Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Wisła Kraków. Klub przegrał w sądzie z Franzem Smudą

​- Każdy trener powinien mieć sporządzony kontrakt, który broni jego interesów - powiedział nam były trener Wisły Kraków Franciszek Smuda, który wygrał przez Piłkarskim Sądem Polubownym PZPN-u proces z klubem o zaległe wynagrodzenia. Wyrok nie jest prawomocny.

Wisła musi zapłacić karę umowną i odsetki 1,150 mln zł plus 20 tys. zł kosztów sądowych. Były selekcjoner miał dobrze skonstruowany kontrakt przez prawnika Pawła Broniszewskiego (brat drugiego trenera Wisły - Marcina). Zakładał on, że w momencie zwolnienia z pracy, klub musi wypłacić szkoleniowcowi całość kontraktu, który obowiązywał do czerwca przyszłego roku.

Franz Smuda prowadził Wisłę do marca 2015 roku. Wówczas został zwolniony przez zarząd z obowiązku prowadzenia pierwszego zespołu, a zastąpił go Kazimierz Moskal.

Reklama

- Sytuacja była klarowna. Nie chciałem nic więcej oprócz tego, co gwarantował mi kontrakt. Nie wiem w jakim kierunku prezes Gaszyński prowadzi Wisłę. Czarno to widzę, od stycznia nic nie jest załatwione z tego, co obiecał. Miał być sponsor na koszulki, a go nie ma. Może jeszcze coś załatwi, ale rok mija i nic - dziwi się Smuda.

- Każdy trener pracuje nie po to, żeby go tylko nazywali trenerem. Z czegoś trzeba żyć. Przez rok nie dostawałem pieniędzy, trochę się tego nazbierało - wylicza Franz.

- Dopóki nie dostaniemy pisemnego uzasadnienia wyroku, nie będziemy niczego komentować w tej sprawie - powiedział rzecznik Wisły Olgierd Ślizień.

Wszystko na to wskazuje, że klub będzie musiał zapłacić Franzowi ponad milion złotych, więc tym bardziej nieuzasadnione są pogłoski o próbie zwolnienia obecnego szkoleniowca - Kazimierza Moskala, co pochłonęłoby przecież kolejne straty finansowe.


W tym roku pasmo sądowych porażek Wisły wydaje się nie mieć końca. Z menedżerem Adamem Mandziarą w marcu krakowski klub przegrał ponad 3 mln zł. W lipcu zapadła klamka w sprawie porażki z byłym napastnikiem Cwetanem Genkowem, któremu wiślacy muszą wypłacić około 400 tys. euro. W ten sposób dług bieżący klubu przekracza już 16 mln zł. Trwa jeszcze postępowanie z Milanem Jovaniciem, który domaga się 400 tys. euro.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama