Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (56 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (50 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (46 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (38 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (38 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (38 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (38 pkt.)
  • 8 .Warta Poznań (36 pkt.)

Lech Poznań - Wisła Kraków 0-1. Zapaść "Kolejorza" trwa

Lech Poznań w końcówce roku jest w tragicznej formie, Wisła Kraków wyraźnie się podniosła, odkąd drużynę przejął Peter Hyballa. Goście wygrali w Poznaniu 1-0, mając bohaterów w osobach Kuby Błaszczykowskiego i Mateusza Lisa.

Patrząc na sytuację kadrową obu klubów przed tym spotkaniem, można było wyjść z założenia, że trenerzy Żuraw i Hyballa myślą już tylko o świąteczno-noworocznej przerwie. W Lechu brakowało aż ośmiu kontuzjowanych piłkarzy, do tej listy po środowym starciu z Pogonią Szczecin dołączyli jeszcze dwaj stoperzy (Thomas Rogne i Djordje Crnomarković) oraz przede wszystkim napastnik Mikael Ishak. Podstawowy skład "Kolejorza" może nie wyglądał źle, ale już ławka rezerwowych - niemal tragicznie. 

Reklama

Żuraw musiał wystawić narzekającego od dłuższego czasu na uraz Lubomira Szatkę, bo innych środkowych obrońców już po prostu nie ma. Defensywa Wisły też byłą zresztą sporą niewiadomą, bo z powodu pauzy za kartki brakowało w niej Michala Frydrycha oraz Macieja Sadloka. Hyballa wystawił w ich miejsce Lukasa Klemenza i Michała Burligę, którzy nie zawodzili. Do tego doszła jednak absencja sześciu innych, kontuzjowanych zawodników.

Jak na tak mocno osłabione szeregi, jedni i drudzy grali w niezłym tempie. Nie przekładało to się jednak na jakość wykończenia akcji - długo brakowało dokładnych, kluczowych podań, ale także i groźnych strzałów. Przez 25 minut trudno było wskazać lepszy zespół w tym całym chaosie, później coś zaczęło się dziać. Najpierw w boczną siatkę uderzył Dawid Szot, Lech odpowiedział ładną kontrą i uderzeniem nad poprzeczką Muhamada Awwada. Z czasem coraz groźniejszy był jednak "Kolejorz", a już końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do niego. 

Duża w tym zasługa Pedra Tiby, który kilka razy podaniami "na centymetr" zagrywał do kolegów gdzieś w okolicach pola karnego. W 42. minucie Lech dostał nawet rzut karny od arbitra Tomasza Kwiatkowskiego, gdy Klemenz zablokował ręką strzał Tiby, ale po analizie VAR arbiter słusznie zmienił zdanie. Chwilę później Lech przeprowadził kapitalną akcję, Ramirez zagrał podcinką do Puchacza, ten wystawił piłkę Moderowi, a żegnający się z "Kolejorzem" reprezentant Polski uderzył w sam środek bramki. Wreszcie w doliczonym czasie bramkarz Wisły odbił jeszcze futbolówkę po strzale Awwada oraz dobitkę głową Tiby. W tych dwóch akcjach gospodarze oddali trzy celne strzały, Wisła w pierwszej połowie zaś żadnego.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Po przerwie Lech jeszcze bardziej zdecydowanie ruszył do szturmu. Dwie bramkowe okazje miał Puchacz, ale w obu przypadkach strzały były słabe. W 60. minucie świetną indywidualną akcją popisał się Awwad - i to w momencie, gdy przy linii bocznej czekał już Hubert Sobol, mający zmienić gracza z Izraela. Awwad minął dwóch rywali, stanął oko w oko z Lisem. Kąt był ostry, strzał bardzo dobry, ale i interwencja Lisa doskonała. Zmiana Awwada na Sobola była złą decyzją szkoleniowca - jak wiele razy w tym sezonie Żuraw nie pomógł roszadami swojemu zespołowi.

Wisła przez 20 minut była całkowitym tłem dla Lecha. Początkowo niewiele na boisko wniósł Jakub Błaszczykowski, który po wyleczeniu kontuzji znów znalazł się w kadrze meczowej. Co ciekawe, dopiero po siedmiu minutach na boisku Kuba dostał opaskę kapitańską od Łukasza Burligi. W 66. minucie Wisła oddała pierwszy celny strzał w meczu - Bednarek bez problemu złapał piłkę po uderzeniu Yeboaha, ale już dwie minuty później goście niespodziewanie cieszyli się z prowadzenia. Lech wyprowadzał akcję, ale po zagraniu Bednarka do Krawieca Ukrainiec źle przyjął piłkę. Wisła ją przejęła, Błaszczykowski "poklepał" z Brown Forbesem i strzałem o słupek zdobył bramkę.

Lech rzucił się do ataku, miał kilka bardzo dobrych okazji, ale Lis bronił jak w transie. Inna sprawa, że piłkarze Lecha przeważnie uderzali blisko środka bramki, jak choćby Tiba w 71. minucie. Wisła dowiozła wygraną do końca, a trener Hyballa ma wreszcie czas na spokojną pracę. W Lechu będzie za to nerwowo - jeden punkt zdobyty w trzech spotkaniach praktycznie stawia "Kolejorza" w bardzo trudnej sytuacji w walce o puchary.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Wisła Kraków 0-1 (0-0)

Bramka: 0-1 Błaszczykowski 67.

Lech: Bednarek - Butko, Szatka, Dejewski, Kraweć - Kamiński (62. Marchwiński), Moder ŻK, Tiba, Ramirez, Puchacz (68. Czerwiński) - Awwad (61. Sobol).

Wisła: Lis - Szot, Klemenz, Mehremić, Burliga (85. Abramowicz) - Jean Carlos (53. Błaszczykowski), Plewka, Żukow, Savić, Yeboah ŻK - Brown Forbes (85. Buksa).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Powiedzieli po meczu

Dariusz Żuraw (trener Lecha Poznań): - Wydaje mi się, że nie mogę nic zarzucić moim piłkarzom, bo starali się, chcieli. Niestety jesteśmy w takim momencie, że pomimo sytuacji, które sobie stwarzaliśmy zabrakło chłodnej głowy, wykończenia i nie daliśmy rady strzelić bramki. Jeden błąd kosztował nas utratę punktów.

- Ten rok był dla nas długi, były momenty bardzo dobre, ale koniec tego roku jest dla nas smutny i trudny - dla mnie oraz dla piłkarzy i wszystkich osób w klubie. Niestety, nie udało się pogodzić ligi z europejskimi pucharami. Pomimo zmęczenia, liczyliśmy jednak, że uda nam się w tej końcówce zdobyć więcej punktów. Jesteśmy w takiej sytuacji, że będziemy musieli mocno wystartować na wiosnę i najlepiej złapać jakąś długą serię, bo jestem przekonany, że w takim wypadku ciężko będzie nam dogonić czołówkę. Ale jestem przekonany, że jesteśmy w stanie to zrobić. W poprzednim sezonie byliśmy dalej, też potrzebowaliśmy czasu. Jak zawodnicy odpoczną i dobrze się przygotujemy, to też sprawimy naszym kibicom dużo radości. Wiem, że dzisiaj jesteśmy ci najgorsi, ale trzeba patrzeć do przodu i wierzę, że następny rok będzie dla nas też dobry, może nawet lepszy niż ten mijający.

Peter Hyballa (trener Wisły Kraków): - To była wielka walka z obu stron i bardzo trudny mecz dla nas. Lech był lepszym zespołem, ale to nam sprzyjało szczęście i cieszę się, że te punkty udało nam się zabrać do domu.

- Lukas Klemenz wystąpił po raz pierwszy po kontuzji i moim zdaniem zagrał bardzo dobrze. Mocno angażował się w grę, zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Zablokował wiele strzałów. Jeśli chodzi o Kubę Błaszczykowskiego, to w czwartek rozmawialiśmy na temat jego udziału w tym meczu. Zadecydowaliśmy, że rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych, ponieważ nie czuł się najlepiej. Miał mieć taką swobodną rolę na boisku, cieszę się, że strzelił piękną bramkę. 

-----------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj ponad 20 000 złotych - kliknij

 Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment.

Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL