Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 0-0 w meczu 20. kolejki PKO Ekstraklasy

Wisła długo nie mogła złapać rytmu, ale przez ostatnie pół godziny zdominowała Górnika. Remis nie krzywdzi nikogo, bo w I połowie dominowała ekipa Marcina Brosza, a krakowianie znów grzeszyli nieskutecznością.

Zobacz zapis relacji tekstowej z meczu Wisła Kraków - Górnik Zabrze

W I połowie Górnik wygrał bitwę o teren, zagrażał też po rzutach rożnych. Mógł nawet prowadzić, lecz główkę Krzysztofa Kubicy obronił Mateusz Lis.

Wisła nie radziła sobie na środku, tym bardziej, że koncepcja Petera Hyballi opanowania go przy pomocy Patryka Plewki i Chuki legła w gruzach. Hiszpan nie ma walorów defensywnych, więc nie powinno się go stosować zamiennie z Gierogijem Żukowem, jeśli już to ze Stefanem Saviciem.

Reklama

Hyballa po pół godzinie krzyknął: "Żukow! Wchodzisz!" i zdjął Chucę.

Górnik grał bardziej płynnie, atakował środkiem i skrzydłami. Brakowało mu jednak jakości w ofensywie. Duet napastników Alex Sobczyk - Richmond Boakye warunkami fizycznymi mogła postraszyć wiślacką defensywę, ale w ślad za wzrostem na razie nie podążają umiejętności. Najbardziej zobrazowała to akcja z 56.min, gdy Giannis Masouras idealnie podał do Sobczyka, który z pięciu metrów powinien wpakować piłkę do bramki, ale zamiast tego skiksował i zagrał ręką.

Wobec kontuzji aż ośmiu piłkarzy, spośród których pięciu znalazłoby miejsce w składzie (Błaszczykowski, Basha, Mehremić, Radaković, Szot) Hyballa nie miał wielkiego manewru. Po godzinie wprowadził Jeana Carlosa, który po efektownym zwodzie uderzył zza pola karnego nad bramką. Niezmiennie najgroźniejszym zawodnikiem wiślaków był Yaw Yeboah.

W armii Marcina Brosza wypadł tylko kontuzjowany Adrian Gryszkiewicz. Pozostali byli do dyspozycji, więc z ławki wchodzili zawodnicy, którzy przynajmniej teoretycznie powinni poderwać zespół. Tak jak Bartosz Nowak i Alasana Manneh.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Nieobecność kibiców starali się rekompensować obydwaj trenerzy, którzy wręcz wychodzili z siebie. Hyballa brzmiał, jakby miał struny głosowe na zmianę. "Bury! Baaaaack!!!!" - wrzeszczał do Łukasza Burligi, który zapomniał, że po zakończeniu akcji na połowie rywala wracać trzeba jak do pożaru.

Końcówka meczu należała do "Białej Gwiazdy", a pomóc jej w rozstrzygnięciu meczu mógł Rafał Boguski, czyli bohater spotkania z Wisłą Płock. "Boguś" najpierw wyłożył piłkę Burlidze, ale jego strzał został odbity na rzut rożny. Później idealną okazję weteran wypracował Stefanowi Saviciowi, ale ten z pięciu metrów chybił!

Zabrzanie mieli mniej do powiedzenia, ale w końcówce też zagrozili - strzał Jesusa Jimenea obronił Lis.

Końcówka meczu była najbardziej widowiskowa. Wisła miała lepsze okazje, ale przez brak skuteczności nie zasłużyła na wygrana. Remis jest sprawiedliwy.

20. kolejka PKO BP Ekstraklasy

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 0-0

Michał Białoński, Paweł Czado, Kraków 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL