Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2-3. Michał Miśkiewicz: Horror z happy endem

Po kolejnym bardzo dobrym spotkaniu Wisła wygrywa na wyjeździe z Ruchem 3-2. Nie byłoby jednak tego zwycięstwa, gdyby nie efektowna obrona karnego przez Michał Miśkiewicza. - Nie licząc meczów w rezerwach Wisły, to pierwszy obroniony przeze mnie karny na ligowych boiskach - komentował meczu Miśkiewicz.

Wyniki, tabela, statystyki Ekstraklasy - TUTAJ!

Jesienią 27-letni bramkarz był rezerwowym. Między słupkami bramki "Białej Gwiazdy" stał Radosław Cierzniak. Wiosną jest jednak już bramkarzem numer 1. W meczu z Ruchem pomógł swojej drużynie w wywalczeniu bezcennych 3 punktów. Bezcennych, bo dają nadzieję na grę w grupie mistrzowskiej.  

Mogło być jednak inaczej. W 91. minucie, po faulu Arkadiusza Głowackiego na Rafale Grodzickim, sędzia Paweł Raczkowski podyktował dla chorzowian karnego. Do piłki podszedł Lipski, ale Miśkiewicz w bardzo dobrym stylu zdołał odbić piłkę. 

Reklama

- Wcześniej byłem dwa razy blisko obrony karnych w lidze. Piłka gdzieś tam przechodziła po nogach czy rękach. Nie udało się jej złapać. Dziś szczęście dopisało i wybroniłem uderzenie piłkarza Ruchu. Oprócz rezerw Wisły, to w ligowym spotkaniu nie udało mi się wybronić "jedenastki". Na szczęście w tak ważnym momencie wyszło. Ruchowi pomogła kontaktowa bramka. Rzucili się do ataków, pomagał też im doping. Szczęście było jednak po naszej stronie. Ten mecz to był horror z happy endem - tłumaczył zadowolony bramkarz Wisły. 

Przed tym, jak do piłki podszedł Lipski, do Miśkiewicz podbiegł napastnik krakowian Zdenek Ondraszek. - Powiedziałem, że mam iść na "fightera". Zdenek szybko zresztą wkomponował się w zespół i tchnął w niego dobrego ducha. Co do karnego, to wcześniej nie patrzyłem, jak zawodnicy uderzali, dziś to zmieniłem, do końca obserwowałem i jak widać dało to efekt. Widziałem wcześniej, jak piłkarz Ruchu wykonywał jedenastki, ale dzisiaj uderzył trochę inaczej, po ziemi - opowiada Miśkiewicz. 

Dzięki trzeciej kolejnej ligowej wygranej Wisła dalej ma szansę na grę w czołowej ósemce. - Na pewno ten mecz pomoże nam w walce o grupę mistrzowską. Mamy szansę. Nawet jednak, gdybyśmy nie awansowali, to myślę, że pewnie poradzimy sobie w tej słabszej. Ostatnie mecze pokazują na co nas stać - podkreśla bramkarz Wisły. 

Michał Zichlarz z Chorzowa

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje