Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

​To był jeden z najdziwniejszych meczów, które zdecydowały o mistrzostwie Polski

Kibice Wisły gwizdali, dopingowali rywali, a na koniec przyjęli podziękowania od przeciwników. W takich okolicznościach zakończyła się wielka era Wisły Kraków, a zaczęło panowanie Śląska Wrocław. Dziś kolejny mecz Wisła - Śląsk. Spotkanie o godz. 20:00, relacja w Canal+ Sport i Canal+ Sport3, relacja tekstowa w Sport.interia.pl.

To był jeden z najdziwniejszych meczów decydujących o mistrzowie Polski. 6 maja 2012 r. układ był prosty - jeśli Śląsk wygra w Krakowie, zdobędzie tytuł. Na jego potknięcie czekał jednak Ruch Chorzów i Legia Warszawa. Dziewięć lat temu dla wielu kibiców Wisły sytuacja była jasna - mistrzostwo musi zdobyć zaprzyjaźniony Śląsk.

- Tylko porażka! Ze Śląskiem tylko porażka! - krzyczeli fani "Białej Gwiazdy" do swoich zawodników kilka dni wcześniej. Wiśle wówczas było już bowiem wszystko jedno, bo sezon od dawna spisany był na straty.

Wisła - Śląsk. Dziwna atmosfera

Wisłę prowadził wtedy Michał Probierz i właśnie to był jeden ze słabszych punktów planu części kibiców, bo szkoleniowiec nie zwykł odpuszczać. Tyle, że już wtedy Probierzowi z niektórymi piłkarzami nie było po drodze. - Jak ktoś sobie chce pograć, to do TKKF - grzmiał kilka dni wcześniej szkoleniowiec i odsunął od zespołu Dudu Bitona, Kew Jaliensa, Michaela Lameya i Dragana Paljicia.

Reklama

Probierz na mecz ze Śląskiem posłał najmocniejszy możliwy skład, w tym także Maora Meliksona, mimo że narzekał na uraz. Od początku na boisku nie działo się nic, co mogłoby wskazywać na jakiś pozaboiskowy układ, ale nie była to także walka na śmierć i życie.

Krakowianie mieli swoje okazje, ale to Rok Elsner trafił do siatki i od 51. minuty prowadzili goście. Wisła od odrabiania strat się nie rzuciła, a najlepszą okazję miał Łukasz Rojewski. To był jego pierwszy i ostatni mecz w Wiśle, i o mało nie skończył się bramką oraz pokrzyżowaniem planów Śląskowi. 20-latek uderzył jednak niecelnie. - Młodego chyba nie wtajemniczyli, ale na swoje szczęście nie trafił - zażartował po tej akcji jeden z dziennikarzy.

Wisła - Śląsk. Wszyscy gwizdali na sędziego

W końcówce już niemal cały stadion gwizdał na sędziego, by skończył mecz i przypieczętował mistrzostwo dla Śląska, które tym samym zostało odebrane... Wiśle. - Nie ulegaliśmy tej atmosferze, do końca chcieliśmy wyrównać - zapewniał po meczu Tomas Jirsak, pomocnik Wisły.

Łukasz Garguła: - Trochę dziwnie gra się w meczu, gdy twoi kibice wspierają rywala. Pierwszy raz wystąpiłem w takim spotkaniu.

Trener Probierz: - Inne zespoły mogą mieć pretensje do siebie. Nikt też nie może powiedzieć, że nie walczyliśmy. Mieliśmy w tym sezonie kłopoty. Nie jest prawdą, że decyzje, które zapadły były po to, żeby pomóc Śląskowi.

Po meczu kibice obu drużyn wspólnie świętowali mistrzostwo, a piłkarze Śląska podeszli podziękować za doping fanom Wisły. W takich okolicznościach krakowianie stracili tytuł, którego do dziś nie odzyskali. Za to Śląsk świętował drugie mistrzostwo w historii (poprzednie zdobył 35 lat wcześniej).

Od tamtego spotkania Wisła ze Śląskiem w Ekstraklasie spotkała się 18 razy. W siedmiu meczach górą byli krakowianie, w siedmiu wrocławianie, a cztery razy padł remis. Kolejne starcie dziś.

Wisła - Śląsk. Gdzie i kiedy oglądać?

Mecz Wisła - Śląsk dziś o godz. 20. Relacja w Canal+ Sport i Canal+ Sport3, relacja tekstowa w Sport.interia.pl.

Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje