Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Nowe fakty ws. transferu Cierzniaka. Doszło do złamania prawa?

​Kontrowersje wokół sprawy Radosława Cierzniaka. Bramkarz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" ujawnił, że otrzymał ofertę transferu do Legii Warszawa już przed Bożym Narodzeniem, co oznaczałoby iż złamane zostało prawo. Sprawa wywołała falę dyskusji, bo tekst wywiadu został później zmieniony.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Reklama

Przypomnijmy, że bramkarz Wisły Kraków Radosław Cierzniak w styczniu związał się kontraktem z Legią Warszawa. Piłkarz miał prawo to zrobić, bo w świetle obowiązujących przepisów zawodnik, którego kontrakt wygasa za mniej niż sześć miesięcy, może podjąć negocjacje i związać się umową z innym klubem.

Zawodnik został przez Wisłę odesłany do rezerw, a jako powód klub podawał słabszą formę bramkarza. Sprawa trafiła do działającej przy PZPN Izby do Spraw Rozwiązywania Sporów Sportowych, która zadecydowała, że kontrakt zawodnika z Wisłą ma zostać rozwiązany z winy klubu.

W ten sposób Cierzniak, jako wolny zawodnik będzie mógł się przenieść do Legii Warszawa. Piłkarz w styczniu związał się ze stołecznym zespołem kontraktem, który obowiązywał od 1 lipca 2016 roku.

Wczoraj światło dzienne ujrzały jednak nowe fakty ws. głośnego transferu. W "Przeglądzie Sportowym" ukazała się rozmowa z Cierzniakiem, która wywołała falę dyskusji wśród kibiców.

Zawodnik w rozmowie z dziennikarzem stwierdza jednoznacznie, że Legia skontaktowała się bezpośrednio z nim "tuż przed Bożym Narodzeniem". Piłkarz podkreśla ponadto, że nad ofertą zastanawiał się z żoną, a po tygodniu (czyli z końcem grudnia 2015 r.) podjął decyzję, że przedstawiona mu oferta to "najlepsze rozwiązanie".

Oczywiste wydaje się więc, że skoro piłkarz zdecydował się w grudniu 2015 r. przyjąć ofertę z klubu Legia Warszawa to musiały mu zostać przedstawione oficjalne warunki nowej umowy.

Sprawa jest tym bardziej interesująca, że po pewnym czasie wypowiedź zawodnika została poprawiona i zastąpiona informacją, że oficjalna oferta pojawiła się "dopiero po nowym roku".

Według radcy prawnego Tomasza Szeląga - cytowanego przez wislaportal.pl - wskazuje to na "prawdopodobną chęć usunięcia wydźwięku wypowiedzi piłkarza, mogącej być fatalną w skutkach dla niego samego jak i klubu Legia Warszawa".

"Jeżeli prawdą byłoby bowiem, że klub Legia Warszawa bezpośrednio kontaktował się, składał propozycję i/lub ustalał warunki umowy z piłkarzem Radosławem Cierzniakiem (rozumiejąc przez to oczywiście także ewentualny kontakt z jego menadżerem) w grudniu 2015 r. z pominięciem oficjalnej, pisemnej informacji dla klubu Wisła Kraków oznaczałoby to naruszenie przepisów. Za takie złamanie przepisów, zarówno piłkarzowi, jak i klubowi podejmującemu w ten sposób negocjacje grożą poważne sankcje" - pisze w opinii prawnej Szeląg.

Wygląda zatem na to, że sprawa transferu Cierzniaka wciąż nie jest zakończona. Jeśli Wisła przedstawi dowody, które potwierdzą, że bramkarz lub jego przedstawiciele złamali prawo, sprawa może zostać ponownie rozpatrzona przez PZPN.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje