Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 3-0 w 21. kolejce Ekstraklasy

Nie przebił się w Austrii Wiedeń, ale w Wiśle potrzebował niespełna pół godziny, by zostać bohaterem pierwszego meczu o punkty w 2020 r. Alon Turgeman zaczął festiwal strzelecki krakowian, który kontynuowali polscy młodzieżowcy: Kamil Wojtkowski z Aleksandrem Buksą i tak krakowianie rozbili faworyzowaną Jagiellonię.

Zapis relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Dla Wisły to trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu i jednocześnie coraz mocniej jarzące się światło nadziei na utrzymanie się w PKO Ekstraklasie.  "Jaga" porażką wydłużyła sobie drogę do pierwszej ósemki przed podziałem tabeli, do którego dojdzie po 30. kolejce.

Polowanie na nowego napastnika Wisła prowadziła od dawna, ale udało jej się go sprowadzić dopiero na cztery dni przed meczem z Jagiellonią. Wydawać się mogło, że Alon nie będzie miał czasu na zgranie z zespołem, ale nic z tych rzeczy. Wystarczyło mu 28 minut, by trafić do bramki i zapewnić sobie owację na stojąco, gdy po 70 minutach zastępował go Aleksander Buksa.

W Jagiellonii zadebiutował bułgarski trener Iwajło Petew, który do wyjściowego składu wstawił tylko jedną nową twarz - bramkarza Dejana Iliewa. Na pewno się tą decyzją nie obronił, gdyż Iliew w sporej mierze zawinił utratę drugiego gola. Z założenia właścicieli klubu Petew ma być o wiele bardziej twardorękim szkoleniowcem niż Ireneusz Mamrot. Zobaczymy jednak, czy będzie zdobywał więcej punktów od niego.

W porównaniu do meczów jesiennych więcej nowych twarzy do swego składu wprowadził opiekun Wisły Artur Skowronek. Oprócz Turgemana postawił na świeżo sprowadzonych: Heberta i Gieorgija Żukowa i już teraz można zaryzykować stwierdzenie, że obaj będą wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem kadry.

Od dobrych kilku lat w piłce kluczową rolę odgrywają stałe fragmenty gry. W wypadku budowanej na nowo przez Petewa Jagiellonii okazały się one być bronią samobójczą. Głównie z tego powodu, że po rzutach rożnych "Jaga" podejmowała spore ryzyko, niemal całkowicie się odsłaniając. Za pierwszym razem jej się upiekło. Kontra krakowian, wyprowadzona po kornerze, zaowocowała pierwszą czystą pozycją strzelecką, ale jeszcze nie bramką. Tylko dlatego, że Turgeman kopnął akurat tam, gdzie stał Dejan Iliew.

Drugi szybki wypad wiślaków po rzucie rożnym gości był już zabójczy. Kuba Błaszczykowski wykorzystał fakt, że Tomasz Przikryl, zamykający pole karne po kornerze, źle przyjął piłkę. Kapitan Wisły uruchomił kontrę podaniem do Vukana Savićevicia, który obsłużył Łukasza Burligę, ten oddał w tempo do Turgemana. Napastnik z Izraela w pełnym biegu minął bramkarza i trafił piłkę do pustej bramki.

Początek meczu był dobry z obu stron. Sporo było dynamicznych akcji, pressingu. Nikt się nie szczędził. Wiślacy byli bliscy nawet dwubramkowego prowadzenia, lecz po akcji Macieja Sadloka Błaszczykowski przestrzelił z woleja.

Przed drugą połową kontuzjowanego Heberta zastąpił Rafał Janicki.

O ile w I połowie goście nie oddali żadnego celnego strzału, o tyle już w 50. min powinni wyrównać. Jesus Imaz uciekał przy linii końcowej Żukowowi, rozegrał akcję z Bartoszem Bidą, by wypalić z 10 m - wiślacy odetchnęli z ulgą, gdy piłka minęła słupek o centymetry.

Drugiego gola białostoczanie sprezentowali Wiśle. Po długim podaniu Vullneta Bashy w pole karne przyjezdnych doszło do nieporozumienia między Jakubem Wójcickim a Dejanem Iliewem, który chyba zbyt pochopnie wyszedł z bramki. Efekt był taki, że żaden z nich nie wybił piłki, więc Kamil Wojtkowski wykorzystał okazje kopnięciem do pustej bramki. To drugi gol w sezonie, a trzeci w Ekstraklasie młodzieżowca "Białej Gwiazdy".

Ten gol zakłamał nieco obraz gry, gdyż to "Jaga" była stroną aktywniejszą od 35. min. W 65. min goście mieli dwie stuprocentowe okazje. Najpierw słupek ostemplował Imaz, a za moment z 11 m przestrzelił zupełnie niepilnowany Martin Pospiszil.

W 66. min trener Iwajło Petew zastąpił Tomasza Przykryla Martinem Kosztalem, który został przyjęty głośnymi brawami. Kibice nie zapomnieli jego dobrej gry w barwach Wisły. Kosztal szarpnął parę razy, ale w końcówce do głosu znowu doszli wiślacy. Zaakcentowali to zresztą zdobyciem trzeciej bramki, po dobrym pressingu w prawym sektorze boiska. Błaszczykowski przechwycił podanie, oddał do 17-letniego Olka Buksy, który z narożnika pola karnego wpakował piłkę w przy słupku i trybuny oszalały z radości.

Wisła wygrała wysoko, dzięki nowemu nabytkowi, a także dzięki trafieniom własnej młodzieży. Takiemu kierunkowi rozwoju klubu można tylko przyklasnąć!

21. kolejka PKO Ekstraklasy:

Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 3-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Alon Turgeman (28. z podania Burligi), 2-0 Kamil Wojtkowski (57. z podania Bashy), 3-0 Aleksander Buksa (87. z podania Błaszczykowskiego).

Sędziował: Jarosław Przybył. Widzów: 15 410.

Wisła Kraków: Michał Buchalik - Łukasz Burliga, Likas Klemenz, Hebert (46. Rafał Janicki), Maciej Sadlok - Vullnet Basha - Jakub Błaszczykowski, Gierogij Żukow, Vukan Savicević (81. Michał Mak), Kamil Wojtkowski - Alon Turgeman (70. Aleksander Buksa).

Jagiellonia Białystok: Dejan Iliew - Jakub Wójcicki, Dawid Szymonowicz, Zoran Arsenic, Bodvar Bodvarsson - Taras Romanczuk, Martin Pospiszil - Tomas Przikryl (66. Martin Kosztal), Jesus Imaz, Juan Camara (77. Aleksander Stawiarz) - Bartosz Bida (83. Przemysław Mystkowski).

Zdaniem trenerów:

Iwajło Petew (trener Jagiellonii): Graliśmy dobrze, choć Wisła zaczęła lepiej. Nie wykorzystaliśmy czterech świetnych okazji, a na dodatek straciliśmy bardzo łatwe gole, wręcz sprezentowaliśmy je rywalowi. Problem tkwił w tym, jak broniliśmy w tym meczu. To były straszne błędy. Zobaczymy jak zareaguje drużyna na tę porażkę. Pewne jest jedno: nasi kibice nie zasłużyli na nią. Jak wyeliminować proste błędy? Będziemy to analizować i pracować nad tym. Dotychczas graliśmy tylko mecze sparingowe, ten był pierwszym o stawkę. Dlaczego postawiłem na bramkarza Iliewa, który ma małe ogranie w seniorskiej piłce? Taka była nasza decyzja po obozie przygotowawczym. Każdy popełnia błędy. Czy na ławce nie brakuje zawodników, którzy są w stanie odwrócić losy meczu? W tej chwili dysponujemy taką kadrą i z nią będziemy pracować.

Artur Skowronek (trener Wisły): Cieszę się, że piłkarze potwierdzili nasz spokój, jaki panował po wczorajszym naszym spotkaniu. Byli pewni swego, myśląc o tym, co zrobiliśmy podczas przygotowań. Chcę pogratulować im intensywności w grze. Bieganiem i charyzmą zapracowaliśmy na trzy punkty. Cieszę się, że dodajemy do tego duży pierwiastek piłkarski. Dzisiaj jest tylko chwila, żeby się pocieszyć. Od jutra kolejna dawka mocnej pracy.

Gratuluję piłkarzom, sztabowi i kibicom, bo oni również pokazali ogromny charakter, cały czas są z nami.

Hebert przed przerwą zgłaszał problemy z łydką, dopiero badania pokażą, na ile to poważny uraz. Czy długo zastanawiałem się nad wstawieniem do wyjściowego składu Turgemana, który nie trenował z nami za wiele? Długo, ale bardziej myśląc o Pawle Brożku i Olku Buksie, którzy również zasługiwali na szansę. Dobrze wiedzieliśmy, na co stać Alona. Dlatego go sprowadziliśmy.

Owszem, był moment dominacji rywala. Spodziewaliśmy się tego, byliśmy na to gotowi. Jagiellonia to bardzo dobry zespół, ma swoje atuty i piłkarzy takich jak Imaz, Camara, Pospiszil. Nieprzypadkowo jej aspiracje sięgają mistrzostwa Polski.

Z Krakowa Michał Białoński, Piotr Jawor

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Jagiellonia Białystok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje