Reklama

Reklama

Wisła Kraków. Jacek Masiota: Polskie kluby nie są łakomym kąskiem

Wisła Kraków miała otrzymać ofertę zakupu klubu przez Stechert Gruppe. Niemcy mają wyłożyć 40 mln zł, ale wokół tej transakcji jest wiele niejasności i podejrzeń. - Z doświadczenia wiem, że piłka nożna przyciąga bardzo wiele niewiarygodnych osób. Ale nie mówię o tej firmie, która interesuje się Wisłą, tylko ogólnie - podkreśla mecenas Jacek Masiota, który niedawno przygotowywał do sprzedaży Śląsk Wrocław.

Wokół sprzedaży Wisły jest wiele niejasności, o których pisaliśmy TUTAJ

Masiota nie zajmuje się konkretnie tą sprawą, ale zapytaliśmy mecenasa o praktyki, jakie stosuje się w sytuacji kupna i sprzedaży klubów piłkarskich w Polsce.

Interia: Polskie kluby są łakomy kąskiem dla zagranicznych inwestorów?

Jacek Masiota: Nie, zdecydowanie nie. Z jednej prostej rzeczy - polskie kluby nie są rentowne. Wyjątkiem są tylko Lech Poznań i Legia Warszawa, które są w stanie się same utrzymać. Do tego musimy pamiętać, że Wisła ma jeszcze długi. Kupuje pan klub, wykłada 40 milionów i jeszcze przejmuje długi. Z całym szacunkiem, ale to czysta filantropia.

Reklama

Wisła narzeka, że człowiek, który podaje się za przedstawiciela Stechert Gruppe, który - według informacji Tele-Foniki - chce przejąć klub, nie dobiera telefonów. Takie zachowanie może coś sugerować?

- Nie chcę tego komentować, bo nie znam tych ludzi, ani tej sprawy. Z doświadczenia jednak wiem, że piłka nożna przyciąga bardzo wiele niewiarygodnych osób. Nie mówię o tej firmie, która interesuje się Wisła, tylko ogólnie. Nie wiem czemu, ale takich niepoważnych ofert jest w piłce bardzo wiele.

Tele-Fonika wpisała do umowy, że jeśli w ciągu roku znajdzie się kontrahent, który wyłoży 40 milionów złotych, to klub zostanie sprzedany. Spotkał się pan kiedyś z takim zapisem?

- Szczerze mówiąc, to nigdy czegoś takiego nie widziałem.

Prezes Wisły twierdzi, że to nie jest oferta kupna, ponieważ jest w niej zawarty warunek.

- Potocznie może się to wydawać ofertą, ale w sensie prawny rzeczywiście nią nie jest. Oferta polega na złożeniu oświadczenia woli.

To może być podstawa do ewentualnego zablokowania sprzedaży klubu?

- By to stwierdzić, należałoby znać dokładnie wszystkie dokumenty.

Wisła podkreśla, że chce teraz dokładnie prześwietlić firmę, której przedstawiciel widnieje w dokumentach. Jak długo to może potrwać?

 - Na świecie jest kilka firm, które się w tym specjalizują. W normalnym trybie zajmuje to około dwóch tygodni, a w ekspresowym tydzień.

Jak to wygląda?

- Informuje się daną firmę, że takie coś się odbywa, a następnie sprawdza się urzędy skarbowe, KRS w danym państwie, wiarygodność płatnicza itp.

Rozmawiał Piotr Jawor


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL