Reklama

Reklama

​Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 3-0. Aleksander Buksa: To było jak sen

- Zrobimy wszystko, żeby takie mecze były dla nas codziennością, bo Wisła nie jest przyzwyczajona, żeby grać o utrzymanie - mówił po wygranej z Jagiellonią Aleksander Buksa, zdobywca bramki na 3-0.

- Bardzo się cieszę się, że udało mi się zdobyć drugą bramkę w Ekstraklasie. Nie wiem czy to przypadek, ale znów strzeliłem Jagiellonii. Ja jednak w przypadki nie wierzę. Cieszę się, że piłka wpadła do siatki oraz z tego, że zdobyliśmy trzy punkty i to w dobrym stylu - podkreśla 17-letni zawodnik.

Napastnik Wisły dopiero za 11 miesięcy osiągnie pełnoletność, ale w meczu z Jagiellonią zachowywał się jak stary wyjadacz: przytrzymywał piłkę na połowie rywali, nie tracił jej w prosty sposób i w końcu zdobył bramkę kąśliwym strzałem. Wiele więc wskazuje na to, że to może być przełomowa runda w karierze młodego napastnika. 

- Pierwszy raz okres przygotowawczy przeszedłem bez najmniejszego urazu i przepracowałem go od deski do deski. Do tego w sparingach dołożyłem dwie bramki, a z meczu na mecz moja gra wyglądała coraz lepiej. Cieszę się, że dostałem szansę w Ekstraklasie i zrobiłem to, co do mnie należało, a także pokazałem się z jak najlepszej strony - podkreśla Buksa.

Dla krakowian kluczowe jest jednak zwycięstwo, które sprawia, że Wisła zrobiła duży krok w kierunku utrzymania. "Biała Gwiazda" jest jednak "pod kreską", ale do bezpiecznego miejsca traci dwa punkty.
 
- To 3-0 napawa optymizmem. Dzięki okresowi przygotowawczemu mogliśmy przetrenować wiele aspektów gry, a nowi zawodnicy podnieśli poziom rywalizacji - podkreśla Buksa.

- Wisła nie jest przyzwyczajona, żeby walczyć o utrzymanie i zrobimy wszystko, żeby takie zwycięstwa były codziennością. Potrzebna była świeża krew i nowy pomysł. To udało się zrobić, przetrenowaliśmy cały okres przygotowawczy i możemy się cieszyć z tego zwycięstwa - mówił Buksa.

Młody wiślak sprawia wrażenie twardo stąpającego po ziemi, ale bramka po asyście Jakuba Błaszczykowskiego jest dla niego niczym sen.

- Rok temu trudno byłoby mi sobie coś takiego wyobrazić, bo wtedy to ja podawałem tutaj piłki, a teraz dzieją się takie rzeczy... Niedawno mógłby to być sen, a dziś mogę się cieszyć... - przyznaje Buksa.

Reklama

PJ

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL