Reklama

Reklama

Prognoza Czerwca na LM!

- Beitar nie jest słaby, ale stać nas na wyeliminowanie tego zespołu - uważa legendarny pomocnik Wisły Ryszard Czerwiec.

Spojrzałem na stronę internetową Beitaru, za wiele z tych "krzaczków" nie wyczytałem, ale wystarczyło spojrzeć na fotografię drużyny. Mają dwóch-trzech ciemnoskórych piłkarzy. Na pewno ten zespół to nie "frajerzy" - opowiada nam Ryszard Czerwiec, były rozgrywający Wisły, a obecnie jej łowca talentów. - Mistrzostwo zdobyli z dużą przewagą punktową (dziewięciopunktową - przyp. red.). Mogliśmy trafić na kogoś słabszego, ale uważam, że jesteśmy w stanie przejść i tego rywala.

- Już w meczach ligowych pokazaliśmy, że spokojnie stać na awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów - podkreśla Czerwiec. - Jeszcze wyższy poziom zaprezentowaliśmy w sparingu z Sevillą, czy w rozegranych niedawno w Ameryce meczach z Chicago Fire, czy z młodym zespołem z Brazylii. Zwłaszcza ta ostatnia eskapada do Chicago pokazała, że nieważne w jakim składzie gramy, to chłopcy bardzo się motywują, profesjonalnie podchodzą do sprawdzianów. Nie traktują ich jak meczów o pietruszkę.

Reklama

Mistrzowie Polski zaczną rywalizację od wyjazdu do Jerozolimy. Końcem lipca (29 lub 30) może być tam niesamowity upał. - Nie ma co na to zwracać uwagę. Za moich czasów graliśmy w Turcji w Trabzonie, gdzie upał był niemiłosierny i dało się wygrać - wspomina.

Dyrektor sportowy Jacek Bednarz i jego współpracownicy, do których Czerwiec należy, zrobią wszystko, by wzmocnić zespół przed rywalizacją z Beitarem. Na razie - oprócz odejścia Dariusza Dudki, na czym Wisła zarobiła 2,5 mln euro, klub musiał przełknąć gorzką pigułkę. Z szatni przy Reymonta wyprowadził się stoper z kadry Leo Beenhakkera Adam Kokoszka. "Kokos" zamienia zmienić klub na mocy prawa Webstera.

- Według mnie Adam popełnił błąd. Przecież na razie nikomu nie udało się skorzystać z tej reguły, poza samym Websterem! To nie jest sposób na odejście - uważa Ryszard Czerwiec. - Adam zamyka sobie drogę ewentualnego powrotu do Wisły, a tego nie powinno się robić w myśl zasady "nigdy nie mów nigdy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL