Reklama

Reklama

Wisła Kraków. Bisztyga: Dawid Błaszczykowski poradzi sobie jako prezes, a my mu pomożemy

- Denerwują mnie głosy tych którzy twierdzą, że nowego prezesowi Wisły Dawidowi Błaszczykowskiemu brakuje doświadczenia. Jestem przekonany, że pan Dawid sobie poradzi. Nazwisko zobowiązuje, a my, całe środowisko wiślaków pomożemy mu - podkreśla w rozmowie z Interią Stanisław Bisztyga członek Rady TS Wisła.

Bisztyga od dawna namawiał władze TS Wisła, by zawarły porozumienie z triem ratowników Wisły SA: Jakubem Błaszczykowskim, Tomaszem Jażdżyńskim, Jarosławem Królewskim w sprawie współdzielenia praw do nazwy i herbu klubu. Po negocjacjach, w które włączył się także D. Błaszczykowski, udało się zakończyć zimną wojnę wewnątrz klubu i Kuba, z Jażdżyńskim i Królewskim są pełnoprawnymi właścicielami "Białej Gwiazdy".

Pięć dni temu nowy prezesem klubu został Dawid Błaszczykowski, który zastąpił Piotra Obidzińskiego. Pojawiły się głosy malkontentów, twierdzących, że starszemu spośród braci brakuje doświadczenia biznesowego. Bisztyga, który od lat zna środowisko wiślackie, a także jest za pan brat z władzami Krakowa, jest przeświadczony, iż prezes D. Błaszczykowski da radę.  

Reklama

- Wszyscy mu pomożemy. W kręgach samorządowych i biznesowych także - zapewnia.

- Z doświadczeniem nikt się nie rodzi, a prezes Błaszczykowski nabierze go z czasem, a my, stara wislacka gwardia będziemy stali murem za nim, tak jak za naszym klubem - podkreśla.

Bisztyga docenia też wkład w odrodzenie Wisły prezesa Obidzińskiego.

- Prezesowi Obidzińskiemu należą się słowa podziękowania za to, co zrobił w trudnym dla Wisły czasie. Mam nadzieję, że jego doświadczenie i kontakty zostaną wykorzystane - zaznacza pan Stanisław.

Bisztyga chwali inicjatywę klubu, który planuje wypuścić do sprzedaży serię maseczek w barwach i z herbem Wisły.

- To fajny pomysł na czas pandemii. Nie dość, że będzie można zasłonić sobie twarz, zgodnie z przepisami, to jeszcze zostanie pamiątka po tych trudnych czasach. Mam nadzieje, że zaraza minie i już nigdy do nas nie wróci. Muszę przyznać, że tęsknie za normalnością, za meczami. Brak piłki na wszystkich szczeblach doskwiera - kończy Stanisław Bisztyga.


MiBi


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL