Reklama

Reklama

Kamil Kosowski zażenowany słowami Błaszczykowskiego. Nie gryzie się w język

Kotłuje się wokół Wisły Kraków i jej współwłaściciela. Tuż przed meczem z Wartą Poznań, którym wiślacy żegnali się z Ekstraklasą, na środek boiska wyszedł Jakub Błaszczykowski. Przeprosił kibiców, złożył pewną obietnicę, a na końcu użył wulgaryzmu, który niektórym bardzo się nie spodobał. Wśród krytyków jest Kamil Kosowski. Jest zażenowany tym, co padło co ust "Błaszcza" na stadionie przy Reymonta.

Najpierw uratował klub przed całkowitym upadkiem, teraz jest jednym z ojców spadku Wisły Kraków z Ekstraklasy. Ocena działań zarządczych Jakuba Błaszczykowskiego nie jest jednoznaczna. Dla kibiców "Białej Gwiazdy" jest legendą, choć ostatnie wydarzenia sprawiły, że na wizerunku piłkarza pojawiła się spora rysa.

Gdy wiślacy w fatalnym stylu przegrali z Radomiakiem Radom (do pewnego momentu prowadzili dwoma bramkami) i przypieczętowali degradację do pierwszej ligi, Jarosław Królewski oraz Tomasz Jażdżyński szybko zabrali głos i publicznie przepraszali za taki obrót wydarzeń. Ale trzeci ze współwłaścicieli uparcie milczał

Reklama

Sprawa jego powściągliwości wyjaśniła się tuż przed meczem z Wartą Poznań. Błaszczykowski chwycił za mikrofon, wyszedł na środek boiska i zwrócił się do siedzących na trybunach fanów. Przeprosił i oświadczył, że nie boi się wziąć na swoje barki odpowiedzialności. "Jest mi z tym cholernie ciężko, ale zrobię wszystko - wiem, że to nie brzmi dobrze teraz - ale zrobię wszystko, aby Wisła wróciła tam, gdzie jest jej miejsce. Naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, że zaj****em" - powiedział, a następnie usłyszał gromkie brawa.

Nie wszystkim przypadła do gustu ta wypowiedź. Kubę skrytykował Kamil Kosowski, niegdyś filar "Białej Gwiazdy".

Chaos w Wiśle! To nie miało się prawa wydarzyć

Kamil Kosowski zażenowany wystąpieniem Kuby Błaszczykowskiego. "Nie mieści mi się w głowie"

Zdaniem Kosowskiego w oświadczeniu Błaszczykowskiego zabrakło konkretów, czyli wyjaśnienia, dlaczego 13-krotny mistrz Polski opuszcza najwyższą klasę rozgrywkową. "W przekroju sezonu wielokrotnie widzieliśmy i mówiliśmy, że pycha kroczy przed upadkiem. Wiele rzeczy w Wiśle nie działało i wypadało wytłumaczyć fanom, dlaczego Biała Gwiazda spadła. A na murawę wyszedł współwłaściciel klubu, który próbował podnieść kibiców na duchu i chciał wzmocnić swój przekaz wulgaryzmami. Moim zdaniem tylko go osłabił i osobiście jestem tym zażenowany. Być może to trafi do 20-latków, ale do dojrzałych kibiców raczej nie" - obwieścił w "Przeglądzie Sportowym".

Były piłkarz twierdzi, że "Błaszczu" powinien wcześniej dobrze przemyśleć formę wypowiedzi. Twierdzi, że współwłaścicielowi klubu nie wypada publicznie wyrażać się w taki sposób. Zasygnalizował też wątek prezesowania Dawida Błaszczykowskiego

"Kosa" nieraz udowadniał, że los Wisły nadal leży mu na sercu. Gdy jasnym stało się, że Wisła spada do pierwszej ligi, opublikował na Twitterze swoje archiwalne zdjęcie w koszulce "Białej Gwiazdy". "W tym temacie nigdy nic się nie zmieni" - zatytułował fotografię.

Prezes Wisły Dawid Błaszczykowski: Wiem, że słowo "przepraszam" to za mało

Reklama

Reklama

Reklama