle - w ostatnich dwóch spotkaniach będzie pauzował, a później wraca do Legii.    

Gospodarze bardzo szybko objęli prowadzenie. Właściwie już po pierwszej składnej akcji. Alon Turgeman sam zaczął tę akcję, podaniem na środku do Boguskiego - sam też ją skończył. "Boguś" uruchomił Hołownię, ten Sadloka, który dośrodkował przed bramkę. Izraelczyk dopełnił formalności strzałem z bliska i zaprezentował oryginalny sposób fetowania: lewą ręką podciągnął za głowę koszulkę, a trzy palce prawej przyłożył do czoła i tak w skupieniu, przez kilka sekund wypowiadał słowa, najpewniej modlitwy.

Za moment Niepsuj wypuścił w uliczkę pola karnego Boguskiego, który był faulowany przez Tzimopoulosa. Grek zahaczył lewą nogą wiślaka i sędzia wskazał na "wapno". Alon Turgeman tym razem uderzył fatalnie z karnego: w sposób sygnalizowany w lewy róg, po ziemi. Marek Kozioł złapał piłkę niczym na przedmeczowej rozgrzewce.

Ta niewykorzystana szansa mogła się zemścić niemal natychmiast. Petteri Forsell nic sobie z tego nie robił, że wykonuje rzut wolny z bardzo daleka, 35 metrów. Uderzył na bramkę, a odbita rykoszetem piłka o mały włos nie wpadła w dalszy róg. Wisłę uratował refleks Mateusza Lisa.

Wojtkowski mógł szybko podwyższyć prowadzenie. Przedarł się w pole karne, jednak stracił równowagę, przez co oddał zbyt słaby strzał, by zaskoczyć Kozioła.

W 30. min z boiska został wyrzucony Mateusz Hołownia, który kopnął w głowę Grzegorza Szymusika. Pierwotnie sędzia Wojciech Myć pokazał wiślakowi żółtą kartkę, jednak po interwencji VAR-u i obejrzeniu powtórki zdecydował się na wykluczenie zawodnika.

Zgodnie z duchem gry żółta kartka byłaby bardziej sprawiedliwą karą - wiślak nie widział rywala, trafił go zupełnie przypadkowo. Przepis jednak stanowi, że jeśli dochodzi do zranienia głowy poprzez kopnięcie kara może być tylko jedna: wykluczenie. Gdyby do identycznego zranienia doszło po nieintencjonalnym uderzeniu łokciem skończyłoby się na żółtym kartoniku.

Szymusik z rozciętą głową nie był w stanie kontynuować gry. Zastąpił go Mateusz Spychała.

Bardzo szybko Korona wykorzystała okres gry w przewadze i wyrównała. Jacek Kiełb rozciągnął atak na lewą stronę, Michael Gardawski w pełnym biegu podał przed bramkę, a Daniel Szelągowski kopnął do pustej bramki. Mateusz Lis wyszedł na przedpole, spodziewając się strzału z innego miejsca.

Warto podkreślić, że Szelągowski ma dopiero 17 lat. Choć debiutował już rok temu, to w tym sezonie terminował głównie w III lidze, a w Ekstraklasie dostał szansę dopiero 26 czerwca, w meczu z Zagłębiem Lubin (1-2), gdy degradacja kielczan była już właściwie przesądzona.

Za moment mogło być jeszcze gorzej dla krakowian. Po dalekim wybiciu Kozioła Radin wyszedł sam na bramkarza, kopnął piłkę obok Lisa i runął jak długi w starciu z bramkarzem. Sędzia nakazał grać dalej i Radin uznał to za niesmaczny żart, gdyż spodziewał się rzutu karnego.

W 40. min Forsell dostał piłkę od Cebuli i omal nie złamał poprzeczki potężnym strzałem z 25 m! W 53. min Gardawski upadł w polu karnym, w starciu z wprowadzonym po przerwie Damianem Pawłowskim i domagał się rzutu karnego. Nie mogło o nim być mowy. Sytuacja ta dobitnie jednak dowiodła, że sędzia Myć musi nadal pracować na swą pozycję. Piłkarze to szczwane lisy. Widząc niepewnego arbitra próbują go oszukać.

Myć pogubił się też w 57. min, gdy w pogoni za piłką Kamil Wojtkowski ściął z nóg Adnana Kovaczevicia. Arbiter nakazał grać dalej, choć przy piłce była Wisła, więc o korzyści nie mogło być mowy. Dopiero widząc, że atak gospodarzy się rozwija coraz ciekawiej, a Kovaczević nie podnosi się z ziemie przerwał grę i ukarał żółtą kartką wiślaka. Ta spóźniona reakcja wywołała furię na trybunach.

W 65. min rutyniarz Kiełb mógł zapewnić gościom prowadzenie po koronkowej akcji i podaniu z prawej strony Mateusza Spychały. Kiełb atakował piłkę przed pustą bramką na wślizgu i zabrakło mu centymetrów.

Kilka chwil później "Biała Gwiazda" mogła grać w dziewięcioosobowym składzie. Lukas Klemenz wślizgiem w kostkę Daniela Szelągowskiego omal nie złamał mu nogi, ale sędzia był wyrozumiały. Wycenił ten faul tylko na żółty kartonik.

W końcówce trener Kuzera dał szansę debiutu zaledwie 16-letniemu Ivo Kaczmarskiemu. Korona mogła sobie zapewnić trzy punkty, ale dobrych sytuacji nie wykorzystali Forsell i Kiełb, do którego ładnie podał właśnie Kaczmarski.   

Spotkanie toczone było w marcowej aurze, przy rzęsistym deszczu i przenikliwym zimnie.

Na trybunach zasiadło 4223 widzów. Krakowianie mogą ich wpuszczać ponad osiem tysięcy. Sprzedali 8,5 tys. karnetów i nie wszyscy ich posiadacze informują klub o tym, że nie zdołają dotrzeć na mecz, by na ich miejsce sprzedać bilety komuś innemu.

Wisła Kraków - Korona Kielce 1-1 (1-1)

Bramki:

1-0 Turgeman (7. Sadlok), 1-1 Daniel Szelągowski (34. Z podania Gardawskiego)

Wisła: Lis - Niepsuj, Klemenz, Janicki, Sasdlok - Wojtkowski (69. Buksa), Basha, Boguski, Chuka (46. Pawłowski), Hołownia - Turgeman (83. Tupta).

Korona: Kozioł - Szlągowski,Tzimopoulos, Kovaczdvić, Gardawski - Szymusik (30. Spychała), Żubrowski, Forsell, Radin (80. Kaczmarski), Cebula (62. Długosz) - Kiełb.  

Żółte kartki: Janicki, Wojtowski, Basha, Klemenz, Niepsuj, Pawłowski oraz Cebula, Długosz.

Czerwona kartka: Hołownia (28. faul na Szymusiku)

Sędziował Wojciech Myć z Lublina.

Widzów: 4223

Michał Białoński, Kraków

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Korona Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje