Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (42 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (29 pkt.)
  • 6 .Lech Poznań (28 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (28 pkt.)

Wisła Kraków. Ekspert Stempniewski: Czerwona kartka dla Hołowni była bezzasadna

Stempniewski uznał, że sędzia Myć pomylił się w 68. min, gdy pokazał tylko żółtą kartkę wiślakowi Lukasowi Klemenzowi, który ostro zaatakował staw skokowy Daniela Szelągowskiego.

Reklama

- To było wejście niosące ryzyko kontuzji zawodnika. Tu zdecydowanie bliżej było czerwonej niż żółtej kartki - stwierdził Stempniewski.

W meczu była jeszcze jedna spora kontrowersja: Korona domagała się rzutu karnego, po tym jak Milan Radin przewrócił się w starciu z Mateuszem Lisem. Stempniewski uważa, że w tym wypadku sędzia się nie pomylił. Kluczowe według niego było to, że bramkarz Wisły się zatrzymał i to pędzący piłkarz Korony wpadł w niego.

O sędzim Myciu w Ekstraklasie zrobiło się głośno w kwietniu ubiegłego roku, po meczu Górnika z Cracovią, w którym odgwizdał błędnie dwa rzuty karne dla zabrzan, ale w tym przypadku VAR rzucał mu deskę ratunkową. Górnicy mieli do niego olbrzymie pretensje nie o anulowane "jedenastki", ale o przegapienie faulu Javiego Hernandeza podczas akcji, która dała "Pasom" bramkę.

W 2017 r. arbiter z Lublina wypłynął w półfinale Pucharu Polski, w rewanżu Arki Gdynia z Wigrami Suwałki. Wigry wygrały na wyjeździe 4-2, ale to było mało. Piłkarze i trenerzy Wigier mieli żal do Mycia o podyktowanie rzutu karnego dla Arki i o nieuznanie bramki w ostatniej minucie, która dałaby ekipie z Suwałk awans.

"Coście zrobili?! Za co?!" - krzyczeli w kierunku Mycia piłkarze i trenerzy Wigier

Nominowanie Mycia do półfinału PP zdziwiła obserwatorów wobec faktu, że wcześniej prowadził zawody tylko na szczeblu II i III ligi. Po zaledwie ośmiu meczach II ligi zyskał awans na zaplecze Ekstraklasy. W awansie do prowadzenia prestiżowego meczu w półfinale PP, a później do Ekstraklasy nie przeszkodził mu skandal z meczu Chojniczanka - Bytovia (1-1), jaki rozegrany 21 maja 2017 r. W 62. min sędzia Myć pokazał żółtą kartkę Łukaszowi Wróblowi z Bytovii. Wróbel nieprawidłowo wykonał rzut karny. PZPN anulował tę kartkę.

 

Po restarcie PKO Ekstraklasy Wojciech Myć prowadził tylko dwa spotkania: 24 czerwca Lech - Pogoń (0-0) i w minioną sobotę Wisła Kraków - Korona, które akurat nie wyszło mu najlepiej.

MB

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Hołownia | Wojciech Myć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje