Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Koronawirus w MLS. Zdenek Ondraszek: Mamy już 13 zakażonych. Koledzy z szatni zazdroszczą mi

Od tygodnia nie może wychodzić z pokoju, narzeczona Daria wróciła do Polski i w Teksasie czeka na niego tylko pies. O trudach życia na kwarantannie opowiedział były napastnik Wisły Kraków Zdenek Ondraszek. Jego FC Dallas został wykluczony z turnieju MLS w Orlando, z powodu wykrycia koronawirusa u 13 piłkarzy!

- Jestem zdrowy, nie ma mnie wśród zakażonych. Gdy tydzień temu przylecieliśmy do Orlando na turniej MLS, pierwsze testy wykazały dwa pozytywne wyniki. Dlatego jesteśmy testowani codziennie. Po pierwszym treningu doszedł kolejny zawodnik z pozytywnym wynikiem. I tak się to sypało. Dzień po dniu przybywało zakażonych. Teraz mamy ich już 13, a mamy dopiero wtorek. W środę będą kolejne badania - opowiada czeskiej gazecie "Pravo" Ondraszek.

Jego klub już w weekend się porozumiał z MLS, że nie weźmie udziału w turnieju, tylko zostanie w hotelu na kwarantannie.

Reklama

- Izolacja ma trwać aż dwa tygodnie, dopóki wszyscy nie wyzdrowieją i wówczas wrócimy do Teksasu - dodaje. - Chłopaki, którzy mają rodziny, uważają, że to lepsze rozwiązanie. Ja bym mógł wracać od razu. Narzeczona Daria wróciła do domu, do Polski, więc czekam, abym mógł w Teksasie spotkać się chociaż z moim psem. Ale rozumiem kolegów, że nie chcą swych bliskich narażać bezpośrednio na zakażenie koronawirusem. Wszyscy razem musimy go pokonać tu, w Orlando.

"Kobra" nie może się spotykać nawet z kolegami z zespołu i ciężko mu znieść kwarantannę.

- Widujemy się tylko przez balkony, każdy jest odizolowany w swoim pokoju. Jedzenie nam dostarczają. Ale to ciężkie od strony mentalnej. Już od tygodnia nie możemy wyjść na zewnątrz, a przecież jest tam teraz tak fajnie. Negocjujemy przez klub z MLS i służbami sanitarnymi, abyśmy przynajmniej my zdrowi mogli się udać na półgodzinny spacer raz dziennie, rano albo wieczór. Bez możliwości uprawiania piłki jest naprawdę fatalnie. Tak długo czekaliśmy, aby móc wreszcie trenować i gdy do tego doszło, spotkało nas takie rozczarowanie - żałuje były wiślak.

Ekswiślak zapewnił sobie drobną przewagę nad kolegami z zespołu.

- Nie możemy nic innego robić jak tylko jeść, spać, grać w play station i oglądać mecze w telewizji. Próbujemy w pokojach wykonywać ćwiczenia według wskazówek trenera. Ja mam drobną przewagę nad kolegami. Wziąłem ze sobą małą piłkę i mogę nią pokopać, pożonglować, by nie wyjść z wprawy. Chłopcy mi strasznie zazdroszczą (śmiech) - opowiada.

Ondraszek ma nadzieję, że sezon się jeszcze dla niego nie skończył.

- Wypadliśmy tylko z turnieju w Orlando. Po powrocie do Teksasu wznowimy treningi, a sezon ma się rozpocząć na przełomie lipca i sierpnia. W planie jest 18 meczów - połowa u siebie i na wyjeździe - mówi.

Z narzeczoną Darią, którą poznał w Krakowie ani myśli się rozstawać.

- Z Darią zdzwaniamy się kilka razy dziennie. Boi się o mnie, aby się nie zakaził koronawirusem. Chce przylecieć, aby dbać o mnie, ale nie będzie potrzeby, jestem w porządku. A jeśli już mam zachorować, to lepiej niech to dotknie tylko mnie, a nie moich bliskich. Takie jest życie, musimy iść dalej. Z Darią zobaczymy się natychmiast po tym, gdy będzie mogła przylecieć do USA. Ja do Europy będę mógł się udać najwcześniej w zimie - zdradza.

Umowę z FC Dallas ma ważną do stycznia, ale z opcją przedłużenia, którą klub może wykorzystać.

- Magnesem są dla mnie mistrzostwa Europy. Chcę być w formie, by móc na nich zagrać - nie kryje czeski napastnik.



MiKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje