Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Michał Miśkiewicz: Prezes Wisły nie odbierał telefonu, a zaległości zostają

Michał Miśkiewicz nie jest już bramkarzem Wisły Kraków, ale wciąż nie otrzymał z klubu zaległych pieniędzy. - Prezes Bednarz przestał ode mnie odbierać telefon. Później z Wisły odszedł - powiedział Miśkiewicz w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

25-letni Miśkiewicz grał w Wiśle w latach 2012-14, ale w czerwcu tego roku rozstał się z "Białą Gwiazdą".

Po odejściu z klubu przeżywał ciężkie chwile, gdyż zmarł mu ojciec, on sam przeszedł operację przepukliny i wciąż nie znalazł nowego pracodawcy.

W dodatku Wisła zalega mu z wypłatą należności za grę w klubie.

- To jest dla mnie dość przykra sytuacja. Jeszcze gdy prezesem Wisły był Jacek Bednarz wiele razy prosiłem go, żeby klub starał się ze mną powoli rozliczać. Zdaję sobie sprawę z sytuacji, jaka jest w Wiśle, dlatego prosiłem, żeby wypłacili mi choć jedną zaległą pensję, choć te zaległości są o wiele większe - powiedział Miśkiewicz "Gazecie Krakowskiej".

Reklama

- Doszło jednak do takiej sytuacji, że były obietnice, pensji nie było, aż w końcu prezes przestał ode mnie odbierać telefon. Później prezes Bednarz z Wisły odszedł. Wiem, że ostatnio chłopaki dostali część zaległości. Ja nie zobaczyłem ani grosza, a mówimy o okresie, w którym byłem przecież zawodnikiem Wisły. To też jest dla mnie przykre - dodał.

- Próbuję dojść do porozumienia z obecnymi władzami klubu, ale sytuacja jest bardzo podobna do tej z okresu pracy Jacka Bednarza. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że ostatecznie jakoś się porozumiemy - stwierdził Miśkiewicz.

Czytaj więcej TUTAJ


Dowiedz się więcej na temat: Michał Miśkiewicz | Wisła Kraków | Jacek Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje