Reklama

Reklama

Podróż do przeszłości. Wisła Kraków w pierwszej lidze nie pierwszy raz

Wisła Kraków czwarty raz w historii spadła z Ekstraklasy. Nie jest to coś, do czego kibice „Białej Gwiazdy” są przyzwyczajeni i wielu z nich nie pamięta poprzedniej degradacji. Jak to było kiedyś, w jaki sposób Wisła spadała i jak dużo czasu potrzebowała aby wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy?

W 1927 roku mistrzostwa Polski rozegrano w systemie ligowym. Od początku w rozgrywkach uczestniczyła Wisła Kraków.

"Biała Gwiazda" na najwyższym poziomie rozgrywkowym występowała aż do 1964 roku. Do tego czasu zdobyła cztery mistrzostwa.

Czeski trener, pierwszy spadek i szybki awans

W 1964 roku Wisła jednak spadła, co też było dużym ciosem. Wtedy jednak drużyna walczyła o byt do ostatniej kolejki. Przed decydującym meczem, z Górnikiem Zabrze, zmieniono trenera. Czesław Skoraczyński zastąpił Czecha Karela Kolsky’ego.

Z Kolskym wiąże się podobna historia, jak z Adrianem Gulą. W swoim kraju był utytułowanym i cenionym trenerem. W Wiśle mu jednak nie poszło, ale pracował aż do ostatniej kolejki. Wyleciał przed najważniejszym spotkaniem. Do zmiany szkoleniowca doszło chyba jednak za późno. Wisła zremisowała 3-3 i choć miała tyle samo punktów, co Pogoń Szczecin - 21, to znalazła się na przedostatnim, 13. miejscu i pierwszy raz w historii spadła do drugiej ligi.

Reklama

Skoraczyński, choć nie zdołał uratować zespołu przed degradacją, dostał szansę dłuższej pracy. Szybko udowodnił, że była to właściwa decyzja, bo już po roku Wisła wróciła na najwyższy poziom rozgrywkowy, choć sezon zakończyła porażką w derbach z Cracovią 0-1. Wygrała jednak drugą ligę.

Mistrzostwo, a potem chude lata

W kolejnych latach Wisła grała ze zmiennym szczęściem, ale bez większych problemów utrzymywała się w lidze. W sezonie 1977/78 sięgnęła nawet po kolejne mistrzostwo. Jednak już rok później drużyna znalazła się dopiero na 13. miejscu.

W kolejnych latach ocierała się o czołówkę, w roku 1981 zajęła nawet drugie miejsce. Załamanie przyszło trzy lata później. Wisła znalazła się na 11. miejscu, a w 1985 była wyraźnie najsłabsza i na koniec sezonu zamykała tabelę, zajmując 16. miejsce, co oczywiście wiązało się ze spadkiem.

Tym razem Wisła spędziła więcej czasu na zapleczu ówczesnej pierwszej ligi. Grano wtedy w dwóch grupach. Krakowianie w swojej zawsze byli w czołówce, raz na drugim, raz na czwartym miejscu. Awansowali dopiero w 1988, gdy również zajęli drugie miejsce, za plecami Stali Mielec.

Trudne przemiany

W elicie nie utrzymali się długo, bo zaledwie sześć lat. Przemiany ustrojowe dotknęły także Wisły. Klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Trzeba było ratować się sprzedażą najlepszych graczy, m.in. Kazimierza Moskala, który odszedł do Lecha Poznań. Po latach wrócił, ale to już była inna Wisła. Polski hegemon, pod rządami Bogusława Cupiała, który bawił się w polskiej lidze i rywalizował, jak równy z równym, z solidnymi europejskimi drużynami.

Zanim nastały złote czasy, kibice Wisły musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę w postaci spadku. Przydarzył się on w sezonie 1993/94.

Znowu nie udało się awansować od razu, ale Wisła nie zakopała się na lata w drugiej lidze. W pierwszym sezonie zajęła trzecie miejsce, a w kolejnym drugie i wspólnie z Polonią Warszawa wywalczyła awans.

Bogusław Cupiał w Wiśle i złota era klubu

Od 1996 roku Wisła Kraków nieprzerwanie grała w Ekstraklasie. Już rok później klub przeszedł w ręce potężnego inwestora - firmy Tele-Fonika, której właścicielem był Bogusław Cupiał. Zaczęła się złota era. Osiem mistrzostw Polski, dwa puchary i superpuchar. Do tego pamiętne mecze w europejskich pucharach, przeciwko Schalke 04 Gelsenkirchen, Lazio Rzym, ale także, w drodze do upragnionej, ale niespełnionej Ligi Mistrzów rywalizacje z Realem Madryt, czy Barceloną oraz Panathinaikosem Ateny i APOELem Nikozja, gdzie do awansu brakowało bardzo niewiele.

Po ostatnim mistrzostwie w 2011 roku i braku awansu do Ligi Mistrzów Boguslaw Cupiał nie inwestował już w klub tak potężnych pieniędzy, jak wcześniej, ale klub nadal należał do czołówki. W 2016 roku Tele-Fonika musiała jednak sprzedać Wisłę. Trafiła ona w ręce Towarzystwa Sportowego, a reszta historii, aż do dnia dzisiejszego jest już bardzo dobrze znana.

Powrót do przeszłości. Spadek z hukiem

Historia zatoczyła koło. Zawirowania właścicielskie, fatalna sytuacja finansowa, klub na skraju bankructwa, z tego wszystkiego udało się wyjść, ale sportowo cały czas wyglądało to słabo i w końcu przydarzył się kolejny spadek, a pierwszy w XXI wieku.

Wisła nigdy nie grała na zapleczu elity dłużej, niż trzy sezony. Ile tym razem zajmie wygrzebanie się ze sportowego kryzysu? W Fortuna I Lidze jest kilka zespołów, które co roku mają apetyt na awans i na pewno nie będzie to łatwe zadanie, ale Wisła już nie z takich opresji wychodziła. I tą nadzieją powinni żyć jej kibice.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL