Reklama

Reklama

Kapitan Wisły Kraków zaskoczony spadkiem. Myślał, że będą w czubie tabeli

To koniec złudzeń. Porażką w Radomiu Wisła Kraków przypieczętowała swój los. Od przyszłego sezonu "Biała Gwiazda" będzie występować już nie w Ekstraklasie, a w I lidze. Choć wiślacy od tygodni tułali się po dole tabeli, to takie rozstrzygnięcie i tak jest ogromnym zaskoczeniem dla Michala Frydrycha. Kapitan drużyny przyznał, że to "najtrudniejszy moment w jego karierze". Myślał, że klub będzie bił się o czołowe lokaty, a tymczasem zagra w niższej klasie rozgrywkowej. W obliczu tych faktów zawodnik nie potrafi zadeklarować, czy zostanie przy Reymonta.

Pochodzący z Czech Michal Frydrych już na zawsze zapisze się na niechlubnych kartach historii Wisły Kraków. To z nim w roli kapitana klub, po katastrofalnym sezonie, tuż przed finałem rozgrywek przypieczętował spadek do niższej klasy rozgrywkowej. Po porażce z Radomiakiem Radom kibicom "Białej Gwiazdy" nie pozostały jakiekolwiek złudzenia. Jesienią zobaczą swoją drużynę nie na boiskach PKO Ekstraklasy, a w pierwszoligowej rzeczywistości.

Reklama

Mimo że ekipa z Reymonta od wielu miesięcy prezentowała się źle, a w bieżącym roku zdołała wygrać zaledwie jeden mecz, Frydrych jest zaskoczony ostatecznym rezultatem. Co więcej, najwyraźniej był przekonany, że Wisła prędzej będzie biła się o mistrza Polski aniżeli szorowała po dnie tabeli...

Przejmujące sceny na ławce Wisły. Legenda klubu we łzach, kibice reagują

Michal Frydrych zabrał głos po spadku z Ekstraklasy. "Myślałem, że Wisła będzie w górze tabeli"

Kapitan "Białej Gwiazdy", w rozmowie z TVP Sport, pokusił się o ocenę ostatnich boiskowych wydarzeń. W Radomiu jego drużyna prowadziła 2-0, lecz ostatecznie wróciła do Krakowa na tarczy. Zdaniem Michala Frydrycha kluczem do zwycięstwa Radomiaka były dokonane zmiany. Poza tym on i koledzy czuli, że na ich barkach ciążą spore oczekiwania. Nie udźwignęli tego.

Podkreślił, że na samym początku sezonu Wisła grała dobrze, po piątej kolejce zajmowała trzecie miejsce w tabeli. Później coś zaczęło się psuć. Brakowało zwycięstw, a równocześnie rywale walczący o utrzymanie punktowali. "Jak nie potrafisz złapać zwycięskiej passy, nie jesteś w stanie się utrzymać" - ocenił Czech.

Wisła spadła z hukiem. Tak roztrwoniła miliony!

Nie ukrywa, że zawodowo znajduje się właśnie w bardzo trudnym momencie. Wciąż nie może uwierzyć, że "Biała Gwiazda" niechybnie zostanie zdegradowana.  "Przyszedłem do Wisły z przekonaniem, że będziemy grać o czołowe miejsca. To najtrudniejszy moment w mojej karierze. Nie spodziewałem się, że coś takiego się przydarzy. (...) Myślałem, że Wisła będzie w górze tabeli, a jesteśmy w I lidze. Nie wiem, co teraz będzie. Do ostatniego meczu wierzyłem, że wywalczymy utrzymanie i dziś trudno mi coś powiedzieć. W przyszłym tygodniu na pewno dużo się będzie działo. Będziemy rozmawiać z zarządem na temat przyszłości" - powiedział.

Jako kapitan drużyny nie bardzo może powiedzieć, że chce iść do innego klubu. Ale równocześnie - w przeciwieństwie do Zdenka Ondraszka - jak ognia unika deklaracji, że zostanie przy Reymonta. I chyba nie ma sobie zbyt wiele do zarzucenia. Twierdzi, że "czuł dużą presję" i "robił wszystko, by Wisła się utrzymała". Na koniec zapewnił jeszcze, że on i koledzy próbowali zwyciężyć w Radomiu, ale nie wyszło.

Jerzy Brzęczek jednak odejdzie z Wisły? Nie chciał mówić o przyszłości

Co działo się w ostatniej kolejce naszej Ekstraklasy - sprawdź w naszym programie wideo!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL