Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (15 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (12 pkt.)
  • 4 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (10 pkt.)
  • 7 .Radomiak (9 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (9 pkt.)

Wisła Kraków. Jak radzą sobie eks-piłkarze "Białej Gwiazdy"?

W ciągu ostatnich 18 miesięcy ekipę Wisły Kraków opuściło wielu, często kluczowych zawodników. "Biała Gwiazda" mogła ich sprzedać za sporą gotówkę, lecz niektórzy z nich - głównie z powodu problemów finansowych klubu - odeszli za darmo.

Wisła wciąż zmaga się z ogromnymi problemami sportowo-instytucjonalnymi. Konflikt z miastem, spór na linii TS Wisła - Wisła SA, a także słabe wyniki drużyny na boiskach Ekstraklasy sprawiły, że wielu fanom "Białej Gwiazdy" przybyło na głowach sporo siwych włosów.

Sytuacja, przynajmniej ta boiskowa, mogłaby być zupełnie inna, gdyby trener Artur Skowronek - a wcześniej Maciej Stolarczyk - mógł liczyć na piłkarzy, którzy nie tak dawno byli wiodącymi postaciami w wiślackiej ekipie. Część z nich odeszła po wygaśnięciu kontraktu, niektórzy rozwiązali umowy z powodu niewypłacanych pensji, gdy na przełomie 2018 i 2019 roku klub znalazł na skraju upadku, a jeszcze inni zostali sprzedani, by klub zyskał dodatkowe fundusze na ratowanie klubu. Tak potoczyły się losy między innymi: Jesusa Imaza, Martina Kosztala, Tibora Halilovicia i Rafała Pietrzaka. Jeszcze wcześniej, po sezonie 2017/18, gród Kraka pożegnali: Pol Llonch, Fran Velez czy Julian Cuesta. Jak potoczyły się ich dalsze losy? Sprawdźmy to!

Reklama

Pol Llonch (Willem II)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 400 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 1,25 mln euro*

Półtora roku wystarczyło, by popularny "Pitbull" rozkochał w sobie wiślackich fanów. Imponował walecznością w środku pola i przygotowaniem motorycznym. Był bardzo wartościowym piłkarzem, a klub opuścił jako wolny zawodnik. Wciąż przedłużające się rozmowy na temat prolongaty jego kontraktu okazały się bezowocne. Wtedy po Hiszpana zgłosiło się holenderskie Willem i tak defensywny pomocnik trafił do Eredivisie.

W nowej ekipie odnalazł się "jak ryba w wodzie". Nie imponował wprawdzie statystykami (jedna bramka i jedna asysta w 30 meczach w sezonie 2018/19), lecz swoją świetną grą zaimponował holenderskim kibicom. Fani Willem wybrali go najlepszym piłkarzem drużyny poprzedniej kampanii.

W bieżących rozgrywkach Llonch nie obniżył poziomu i, jak stwierdził na antenie radia Onda Cero Gerard Lopez, był rozpatrywany w kontekście powołania do reprezentacji Katalonii.

Carlitos (bez klubu)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 3 mln euro

Wartość rynkowa teraz: 2 mln euro

Jego odejście z Wisły zabolało wielu krakowskich fanów. W wielu meczach Hiszpan samodzielnie prowadził "Białą Gwiazdę" do zwycięstw, a sezon 2017/18 zakończył jako król strzelców Ekstraklasy. Kibiców Wisły rozczarował nie tylko fakt, że gwiazda ich ulubionej ekipy wzmocniła lokalnego rywala - Legię Warszawa, ale zawiodła ich też kwota transferu (450 tys. euro plus ewentualne bonusy).

W stolicy Carlitos spisywał się bez zarzutu - w pierwszym sezonie w 36 ligowych meczach zdobył 16 bramek i zanotował sześć asyst. Mimo to trener Aleksandar Vuković nie widział w nim podstawowego snajpera Legii, przez co Hiszpan - po nieudanej walce o europejskie puchary - przeniósł się do klubu Al-Wahda FC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Tam 29-latek nie potrzebował długiej aklimatyzacji i poradził sobie całkiem nieźle - w dziewięciu meczach pięciokrotnie posyłał piłkę do siatki. W jego egzotycznej przygodzie nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem, przez co po trzech miesiącach rozwiązał kontrakt z klubem za porozumieniem stron.

Obecnie Carlitos wciąż pozostaje bez klubu. Przepisy bowiem pozwalają w trakcie jednego sezonu bronić barw maksymalnie dwóch drużyn. Hiszpan mógłby więc wrócić do Legii Warszawa lub dołączyć do ekipy z ligi, która gra systemem wiosna - jesień. Wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie zobaczymy jednak Carlitosa na ligowych boiskach, a latem zostanie on piłkarzem Panathinaikosu Ateny.

Tomasz Cywka (Lech Poznań)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 200 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 125 tys. euro

Do ekipy "Kolejorza" trafił jako wolny zawodnik latem 2018 roku, kilka miesięcy przed przybyciem do stolicy Wielkopolski Adama Nawałki. Ani u byłego selekcjonera reprezentacji Polski, ani u Ivana Djurdevicia, ani u Dariusza Żurawia nie był jednak w stanie w pełni rozwinąć skrzydeł.

Wszystkiemu winne były kontuzje. Na początku sezonu 2018/19 zdołał wprawdzie wywalczyć sobie miejsce w podstawowej jedenastce u trenera Djurdevicia, lecz pod koniec września, w ligowym starciu z Miedzią Legnica, uszkodził więzadło poboczne. Później przydarzyła się mu jeszcze kontuzja łydki, przez co poprzedni sezon musiał spisać na straty, a ten obecny wcale nie jest lepszy.

W meczu Pucharu Polski z Resovią Cywka wrócił do gry po 394 dniach przerwy i opuścił plac gry już po pięciu minutach w dość absurdalnych okolicznościach - zahaczył o sznurówki jednego z rywali, upadł na murawę i w konsekwencji ponownie naderwał więzadła. Po tym urazie wciąż nie wrócił do gry, wznowił już jednak treningi indywidualne.

Julian Cuesta (Aris Saloniki)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 200 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 500 tys. euro

Wychowanek Sevilli spędził w stolicy Małopolski rok. Sezon 2017/18 rozpoczął jako podstawowy bramkarz, lecz później złapał kontuzję i długo czekał na kolejną szansę. W rundzie wiosennej odzyskał na dobre miejsce między słupkami, ale mimo to klub nie przedłużył z nim kontraktu, a Hiszpan jako wolny zawodnik zasilił ekipę Arisu Saloniki.

W Grecji odnalazł się wyśmienicie. W swoim pierwszym sezonie przegapił tylko jedno spotkanie ligowe z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę. W 30 kolejkach wpuścił 31 bramek, 12-krotnie zachowując czyste konto.

W obecnej kampanii w regularnej grze przeszkodziła mu kontuzja, lecz po powrocie do zdrowia 28-latek odzyskał miano golkipera numer jeden.

Fran Velez (Aris Saloniki)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 350 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 600 tys. euro

Na boiskach Ekstraklasy imponował walecznością, siłą i męstwem. Podobnie jak Cuesta, na stadionie przy ulicy Reymonta spędził rok, po czym przeniósł się do Arisu Saloniki. Jego kontrakt jednak nie wygasł, a został rozwiązany za porozumieniem stron. Jak stwierdził Hiszpan w filmiku opublikowanym przez klub, był zmuszony do opuszczenia Wisły ze względu na problemy rodzinne - chciał zaopiekować się swoją chorą córką.

Nie wrócił jednak do Hiszpanii, a wylądował w Grecji, gdzie został podstawowym środkowym obrońcą, a także jednym z kapitanów drużyny - pełni tę zaszczytną funkcję, gdy na boisku brakuje Georgiosa Delizisisa.

Jakub Bartkowski (Pogoń Szczecin)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 250 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 300 tys. euro

Był podstawowym prawym obrońcą w ekipie Macieja Stolarczyka, lecz w styczniu ubiegłego roku rozwiązał kontrakt z powodu niewypłacanych pensji. Kraków zmienił na Szczecin, podpisując umowę z Pogonią. U trenera Kosty Runjaicia ma pewnie miejsce w wyjściowym składzie "Portowców", czemu trudno się dziwić. W obecnym sezonie rozegrał 15 spotkań, w których zanotował dwie asysty.

Marko Kolar (FC Emmen)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 300 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 400 tys. euro

Długo nie mógł znaleźć dla siebie miejsca w wiślackiej jedenastce. Po odejściu Zdenka Ondraszka błysnął jednak skutecznością w rundzie wiosennej sezonu 2018/19, czym zapracował sobie na transfer do FC Emmen. Na jego sprzedaży "Biała Gwiazda" zainkasowała 500 tys. euro

Niewiele brakło, by Chorwat pół roku wcześniej opuścił stolicę Małopolski za darmo. Z powodu zaległości w wypłatach rozwiązał już nawet swój kontrakt z klubem, lecz ostatecznie zdecydował się zostać w Wiśle i podpisał nową umowę.

Od początku swojej przygody w Eredivisie był dla trenera Dicka Lukkiena podstawowym napastnikiem. Jesienią w 13 ligowych spotkaniach zdobył dwa gole i zanotował tyle samo asyst. W świetnym stylu zainaugurował 2020 rok - w pierwszym ligowym meczu z Heraclesem Almelo zdobył jedynego gola, zapewniając FC Emmen trzy punkty.

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

Nikola Mitrović (Zalaegerszegi TE FC)

Do Wisły trafił w sezonie 2017/18 w trakcie zimowego okienka transferowego. Wiązano z nim spore nadzieje, a tymczasem jego pobyt w klubie z ulicy Reymonta okazał się ogromnym rozczarowaniem, choć trener Joan Carrillo uparcie na niego stawiał.

Jego wygasający wraz z końcem sezonu kontrakt nie został przedłużony, a Serb spędził kolejny sezon z azerskim Keshla FK, gdzie był podstawowym zawodnikiem - w 24 ligowych meczach zanotował dwie bramki i cztery asysty. latem przeniósł się do węgierskiego Zalaegerszegi TE FC. Tam także jest etatowym środkowym pomocnikiem. Po 15 rozegranych spotkaniach ma na koncie dwie bramki i trzy asysty.

Rafał Pietrzak (Royal Excel Mouscron)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 450 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 500 tys. euro

Lewy defensor odszedł z Wisły za darmo, po tym jak 30 czerwca 2019 roku wygasł jego kontrakt. Później rozpoczął wprawdzie przygotowania do nowego sezonu z ekipą "Białej Gwiazdy", lecz nie ukrywał, że chce trafić do zagranicznego klubu. W końcu dopiął swego, podpisując umowę z belgijskim klubem Royal Excel Mouscron.

Szybko wywalczył sobie zaufanie trenera Bernda Hollerbacha, będąc podstawowym lewym defensorem w pięcioosobowym bloku obronnym. Jesienią wystąpił w 12 spotkaniach, zaliczając dwie asysty. Rundę jesienną zainaugurował w słodko-gorzki sposób. To po jego podaniu Jonah Osabutey zdobył gola w starciu z KAA Gent, lecz ostatecznie klub z Mouscron poległ 1-3.

Denys Bałaniuk (testowany w Olimpiku Donieck)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 300 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 300 tys. euro

Trafił do Wisły w 2017 roku jako obiecujący napastnik i młodzieżowy reprezentant Ukrainy. Nie spełnił jednak oczekiwanych w nim nadziei - nie pomogło mu nawet wypożyczenie do Arsenału Kijów w sezonie 2018/19. W barwach krakowskiej drużyny wystąpił w 10 oficjalnych spotkaniach. W żadnym z nich nie zdobył bramki.

W sierpniu ubiegłego roku Bałaniuk rozwiązał kontrakt z "Białą Gwiazdą" za porozumieniem stron. Obecnie formalnie pozostaje bez klubu, lecz przebywa na obozie w Turcji z ekipą Olimpiku Donieck.

Martin Kosztal (Jagiellonia Białystok)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 100 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 450 tys. euro

Do drużyny "Białej Gwiazdy" dołączył w 2017 roku, a swój kontrakt wywalczył podczas testów pod okiem trenera Kika Ramireza. Treningi jednak to jedno, a ligowa rzeczywistość to zupełnie co innego. W pierwszym sezonie przy ulicy Reymonta wystąpił tylko w czterech spotkaniach.

Mimo to w kolejnej kampanii został jednym z kluczowych elementów w układance trenera Macieja Stolarczyka. W 19 spotkaniach zdobył dwie bramki i zaliczył pięć asyst. Po tak świetnej rundzie jesiennej Kosztal mógł odejść za darmo, lecz klub w ostatniej chwili spłacił wypłacił mu zaległe pensje - podobnie wyglądała sytuacja Jesusa Imaza - dzięki czemu krakowianie zarobili na sprzedaży swoich dwóch utalentowanych zawodników, w chwili gdy "Biała Gwiazda" znajdowała się na skraju przepaści.

W ligowym debiucie w barwach "Jagi" Kosztal zaliczył asystę. W kolejnych meczach nie poprawił już jednak swoich statystyk. W pierwszym meczu sezonu 2019/20 Słowak także zanotował ostatnie podanie, lecz ogólnie rzecz biorąc nie spisywał się na miarę oczekiwań i nie potrafił w pełni przekonać do siebie trenera Ireneusza Mamrota.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 550 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 1,35 mln euro

Po odejściu Carlitosa to on był jedną z największych gwiazd Wisły. "Biała Gwiazda" mogła go jednak utracić i nie zarobić na tym ani złotówki. Hiszpan, z powodu zaległości finansowych, złożył bowiem wniosek o rozwiązanie kontraktu. Ostatecznie Wisłą spłaciła mu wszelkie należności, po czym wytransferowała wraz z Kosztalem do Jagielloni za kwotę ok. 750 tys. euro.

Na Podlasiu Imaz pozostał jedną z gwiazd Ekstraklasy. W obecnym sezonie zaciekle walczy o koronę króla strzelców.

Zdenek Ondraszek (FC Dallas)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 200 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 600 tys. euro

Odszedł z Wisły zimą ubiegłego roku, po tym jak wygasł jego kontrakt, by spełniać swój amerykański sen. Jego pierwsze kroki w zespole FC Dallas nie były jednak wyśnione. Nie zdołał podtrzymać skuteczności z rundy jesiennej Ekstraklasy (11 bramek w 19 meczach) i długo czekał na swoją premierową bramkę w MLS. Początkowo nie potrafił nawet wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie. Czasami pojawiał się na murawie jako rezerwowy, czasami nie podnosił się z ławki, czasami też musiał usiąść na trybunach.

Gdy jednak zaczął strzelać, to hurtowo. Pierwszego gola zdobył w 24. kolejce w starciu z Montrealem Impact. W kolejnych sześciu występach sześciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. Jego dobrej dyspozycji nie przeoczył selekcjoner reprezentacji Czech - Jaroslav Szilhavy, który powołał go do kadry narodowej.

Jego reprezentacyjny debiut był jak z bajki. Pojawił się na murawie w 65. minucie, a już 20 minut później świętował bramkę na wagę zwycięstwa z niepokonaną dotąd w eliminacjach do Euro 2020 Anglią. W kolejnym, przegranym 2-3 spotkaniu z Irlandią Północną zanotował dwie asysty, a później wystąpił także w starciach z Kosowem i Bułgarią. Ma spore szanse, by znaleźć się w kadrze na czempionat Starego Kontynentu.

Zoran Arsenić (Jagiellonia Białystok)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 500 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 600 tys. euro

Chorwat był jednym z tych, którzy złożyli wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu, z powodu zaległości w wypłacaniu pensji. Stowarzyszenie Socios chciało pożyczyć Wiśle pieniądze na kontrakt Arsenicia, lecz postanowił on opuścić "gród Kraka" i w połowie sezonu 2018/19 przenieść się do Jagiellonii Białystok.

Na Podlasiu został podstawowym defensorem, występuje w roli stopera oraz prawego obrońcy. Jego transfer był prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu "Pszczółek", choć forma Chorwata nie była równa.

Dawid Kort (Miedź Legnica)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 300 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 300 tys. euro

Kort znalazł się wśród piłkarzy, którzy opuścili "Białą Gwiazdę" ze względu na zaległości płacowe. Złożył wezwanie do zapłaty, lecz ostatecznie rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i w styczniu ubiegłego roku podpisał kontrakt z Atromitosem Ateny.

W Grecji miał problem nie tyle z regularną grą, co z uzbieraniem godziwej liczby minut. Często, jak podczas spotkań z Legią Warszawa w eliminacjach Ligi Europy, znajdował się poza kadrą meczową. Ostatecznie w pięciu potyczkach rozegrał zaledwie 184 minut.

Teraz próbuje odbudować swoją formę w barwach pierwszoligowej Miedzi Legnica. W swoich pierwszych jesiennych meczach był rezerwowym. Trzy bramki w trzech kolejnych spotkaniach (ze Stomilem Olsztyn, GKS-em Tychy i GKS-em Bełchatów), a także dwie asysty w starciu z Radomiakiem, pozwoliły mu jednak wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.

Tibor Halilović (HNK Rijeka)

Wartość rynkowa w chwili odejścia: 250 tys. euro

Wartość rynkowa teraz: 1 mln euro

Do Krakowa trafił latem 2017 roku i nie mógł liczyć na regularną grę. W ciągu 2,5 roku rozegrał 38 spotkań, lecz tylko w 17 z nich pojawiał się na murawie od pierwszej minuty. Nie imponował warunkami fizycznymi, lecz potrafił ożywić grę ofensywną niezłym podaniem lub udanym dryblingiem.

Po zakończeniu rundy jesiennej sezonu 2018/19 złożył wezwanie do zapłaty zaległych pensji, a następnie rozwiązał kontrakt z winy klubu, po czym wrócił do ojczyzny i podpisał umowę z HNK Rijeka. Szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu rozegrał 18 spotkań, notując dwie bramki i asystę, a w bieżącym sezonie rozegrał 15 meczów, dwukrotnie trafiając do siatki.

Zdobył także gola i zaliczył asystę w eliminacjach Ligi Europy, lecz nie było mu dane wystąpić w fazie grupowej. W decydującym dwumecze HNK Rijeka okazała się gorsza od belgijskiego KAA Gent.

* dane za Transfermarkt.de

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

Zestawienie przygotował: Tomasz Brożek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje