Reklama

Reklama

Węgrzyn: To przygwoździło Wisłę Kraków

- Gdy Wisła opowiadała o wierze w utrzymanie, ale słów nie popierała czynami pod postacią zwycięstw, Zagłębie Lubin pojechało do Radomia i wygrało "szóstką". Tak okazały triumf konkurenta w walce o utrzymanie przygwoździł Wisłę - analizuje w rozmowie z Interią były obrońca "Białej Gwiazdy" Kazimierz Węgrzyn.

Kazimierz Węgrzyn: To było kluczem w degradacji Wisły

 Kazimierz Węgrzyn był filarem defensywy Wisły w 1999 r., gdy zdobywała z największą w historii przewagą mistrzostwo Polski. Wicemistrz kraju tracił do ekipy Franciszka Smudy 17 pkt. Teraz Węgrzyn i inni ekswiślacy mógł tylko bezsilnie patrzyć, jak "Biała Gwiazda" spada do Fortuna 1. Ligi, co nie zdarzyło jej się od 1994 r. 

W ubiegłą niedzielę podopieczni Jerzego Brzęczka prowadzili 2-0 z Radomiakiem, by ulec mu 2-4. Ich degradacja została przesądzona jeszcze przed ostatnią kolejką

- Zwycięstwo Zagłębia Lubin w Radomiu było przełomowe. Podopieczni Piotra Stokowca złapali po nim wiatr w żagle, dzięki czemu pokonali u siebie faworyzowany Raków, zapewniając sobie utrzymanie w lidze. Na ogół gra Wisły była znacznie lepsza niż Zagłębia, ale brakowało jej zwycięstw - podkreśla Węgrzyn.

Reklama

Węgrzyn akcentuje problemy krakowian na każdym polu. Nie tylko z infantylnie traconymi bramkami, ale też z obsadą ataku.

- Takie duety - walczący, utrzymujący piłkę napastnik i jego kolega egzekutor często w piłce się sprawdzają. Wystarczy, że przypomnę duet Realu Madryt Benzema - Ronaldo. Ten pierwszy biegał, odwalał czarną robotę, by Ronaldo mógł strzelać i błyszczeć bramkami. W Hutniku Kraków mieliśmy taki duet Popczyński - Waligóra, w którym ten pierwszy był pracusiem, a ten drugi egzekutorem - wspomina.

- Wiśle nie wyszło na dobre odejście Felicio Brown Forbesa. Brakowało go bardzo. Gdyby on był w szatni i na biosu, to zapewniłby kilka bramek, a one dałyby punktu na wagę utrzymania w Ekstraklasie - twierdzi ekspert.

Po odejściu Yawa Yeboaha najlepszym strzelcem Wisły nie jest żaden piłkarz ofensywny tylko Michal Frydrych z czterema bramkami na koncie.

Węgrzyn: Rewolucja w szatni jest niepotrzebna

Władze Wisły zapowiadają rewolucję w szatni.

- Ja bym nie robił rewolucji. Do walki o powrót do Ekstraklasy przystąpiłbym tym samym składem, licząc na podrażnioną ambicję tych piłkarzy. Pamiętajmy, że jeśli przyjdą nowi, to nie wiadomo czy oni "odpalą" - zaznacza Kazimierz Węgrzyn.

Kibice Wisły: Winni spadku muszą być ukarani!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL