Reklama

Reklama

Smuda po meczu z Lechią: W przerwie w szatni było gorąco

- W przerwie w naszej szatni było dosyć gorąco. Ileż może być tych spotkań, w których jesteśmy nieskuteczni - mówił po wygranym 3-1 meczu z Lechią trener Wisły Kraków Franciszek Smuda.

Piłkarze Wisły pokonali na swoim stadionie Lechię Gdańsk i pozostają bez porażki w rozgrywkach ekstraklasy. Krakowianie w pierwszej połowie mieli zdecydowaną przewagę, ale schodzili po niej do szatni przegrywając 0-1. W drugiej części strzelili jednak trzy gole.

- Rozegraliśmy dobre podanie, przeprowadziliśmy dużo składnych akcji. Szkoda jednak, że zamiast prowadzić musieliśmy gonić wynik. Dobrze jednak, że mój zespół zdołał odrobić tę stratę. Po przerwie moi piłkarze byli bardziej skoncentrowani pod bramką rywala, dlatego wygraliśmy - tłumaczył Franz.

Reklama

- W przerwie w naszej szatni było dosyć gorąco. Ileż może być tych spotkań, w których jesteśmy nieskuteczni? Szczególnie zdenerwowało mnie, że zawodnicy chcieli wjechać z piłką do bramki. Jednak w drugiej połowie pokazali charakter - dodał.

- Był to dobry mecz, w którym zmierzyliśmy się z bardzo dobrym zespołem. W pierwszych minutach mieliśmy problemy z +wejściem+ w spotkanie. Po kwadransie zaczęliśmy grać na swoim poziomie. Po strzeleniu bramki, w końcówce pierwszej połowy, mieliśmy okazję do podwyższenia wyniku. Jednak nie wykorzystaliśmy tego, a na początku drugiej połowy nie byliśmy wystarczająco skoncentrowali. Wisła wygrała jednak zasłużenie, miała więcej okazji do zdobycia gola - podsumował Joaquim Machado, trener Lechii Gdańsk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL