Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (14 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Miętta-Mikołajewicz: Tylko tak możemy uratować Wisłę

Prezes Wisły Kraków Ludwik Miętta-Mikołajewicz, po dwóch dniach urzędowania w spółce, wyłożył kawę na ławę: - Nasza sytuacja finansowa nie jest dobra, ale najważniejsze, że o niebo lepsza jest ta sportowa. Liczymy na to, że teraz naszym głównym sponsorem będą nasi wierni kibice. Moim głównym zadaniem jest poprawa atmosfery wokół klubu - powiedział.

Ludwik Miętta-Mikołajewicz zastąpił na stanowisku Jacka Bednarze, który został zwolniony w ubiegłym tygodniu.

Reklama

Prezes przypomniał, jak tworzyła się potęga piłkarskiej Wisły. - Mam mocne zobowiązania wobec prezesa Cupiała. W 1997 roku Wisła - wówczas działająca jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością - była w fatalnej kondycji finansowej. Pojechałem do Myślenic, do Bogusława Cupiała, Stanisława Ziętka i Zbigniewa Urbana z prośbą o wsparcie finansowe. Ich zaangażowanie przeszło wszelkie oczekiwania. Wyprowadzili Wisłę z dołka, wykupili ją i wprowadzili na szczyt krajowej piłki. Owszem, były i słabsze momenty, ale ogólnie to złoty okres w historii Wisły piłkarskiej i to zawdzięczam panu Cupiałowi. Gdyby nie jego wejście, to dzisiaj Wisły by nie było. Stąd moje zobowiązanie moralne wobec prezesa Cupiała - podkreślał Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

Bez owijania w bawełnę powiedział też, że wystarczyły mu dwa dni pracy w spółce, aby zorientować się, że jest ona w ciężkiej kondycji finansowej. - Klub ma wielu wierzycieli, z którymi trzeba się układać - nie kryje prezes. 

Dodał też, że Wiśle nie grozi sytuacja, w której piłkarze zrywają kontrakty z winy pracodawcy, a tak by się działo, gdyby zaległości płacowe przekraczały trzy miesiące. - W Myślenicach u piłkarzy jest prezes Czerwiński, rozmawia z nimi. Mamy świadomość tego, że jednym z priorytetów jest przedłużenie kontraktu z Semirem Stiliciem, zrobimy wszystko, aby to uczynić - zapewniał Miętta-Mikołajewicz.

Prezes "Białej Gwiazdy" dał bardzo mocne wsparcie trenerowi Franciszkowi Smudzie, który choć robi świetne wyniki, to wciąż ma szerokie grono krytyków.

- Wbrew niektórym opiniom, jakie czytam na forach, mam duże zaufanie i dużą dozę wdzięczności dla trenera Smudy. Na dzisiaj to jedyny trener, który mógłby Wisłę poprowadzić. Jego największa wartość to umiejętność motywacji zawodników - podkreśla Miętta-Mikołajewicz.

- Kiedyś naliczyłem ponad 40 trenerów, jakich w Wiśle pamiętam, i nie znam wśród nich tak dobrego motywatora jak Franek Smuda. On potrafi dotrzeć do psychiki piłkarzy. Ten fachowiec absolutnie zasługuje, by być trenerem Wisły i nie chciałbym, aby był atakowany - uważa prezes.

Prezes Miętta-Mikołajewicz to dyplomata, któremu daleko do otwartego atakowania swego poprzednika Jack Bednarza. - Nie chcę wracać do przeszłości, ale ja nigdy nie uznawałem odpowiedzialności zbiorowej. W mojej filozofii nie ma takiego pojęcia. Stadion jest odpowiednio wyposażony przez właściciela, czyli przez miasto w dodatkowe kamery, więc winowajca powinien być złapany i ukarany. Nie może kilkaset osób odpowiadać za wybryk trzech czy pięciu osób - podkreśla Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

Prezes nawiązał do źródła konfliktu z kibicami, jakim była decyzja prezesa Bednarza o zablokowaniu kart kibica prawie 400 fanom, jacy oglądali lutowy mecz Wisła - Ruch w restauracji "U Wiślaków", podczas gdy stadion racami zaatakowało kilku ludzi.

- Tylko dobre wyniki i pełny stadion pomogą nam teraz w poprawie klubowych finansów. Pełny stadion z kolei sprzyja pozyskiwaniu sponsorów. Dlatego apeluję do kibiców, by jak najwcześniej nabywali karnety i bilety na mecz z Legią. Nasz system sprzedaży daleki jest od doskonałości, ale staramy się go usprawnić. Dzisiaj na przykład nie ma na stadionie internetu, więc tą drogą niemożliwy jest zakup, ale jutro już będzie można nabyć bilet bez wychodzenia z domu - mówi prezes.

Wisła Kraków może pójść drogą Borussii Dortmund, którą z zapaści finansowej wyciągnęli właśnie kibice i uczynili z BVB świetnie prosperujące przedsiębiorstwo.

Ludwik Miętta-Mikołajewicz poinformował, że do końca roku zespół nie zostanie wzmocniony. - Mam świadomość tego, że nasza ławka jest zastraszająco krótka, ale z drugiej strony to otwiera szansę na wprowadzanie naszej zdolnej młodzieży. Trzeba mieć jednak świadomość, że Ekstraklasa to nie mistrzostwa Polski juniorów, tu poziom jest znacznie wyższy, dlatego jeśli przebije się do składu dwóch młodych zawodników, to będzie dobrze - uważa.

Za najlepszy przykład właściwego wprowadzania młodych Miętta-Mikołajewicz podał Alana Urygę. - Jeszcze w zeszłym sezonie przez wielu był wyśmiewany, a teraz z meczu na mecz gra coraz lepiej. Zwracałem uwagę na niego selekcjonerowi Nawałce, który jednego wiślaka - Maćka Sadloka już wziął do kadry - przypomina Miętta-Mikołajewicz.

Sternik Wisły oficjalnie zakomunikował, że od 2 stycznia nowym prezesem Wisły zostanie Robert Gaszyński.

- Robert jako działacz jest moim wychowankiem, od ponad roku prowadziliśmy rozmowy z nim. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zrobiłem go kierownikiem i menedżerem drużyny piłkarskiej - przypominał Miętta-Mikołajewicz. - To sprawny i zdolny menedżer. Jeśli dojdzie do porozumienia z właścicielem, a wiele wskazuje na to, że tak się stanie, to Robert obejmie funkcję prezesa Wisły. Teraz prezesuje w firmie Procter & Gamble w Budapeszcie.

- Staram się przekonywać prezesa Cupiała do tego, aby załoga Wisły była złożona z wiślaków, a nie ludzi z importu. Na swoich bardziej można liczyć. Robert pochodzi z Białegostoku, ale jest wiślakiem z krwi i kości - zapewnia Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

Autor: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Ludwik Miętta-Mikołajewicz | Kibice Wisły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama