Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Panasewicz o polskiej lidze i o okrągłym stole

- Gdy pan Piechniczek powiedział podczas debaty, że polską piłkę dołują media, to pomyślałem: "Dramat. Facet, nie media!" Ty! Dziennikarze są do dupy, dlatego piłkarze nie umieją grać! To bardzo nowoczesna myśl szkoleniowa PZPN-u i bardzo ją wspieram - powiedział nam fan polskiej piłki, wokalista Lady Pank, Janusz Panasewicz.

INTERIA.PL: Jest pan czymś zaskoczony po tej piłkarskiej jesieni?

Reklama

Janusz Panasewicz (wokalista Lady Pank): - Zaskoczyła mnie Wisła Kraków, która już dawno mogła mieć wyraźną przewagę nad rywalami. Co prawda, nie zagrała zbyt wielu fajnych meczów, ale mimo wszystko myślałem, że nawet w gorszej formie Wisła jest zdecydowanie wyżej w piłkarskiej hierarchii niż Legia Warszawa, Lech Poznań, czy Ruch Chorzów.

Nie wiem skąd taka marna przewaga mistrzów Polski, ale wydaje mi się, że to albo niechlujność, albo "olewka", albo - ogólnie mówiąc - degrengolada. Ci faceci już dawno mogli rozstrzygnąć na swoją korzyść rywalizację o tytuł mistrza Polski. Z Wisłą każdy w Polsce powinien przegrać. Pytanie tylko, czy piłkarze poważnie to wszystko traktują. Kilku z nich już dawno chciało wyjechać za granicę. W Krakowie brakuje takiej tęsknoty za zwycięstwem, brakuje serca, a bez niego trudno o wynik.

Smutne jest też to, że żaden zespół z naszej ligi nie gra dobrze. Myślałem, że lepsza będzie Jagiellonia Białystok, ale ta nie potrafi wygrywać. Paradoksalnie, być może dlatego, że już po czterech meczach odrobiła dziesięć ujemnych punktów i była na prostej drodze do nieba. Wtedy coś stanęło.

Gdy rozmawiałem z Andrzejem Iwanem, byłym gwiazdorem Wisły, powiedział, że piłkarze są rozwydrzeni i przepłaceni. Zgadza się pan z tym?

- Andrzej od wielu lat jest moim kolegą. W tym, co powiedział jest bardzo dużo prawdy. Nie mogę zrozumieć, dlaczego oni dostają tak dużo pieniędzy. Znam mnóstwo wspaniałych inżynierów, lekarzy, którzy robią zajebiste rzeczy i oni w życiu tyle nie zarobią. A piłkarze, którzy niekoniecznie umieją grać w piłkę, czasem nawet przynoszą obciach swoimi zagraniami, dostają tyle, jakby robili coś wyjątkowego.

Czyja to wina?

- W dużej mierze klubów, które stają się prywatnymi spółkami. Facet - biznesmen chce się pokazać, więc daje tym piłkarzom mnóstwo pieniędzy.

Kilka dni temu był okrągły stół, debata o polskim futbolu...

- Gdybym spojrzał prosto w oczy panom: Grzegorzowi Lacie, Antoniemu Piechniczkowi i Zdzisławowi Kręcinie to przede wszystkim bym się uśmiechnął i powiedział: "Hola, hola, hola!" Tyle. Bo co ja mam powiedzieć ludziom, którzy mają już swoje zdanie i uważają, że wiedzą jak ratować piłkę. Gdy pan Piechniczek powiedział podczas debaty, że polską piłkę dołują media to pomyślałem: "Dramat. Facet, nie media!" Ty! Dziennikarze są do dupy, dlatego piłkarze nie umieją grać! To bardzo nowoczesna myśl szkoleniowa PZPN-u i bardzo ją wspieram.

Niegdyś popularne były hasła: "Balcerowicz musi odejść", "Listkiewicz musi odejść", czas na "Lato musi odejść"?

- Nie chodzi o to, żeby Lato odchodził. On sam ma niewiele do powiedzenia, ale jest otoczony niezbyt dobrymi doradcami. Lato to prosty człowiek z Mielca, a otaczają go dziwni ludzie, tacy, jak panowie Jerzy Engel, czy Piechniczek, którzy wtrącają jakieś swoje głupie pomysły. Ale one nie uzdrowią polskiej piłki, bo oni się na niej nie znają.

Obaj osiągali sukcesy.

- Ile lat temu? Piechniczek ze dwadzieścia, a sukces Engela poległa na tym, że podpisali niezły kontrakt na zupy. I wszyscy piłkarze jedli te zupy i pan Engel też.

Franciszek Smuda - właściwy człowiek na właściwym miejscu?

- Biorąc pod uwagę sytuację, Smuda jest wygodny dla PZPN-u. Wiem, ze oni go nie za bardzo lubią, natomiast nie mają wyjścia, bo jego popierają i media i kibice. Smuda, którego marzeniem było zostać selekcjonerem, trafił na system, który jest niereformowalny.

Smuda może mieć jednak spore poparcie u samych piłkarzy. Nie łudźmy się, że na Euro 2012 zdziałamy coś wielkiego, ale Smudę stać na zbudowanie solidnej drużyny.

Popiera pan te wszystkie akcje kibiców pod tytułem bojkot i koniec PZPN-u?

- Zdecydowanie tak. Dlatego też związek postawił na Smudę, bo panowie pomyśleli, że zamkną gęby kibicom. Mnie się wydaje, że nie ma innego środka na obecny system, niż protesty kibiców, którzy są przecież solą piłki. Jeśli fani będą reagować tak jak teraz, być może coś się zmieni w tych pustych łbach panów ze związku. Wiem, ze mocno powiedziane, ale to chyba jedyna droga, czyli brak przyzwolenia na durnotę.

Jest też opinia, że dopóki nasi piłkarze nie nauczą się grać, dopóty nie pomoże żaden trener, ani żadna władza.

- Jak będzie taka władza i taki system szkolenia to nigdy się nie nauczą. Jeśli to się zmieni, to przyjdą sukcesy. Może za dziesięć, może za dwanaście lat, ale przyjdą.

Jak uleczyć polski futbol? Recepta Janusza Panasewicza.

- Nie ma recepty, bo to zbyt poważne zakażenie, takie aż do kości i to wszystkich organów naraz. To wszystko jest szare, brudne i obrzydliwe. Ktoś to musi przerwać. Ci panowie nie mają fachowej wiedzy. Oni oglądają mecze, komentują, rysują coś po ekranie, ale to są rysunki dopiero w momencie, gdy wybiegają to piłkarze. A oni powinni najpierw narysować, gdzie ci piłkarze mają biegać, a nie odwrotnie. Trzeba zmienić cały system edukacji. Ci działacze nie wcielą w życie nic nowoczesnego. Ściemniają tylko ludziom, że jest dobrze, bo mamy kadrę do lat 23. To jest obciach!

Rozmawiał: Łukasz Mordarski

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Walter wygarnął Lacie: Nasz produkt cuchnie!

BONIEK: Piłkę mogą zmienić działania, a nie debaty!

Zakończyły się obrady Okrągłego Stołu dla Polskiej Piłki

Okrągły Stół: Naprawa polskiej piłki w 7 punktach

Dowiedz się więcej na temat: dramat | wokalista | Lady Pank | lato | Franciszek Smuda | PZPN | piechniczek | media | panasewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama