Reklama

Reklama

Ładne zachowanie rywali Wisły. Czy to pomoże?

- Życzę Wiśle powrotu do Ekstraklasy, bo tutaj jest jej miejsce - podkreślał po wygranej przy Reymonta Dawid Szulczek, trener Warty Poznań. Po spotkaniu rywale pocieszali wiślaków, a szkoleniowiec poznaniaków zdradził receptę na utrzymanie w Ekstraklasie klubu z niskim budżetem.

W dymie ze środków pirotechnicznych oraz przy gwizdach i wyzwiskach Wisła przegrała z Wartą Poznań 0-1 i po 26 latach gry w Ekstraklasie spadła do I ligi.

Z kolei dla Warty to był udany sezon, ponieważ drużyna była typowana jako jeden z kandydatów do spadku, tymczasem zakończyła rozgrywki na 11. pozycji. Utrzymać to miejsce poznaniakom pomogła właśnie wygrana przy Reymonta.

Reklama

- Byliśmy osłabieni kontuzjami, zabrakło m.in. Szymonowicza i Trałki. Testowałem więc piłkarzy rezerwowych lub tych, którzy dotychczas grali na innych pozycjach. Na początku nic nie chciało Wiśle wpaść, później strzeliliśmy gola i mecz się wyrównał - przyznał trener Szulczek, a następnie płynnie przeszedł do podziękowań.

- Chciałbym podziękować wszystkim ludziom związanym z Wartą za szansę prowadzenie tak świetnej ekipy. Za nami dobra runda, zdobyliśmy wiele punktów - cieszył się szkoleniowiec.

Szulczek do Warty przyszedł z Wigier Suwałki, gdzie trafił z... Wisły Kraków. Przy Reymonta był asystentem Artura Skowronka, ale w końcu zdecydował się pracować na swój rachunek.

- W Wiśle mam wielu przyjaciół. To co się stało w tym sezonie, jest bardzo bolesne. Życzę wszystkim ludziom związanym z Wisłą powrotu do Ekstraklasy, bo tutaj jest jej miejsce - przyznał Szulczek.

Interia zapytała szkoleniowca, co było kluczowe w budowaniu zespołu Warty, który bez problemu utrzymał się w Ekstraklasie. W odróżnieniu od Wisły.

- U nas piłkarze nie grają dla pieniędzy. Pracują u nas ludzie z charakterem i profesjonaliści. Jesteśmy w tym wszystkim razem. Nigdy zarząd nie pokazywał zwątpienia. Zawsze po porażkach i w trudnych chwilach byliśmy wspierani. Również transfery pokazały, że zarząd wierzy w naszą misję. I za to bardzo dziękuję - zakończył Szulczek.

PJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL