Reklama

Reklama

Razem podróżują, jedzą kolacje, chodzą do kina. Dobrzy znajomi z Cracovii i Wisły

Choć część kibiców nie może sobie tego wyobrazić, to między piłkarzami Cracovii i Wisły nie ma nienawiści, a niektórzy nawet są dobrymi znajomymi. - Podczas derbów kolegów nie ma, ale np. Bartkowi Kapustce z Cracovii życzę, by wykorzystał potencjał - mówi Krzysztof Mączyński, pomocnik Wisły.

W Krakowie nikt już nie liczy, że wrócą czasy, gdy po derbach piłkarze Cracovii i Wisły spotykali się w restauracji, a właściciel przyrządzał dla nich jajecznicę z dziesiątek jajek.

Kilka lat temu oba kluby chciała nawiązać do historii i w 2007 r. Wisła, jako zwycięzca derbów, zaprosiła Cracovię do jednego z pubów niedaleko Rynku. 

- Wracamy do pewnych tradycji. Piłkarze pokazują, że może być inaczej. Mam nadzieję, że będzie to kontynuowane i dzięki temu wśród kibiców atmosfera też się poprawi - mówił wówczas Maciej Skorża, trener Wisły.

Jednak już kilka miesięcy później okazało się, że nie będzie to tradycja, ale jednorazowy wyskok. Dziś przy okazji derbów nikt o wspólnych obiadach nawet nie myśli (choć ostatnio piłkarze Wisły przy Kałuży zostali zaproszeni do skorzystania z cateringu). Niestety, ale kluby nie są zainteresowane nawet zorganizowaniem wspólnej konferencji prasowej.

Reklama

Zapowiedź derbów na meczu reprezentacji

Z daleka wygląda to, jakby Cracovia i Wisła najchętniej podzieliły miasto na pół i nie wchodziły w swoje rewiry. W wielu przypadkach jest jednak inaczej. Przykład? Bartosz Kapustka i Krzysztof Mączyński.

Gdy pomocnik Cracovii otrzymał pierwsze powołanie do reprezentacji Polski, pojechał do Warszawy właśnie z zawodnikiem Wisły.

- W pociągu Krzysiek sporo opowiadał mi o kadrze oraz nastrojach w niej panujących. Pomagał mi również zadomowić się w reprezentacji. Był bardzo pomocny - opowiadał Kapustka w rozmowie z Interią.

Mączyński: - Na kadrze wszyscy jesteśmy razem. O to chodzi, by jeden drugiego się trzymał i pomagał, bo tylko jako zespół możemy zajść daleko. Bartek to fajny chłopak, ma duży potencjał i życzę mu, by go wykorzystał. Podczas derbów na boisku jednak nie ma kolegów.

Kibice reprezentacji Polski żartowali, że obaj zawodnicy zapowiedzieli derby Krakowa już dwa tygodnie wcześniej - podczas meczu Polska - Czechy selekcjoner Adam Nawałka (zresztą również związany z Krakowem) równocześnie wpuścił na boisko Mączyńskiego i Kapustkę.

90 minut zapomnienia

Znajomości utrzymują również zawodnicy z Bałkanów. Kiedyś dzień przed derbami Serbowie Milan Jovanić (Wisła) i Milosz Kosanović (Cracovia) wybrali się razem do kina. Dziś Denis Popović często jada kolacje z Miroslavem Czovilo. Piłkarze znają się jeszcze z czasów gry w FC Koper.

- To mój dobry kolega, ale jak spotkamy się podczas derbów, to przez 90 minut nie będę go znał - uśmiechał się Popović.

Kolegują się również młodzi zawodnicy. Na przykład wiślak Alan Uryga podczas zgrupowań reprezentacji mieszka w jednym pokoju z Pawłem Jaroszyńskim z Cracovii, ale takich znajomości można byłoby znaleźć więcej, bo wielu młodych graczy z obu klubów uczy się w krakowskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. Razem mieszkają, jedzą posiłki, spędzają wolny czas i grają w piłkę.

W 2008 r. Patryk Małecki podczas derbów ostro sfaulował Wojciecha Łuczaka. Po tym zagraniu zawodnik Wisły był zdołowany, podobno płakał w szatni. Wszystko dlatego, że mógł zrobić krzywdę piłkarzowi, z którym na co dzień mieszkał w internacie. 

Z kolei po ostatnich derbach serdecznie przywitali się Paweł Brożek, napastnik Wisły i Maciej Palczewski, trener bramkarz Cracovii. - Co u ciebie? Jak leci? Kupę lat - zagadywali, wspominając czasy, gdy razem występowali w juniorach Wisły.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL