Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Korona Kielce 1-0 w meczu 35. kolejki Ekstraklasy

Nastolatkowie w składzie, żółtodzioby na ławce i... kolejna wygrana na koncie. Dzięki pokonaniu Korony Kielce (1-0) Wisła Kraków jest już niemal pewna wygrania "grupy słabszej".

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Wisła Kraków - Korona Kielce

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Wisła - Korona

Korona przeważała, była groźniejsza, więcej strzelała (23 uderzenia przy 6 krakowian), ale szczęście było po stronie wiślaków. Właśnie w takich okolicznościach gospodarze pokonali sąsiada w tabeli i są niemal pewni, że na koniec sezonu zajmą dziewiąte miejsce.

Reklama

W pierwszej połowie mogło wydawać się, że przy Reymonta toczy się wyrównane spotkanie. Wystarczył jednak rzut oka na statystyki, by stało się jasne, że to goście byli znacznie aktywniejsi. Korona oddała aż 12 strzałów, a Wisła zaledwie dwa. Jeszcze gorzej dla krakowian wyglądało zestawienie uderzeń celnych - Korona oddała cztery, gospodarze żadnego.

Do tego obie ekipy jakby pole karne paliło w stopy. Piłkarze nie próbowali koronkowych akcji, czy dryblingów, tylko próbowali rozwiązać niemal każdą akcję uderzeniem zza pola karnego. I trzeba przyznać, że kielczanom te strzały wychodziły całkiem nieźle.

Już w 4. minucie Vato Arweładze obił poprzeczkę, a później Mateusz Lis musiał uwijać się jeszcze przy strzałach Felicio Forbesa, Ivana Alvareza, Marcina Cebuli i ponownie Arweładze.

Co na to Wisła? Już na początku spotkanie straciła Sławomira Peszkę, a że na ławce rezerwowych trener Maciej Stolarczyk miał niemal samych żółtodziobów oraz Marcina Wasilewskiego, to na boisk wszedł Maciej Śliwa. To jeszcze bardziej odmłodziło ekipę gospodarzy, bo w podstawowym składzie wyszli m.in. Daniel Hoyo-Kowalski i Marcin Grabowski.

Tak zestawiony zespół nie oddawał pola Koronie, ale miał problemy z konstruowaniem akcji. Podobnie było też od początku drugiej części, ale szczęście uśmiechnęło się do krakowian po stałym fragmencie gry.

Wisła egzekwowała rzut rożny, gdy jak rażony w polu karnym padł Lukas Klemenz. Za moment sędzia Daniel Stefański przerwał grę, ale wydawało się, że tylko po to, by na murawę mogli wejść lekarze. Za moment jednak arbiter podszedł do monitora i zaczął analizować poprzednią sytuację. Chwilę później pokazał żółte kartki Pawłowi Sokołowi oraz Bartoszowi Rymaniakowi i wskazał na rzut karny. 

Do piłki podszedł Marko Kolar. Uderzył mocno i precyzyjnie i choć Wisła w całym meczu miała mniej z gry, to jednak prowadziła.

W 67. minucie błysnął niespełna 18-letni Śliwa. Nie przestraszył się bardziej doświadczonych rywal, uciekł spod krycia, przebiegł niemal pół boiska, ale na końcu zabrakło mu trochę zimnej krwi. Gdyby jednak zachował się trochę inaczej, to rozgłos zyskałbym niewiele mniejszy niż Hoyo-Kowalski, kolega z drużyny, który niedawno został najmłodszym debiutantem w historii Wisły.

Korona świetną okazję miała w 79. minucie. Michał Gardawski precyzyjne dorzucił piłkę do wprowadzonego Elia Soriano, ale napastnik Korony nie trafił w bramkę.

W doliczonym czasie gry świetną okazję miał jeszcze Ivan Jukić, ale huknął w górne rzędy trybuny za bramką Matusza Lisa.

Spotkanie pełne było ostrych starć, co spowodowało, że spotkanie przedwcześnie zakończył nie tylko Peszko, ale i Oskar Sewerzyński. Obaj opuścili boisko wskutek kontuzji.

Wisła Kraków - Korona Kielce 1-0 (0-0)

Bramka: Kolar (59. z rzutu karnego)

Żółte kartki: Pietrzak, Savićević - Sewerzyński, Alvarez, Rymaniak, Sokół, Żubrowski.

Wisła: Lis - Pietrzak, Hoyo-Kowalski, Klemenz, Grabowski - Kolar, Basha, Savićević, Peszko (13. Śliwa) - Drzazga (89. Drzazga), Brożek (75. Plewka).

Korona: Sokół - Rymaniak, Malarczyk, Alvarez, Gardawski - Arweładze (75. Skrzecz), Żubrowski, Gnjatić, Sewerzyński (55. Juić), Cebula - Forbes (52. Soriano).

Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy.

Sprzedanych wejściówek na mecz: 19417.

Z Krakowa Piotr Jawor

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL