Reklama

Reklama

Tabela gr. E "Polskiej" :
  • 1. Szwecja (4 pkt.)
  • 2. Słowacja (3 pkt.)
  • 3. Hiszpania (1 pkt.)
  • 4. Polska (0 pkt.)

​KSZO Ostrowiec - Wisła Kraków w 1/32 finału PP. Żurawski: Wszystko może się zdarzyć

- Podstawą jest koncentracja, bo gracz Ekstraklasy często przed takimi meczami myśli: "Na luzie wygramy z takim KSZO Ostrowiec". Do tego pamiętajmy, że sezon jeszcze się nie zaczął, więc nie wiadomo, jakiej formy się spodziewać - mówi Maciej Żurawski, były zawodnik Wisły przed sobotnim spotkaniem krakowian w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Rekordowo krótka przerwa w rozgrywkach powoli dobiega końca. Wisła ostatnie spotkanie zagrała 18 lipca, a już w sobotę krakowianie znów wybiegną na boisko. To oznacza, że na urlopy i przygotowanie do sezonu mieli mniej niż miesiąc.

"Biała Gwiazda" poważne granie zaczyna w Ostrowcu Św., gdzie w 1/32 finału Pucharu Polski zmierzy się z trzecioligowym KSZO.

- W takich meczach drużyna z Ekstraklasy jest niemal skazana na zwycięstwo i właśnie dlatego te spotkanie są trudne. Presja jest bardzo duża, więc podstawą jest koncentracja. Często przed takimi meczami ma się myśli: "Na luzie wygramy z takim KSZO Ostrowiec" - mówi Interii Żurawski.

Reklama

W normalnych okolicznościach każdy zespół rozgrywa ok. pięciu sparingów przed startem sezonu. Teraz jednak nie było na to szans i sztabowi szkoleniowemu Wisły udało się upchnąć w przygotowaniach tylko dwie gry towarzyskie z beniaminkami Ekstraklasy. Najpierw krakowianie wygrali ze Stalą Mielec (4-3), a kilka dni później pokonali na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała (1-0). 

- Nie wiadomo, czy to już jest moment, gdy zawodnicy dobrze się czują i dobrze wyglądają szybkościowo. Może się bowiem okazać, że pojedynek Pucharu Polski zostanie potratowany jako element przygotowań. Sezon jeszcze się nie zaczął, więc trudno określić, czego się po sobie spodziewać. Nawet pierwsze mecze ligowe są niewiadomą, a co dopiero Puchar Polski. To będzie trudne spotkanie, w którym wszystko może się zdarzyć - uważa Żurawski.

Trener Artur Skowronek na głowie miał nie tylko odpowiednie przygotowanie zawodników do sezonu, ale także wprowadzenie nowych graczy. Do Wisły dołączyli m.in. Fatos Beciraj, Adi Mehremić, Stefan Savić i Yaw Yeboah. Z kolei krakowian opuścili m.in. Paweł Brożek, Hebert, Vukan Savicević, Marcin Wasilewski, czy Kamil Wojtkowski. W tej sytuacji w składzie Wisły można spodziewać się co najmniej kilku zmian, ale czasu na wkomponowanie zawodników nie ma wiele. 

- Wiele zależy od pracy skautingu, dyrektora sportowego i trenera, a dokładniej - zrobionego przez nich wcześniej rozpoznania. Nie sprowadza się bowiem piłkarzy z przypadku, ale obserwuje się ich pod kątem nie tylko umiejętności, ale też charakteru i stylu gry zespołu. Wtedy ocenia się, czy danego zawodnika będzie się dało łatwo i bezboleśnie wprowadzić do zespołu - mówi Żurawski, który dzieli pozyskanych zawodników na trzy grupy.

- Są tacy, którzy po trzech tygodniach pokazują pełnię umiejętności, oraz tacy, którzy potrzebują pół roku, a nawet rok, by się poczuć pewnie. Jest też trzecia grupa, która po prostu okazuje się pomyłką. Sprowadzeni przez Wisłę zawodnicy nie są znani w Europie, ale prawda jest taka, że nawet największe nazwiska nie dają gwarancji, że po zmianie barw pokażą najwyższą formę. Zawsze istnieje jakieś ryzyko, że transfer się nie uda - przyznaje Żurawski.

Mecz KSZO Ostrowiec - Wisła Kraków w sobotę o godz. 19.29. Relacja w Interii.

Piotr Jawor



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje