Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Mariusz Jop: Współczesnym futbolem rządzą wielkie pieniądze

Czy współczesnym futbolem rządzą wyłącznie pieniądze? - Tak jak menedżer w banku, piłkarz też musi myśleć o tym, by zabezpieczyć sobie przyszłość. Pieniądze są ważne, ale jestem przekonany, że nie są jedynym decydującym czynnikiem. Gdyby tak było, to pewnie Messi i Ronaldo już dawno graliby w Chinach lub krajach arabskich - uważa były reprezentant Polski, Mariusz Jop.

Z byłym zawodnikiem Wisły Kraków i reprezentacji Polski Mariuszem Jopem spotkaliśmy się kilka chwil po zorganizowanym przez Stowarzyszenie Kibiców krakowskiego klubu spotkaniu dotyczącym Interaktywnego Centrum Historii Wisły. Więcej o projekcie możecie przeczytać tutaj. Na spotkaniu obecnych było wielu byłych piłkarzy i działaczy związanych z "Białą Gwiazdą".

Interia: Kibice Wisły przygotowali projekt klubowego muzeum. Jego patronem miałby zostać legendarny Henryk Reyman. Czy reprezentowane przez niego wartości, takie jak lojalność wobec jednego klubu i autentyczne przywiązanie do barw, w dzisiejszym futbolu są jeszcze aktualne?

Reklama

Mariusz Jop: - Przywiązanie do klubu i lojalność wobec niego to wartości, które nie tracą aktualności. Kibice najbardziej identyfikują się przecież z tymi zawodnikami, którzy przez lata reprezentują barwy ich klubu.

- Pamiętajmy jednak, że piłkarz to zawód jak każdy inny, w dodatku poważna kariera trwa krótko - zazwyczaj około 15 lat. Tak jak menedżer w banku, piłkarz też musi myśleć o tym, by zabezpieczyć przyszłość swoją i swoich bliskich.

We współczesnym futbolu decydują zatem wyłącznie pieniądze?

- Finanse są bardzo ważne, nie możemy zaklinać rzeczywistości. Ale jestem przekonany, że nie są one jedynym decydującym czynnikiem. Gdyby tak było, to pewnie Messi i Ronaldo już dawno kopaliby piłkę w Chinach lub w krajach arabskich.

Wiele gwiazd daje się jednak skusić szejkom i miliarderom z Azji. Nie szukajmy przykładów daleko - może gdyby Miroslav Radović nie odszedł do Chin, to Legia dziś szykowałaby się do eliminacji Ligi Mistrzów?

- Pamiętajmy o tym, że potencjał finansowy polskich klubów, na tle wielu zespołów zagranicznych, jest bardzo ograniczony. Nawet Legia, która jest najbogatsza w Ekstraklasie, nie ma żadnych szans, aby konkurować z ciężkimi milionami, jakimi dysponują azjatyckie kluby. Trudno dziwić się zawodnikom, że szukają dla siebie możliwości gry w zespołach, które płacą więcej. Łatwo jest oskarżać piłkarzy o brak lojalności, ale trudniej wejść w ich buty i spojrzeć na całokształt sytuacji.

Czasy piłkarzy, którzy całą karierę spędzają w jednym klubie, odchodzą do lamusa?

- Rynek jest nieubłagany. Występując w Ekstraklasie, piłkarz nie podskoczy powyżej pewnego poziomu sportowego i finansowego. Chcąc się rozwijać, musi szukać szansy w większych ligach. Wydaje mi się, że dość często zdarza się obecnie sytuacja, gdy piłkarz rzeczywiście jest mocno związany z jednym klubem, wspiera go i zna jego historię, ale nie zawsze oznacza to, że spędzi w nim całą karierę.

- Za granicą ciągle zdarzają się sytuacje, kiedy piłkarz przez całą karierę związany jest z jednym klubem. Zauważmy jednak, że ma to miejsce szczególnie w mocnych zespołach występujących w czołowych ligach. Patrzę na Andresa Iniestę i myślę, że łatwo jest być wiernym takiemu klubowi, jak Barcelona - wygrywającemu wiele trofeów praktycznie co roku. Są także inni, jak Iker Casillas w Realu czy Francesco Totti w AS Roma. To oczywiście wielcy zawodnicy, ale pamiętajmy, że grają w jeszcze większych klubach. Moim zdaniem coraz mniej będzie takich zawodników w kolejnych latach.

Wspólnie z innymi byłymi piłkarzami Wisły zdecydowaliście się poprzeć projekt kibiców, którym marzy się stworzenie Interaktywnego Centrum Historii klubu. Jakie jest pana zdanie na temat tej inicjatywy?

- Projekt brzmi bardzo ciekawie i ściskam kciuki, aby udało się go doprowadzić do końca. Wisła to klub, który ma bardzo bogatą tradycję związaną nie tylko z piłką nożną, ale także z innymi dyscyplinami. Cieszy mnie to, że kibice chcieliby, aby prezentacja historii "Białej Gwiazdy" była przyczynkiem do pokazania dziejów Krakowa.

- Pamiętajmy, że wychowankowie Wisły byli nie tylko sportowcami, ale często także światłymi ludźmi - studentami, profesorami uniwersytetów, a niektórzy, jak Henryk Reyman, brali udział w walkach o naszą ojczyznę. O tej wspaniałej historii można i trzeba opowiadać młodym pokoleniom.

Nowoczesne muzeum Wisły pomogłoby tchnąć trochę życia w stadion?

- Oczywiście. Na razie jest on wykorzystywany właściwie wyłącznie do meczów piłkarskich - raz na dwa tygodnie lub jeszcze rzadziej. Na co dzień straszy pustką.

Kibice chcieliby, aby muzeum Wisły wyznaczało nowe standardy wśród tego typu obiektów w Polsce. Jak powinno ono wyglądać pana zdaniem?

- Marzy mi się, żeby kibice mieli możliwość zwiedzania stadionu z przewodnikiem, obejrzenia klubowych trofeów, a w dalszej perspektywie także spotkań ze znanymi zawodnikami. Chciałbym, żeby Centrum Historii Wisły pokazywało dzieje klubu i Krakowa. Nie mam wątpliwości, że "Biała Gwiazda" zasługuje na muzeum z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieję, że projekt uda się zrealizować, bo kibicom z pewnością nie zabraknie dobrych pomysłów na prezentację historii Wisły.

Na spotkaniu z kibicami byli Grzegorz Pater, Kazimierz Moskal, Bogdan Zając, Marek Motyka i wielu innych. Rzadko zdarza się spotkać tyle legend Wisły w jednym miejscu...

- Rzeczywiście. To było miłe spotkanie, bo przyjemnie zobaczyć ludzi, z którymi kiedyś wspólnie przeżywało się na boisku sukcesy i porażki. Wszyscy staramy się dbać o te znajomości i przyjaźnie z dawnych lat. Od czasu do czasu spotykamy się w restauracji, czasem pokopiemy piłkę w oldbojach. To są fajne, cenne spotkania, bo człowiekowi przypominają się piękne lata i wielkie wspólne emocje.

Rozmawiał: Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje