Reklama

Reklama

Wielkie emocje w hicie kolejki. Czy Wisła powinna grać w osłabieniu?

W sobotni wieczór rozegrany został hit kolejki Fortuna 1 ligi. Po wyrównanym starciu Wisła Kraków pokonała grającą w ‘9’ Arkę Gdynia 1-0. W spotkaniu nie zabrakło emocji i sędziowskich kontrowersji. Zawody były trudne do prowadzenia, a sędzia Jarosław Przybył pokazał bardzo dużo żółtych kartek. Wisła Kraków mogła również kończyć mecz w osłabieniu, lecz arbiter zadecydował inaczej.


Do pierwszej sytuacji, która podzieliła rzeszę kibiców doszło w 25. minucie, gdy czerwoną kartkę zobaczył Christian Aleman. Zawodnik Arki Gdynia został sprowokowany przez rywala i postanowił mu wymierzyć sprawiedliwość, uderzając go obiema rękoma w plecy. Zachowanie Alemana było gwałtowne i agresywne, dlatego sędzia Jarosław Przybył zdecydował się na wykluczenie.

Wisła - Arka. Kontrowersje w hicie Fortuna 1. lidze

Kontrowersją w tej sytuacji jest jednak zachowanie Ivana Jelica Balta. Piłkarz Wisły Kraków pchnął na ziemię Alemana, a następnie został przez niego uderzony. Sędzia Przybył uznał, że Balta nie odepchnął przeciwnika z dużą siłą, a zatem ukarał go tylko żółtą kartką, co dla wielu kibiców było niezrozumiałą decyzją.

Reklama

Oczywiście decyzja o żółtej kartce może budzić wątpliwości i dyskusje, jednak przepisy gry są jednoznaczne. Aleman uderzył rywala, a Balta go pchnął, stąd kolory kartek muszą się od siebie różnić. Gdyby piłkarz Wisły z większą siłą, bądź większą agresją odepchnął rywala, to wówczas moglibyśmy mówić o dwóch czerwonych kartkach.

Wisła Kraków mogła grać w osłabieniu. Sędziowie odpuścili kartkę

W drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy, ponownie we znaki wdał się Balta. Piłkarz Wisły  walcząc o piłkę, złapał rywala, pchnął i powalił go na ziemię. Sędzia Jarosław Przybył co prawda odgwizdał faul, lecz nie zdecydował się na karę indywidualną, a miał do tego powody. Gdyby arbiter pokazał Baltowi drugą żółtą kartkę, to nikt nie powinien mieć pretensji.

Niestety w takich sytuacjach sędziowie VAR nie mogą pomóc, ponieważ zgodnie z protokołem, VAR ma prawo interweniować tylko w przypadku bezpośredniej czerwonej kartce. Co ciekawe za dyskusje z arbitrem żółtą kartkę ‘zarobił’ jeszcze Michał Marcjanik.

Wisła - Arka. Rzut karny i czerwona kartka za zagranie piłki ręką

W 58. minucie jeden z zawodników Wisły Kraków oddał strzał na bramkę Arki. Piłka po przeleceniu kilku metrów, zatrzymała się na ręce Michała Marcjanika. Sędzia Jarosław Przybył nie dopatrzył się przewinienia i pozwolił kontynuować grę. Po chwili arbitra do monitora VAR przywołali Tomasz Wajda i Radosław Siejka, którzy pełnili funkcję sędziów VAR.  

Arbiter Jarosław Przybył po obejrzeniu powtórek nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla Wisły Kraków. Dodatkowo Michała Marcjanika ukarał żółtą kartką, a z racji tego że była to jego druga, to Arka Gdynia musiała grać już w "9".

Decyzja sędziów była bardzo dobra. Marcjanik wystawił rękę w bok i należy to ocenić, jako nienaturalne ułożenie, które jest przewinieniem. W sytuacjach, gdy ręka blokuje strzał oddany na bramkę, sędziowie muszą ukarać zawodników żółtą kartką i tak właśnie Jarosław Przybył uczynił. Rzut karny na bramkę na 1-0 zamienił Michał Żyro

Emocje w końcówce meczu Wisła - Arka. To mogła być kolejna czerwona kartka

W końcówce spotkania Bartosz Jaroch w dość dynamiczny sposób zaatakował swojego rywala, kopiąc go w plecy. Sędzia Jarosław Przybył widział to zajście, odgwizdał przewinienie i ukarał zawodnika Wisły żółtą kartką. Moim zdaniem kara napomnienia to absolutne minimum. Uważam, że była to sytuacja z tzw. pogranicza, gdzie zarówno żółta, jak i czerwona kartka się wybronią. Osobiście jest mi bliżej kartki czerwonej, gdyż atak korkami w plecy jest po prostu bardzo niebezpieczny i może skutkować poważną kontuzją. Z pewnością Jarocha broni fakt, że zdążył on zgiąć nogę, przez co uderzenie nie było aż tak mocne.

Czytaj także: Wielki wyczyn polskiej sędzi. Poprowadzi finał EURO!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL