Reklama

Reklama

Hit dla Wisły! Lider w Krakowie

W hicie 27. kolejki ekstraklasy piłkarskiej Wisła pokonała u siebie Legię 1:0 i zmierza po drugie z rzędu mistrzostwo Polski! Kraków fetuje, bo wystarczą trzy wygrane ekipy Skorży nad zespołami niżej notowanymi, by korona została pod Wawelem!

W hicie 27. kolejki ekstraklasy piłkarskiej Wisła pokonała u siebie Legię 1:0 i zmierza po drugie z rzędu mistrzostwo Polski! Kraków fetuje, bo wystarczą trzy wygrane ekipy Skorży nad zespołami niżej notowanymi, by korona została pod Wawelem!

Wisła w przekroju meczu była lepsza, agresywniejsza. Do Legii należało tylko 10 minut między 70. a 80. minutą, gdy stworzyła trzy świetne okazje. Bohaterem "Białej Gwiazdy" został stoper Marcelo, który strzelił trzeciego gola na wiosnę!

Legia, która nie wygrała ligowego meczu w Krakowie od 12 lat, marzyła o remisie. Wisłę interesowały trzy punkty, by na trzy mecze przed końcem sezonu mieć losy mistrzostwa we własnych rękach.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU WISŁA KRAKÓW - LEGIA WARSZAWA!

Reklama

Sygnał do ataku dał Boguski, po jego rajdzie centrował Małecki, ale Mucha uprzedził Pawła Brożka. W 12. min z 20 m wypalił Boguski, ale za wysoko. W rewanżu groźnie zaatakował Roger, lecz jego strzał zablokował obrońca. Na niecelne podanie Głowackiego odpowiadał niedokładnym zagraniem Iwański.

Nie minął kwadrans, a mieliśmy kontrowersję numer jeden. Paweł Brożek zastawiał ciałem piłkę podaną przez Boguskiego, ale ściął go Descarga. Sędzia Małek nakazał grać dalej.

Nie mogąc się przebić środkiem, Legia próbowała ataków skrzydłem. W 29. min powinno być 1:0 po tym, jak Rybus podał we własne pole karne do stojącego na pozycji spalonej Pawła Brożka. Sędziowie słusznie puścili grę, ale wiślak najwyraźniej zaskoczony takim obrotem sprawy źle przyjął piłkę i na róg wybili ją obrońcy. Za moment technicznym strzałem z lewej strony bliski ulokowania futbolówki pod poprzeczką był Małecki, ale zabrakło precyzji.

TRENER LEGII JAN URBAN: MISTRZ ZA DWIE KOLEJKI

Nieszczęście Legii zaczęło się od niecelnego zgrania Chinyamy do Iwańskiego, po którym Głowacki podał natychmiast na lewą stronę, w efekcie czego Rafał Boguski mógł wystawić piłkę nieobstawionemu Marcelo, który technicznym strzałem pokonał wychodzącego z bramki Jana Muchę.

Sześć minut później Małecki ośmieszył Descargę, zakładając mu siatkę. "Mały" wpadł w pole karne i z lewej nogi próbował trafić w długi róg. Część kibiców wiwatowała już gola, piłka jednak przeszła tuż obok słupka. Przed przerwą gola powinien jeszcze zdobyć Zieńczuk, lecz przegrał pojedynek z bramkarzem gości.

Legia w I połowie nie miała sposobu na wiślaków. Nie zdołała oddać nawet celnego strzału. Próbowali to zrobić Roger i Iwański, lecz obaj zostali zablokowani.

Po przerwie aktywniejszy był Roger. Pokazywał się partnerom, rozgrywał, raz nawet przepuścił piłkę między nogami Sobolewskiemu. Jednak to Wisła była wciąż groźniejsza, a do siatki po indywidualnej akcji próbował trafić Paweł Brożek.

ZOBACZ, CO O MECZU Z LEGIĄ SĄDZI TRENER WISŁY MACIEJ SKORŻA

Legia realnie zagroziła bramce Wisły po raz pierwszy w 66. min, gdy Roger przeprowadził akcję środkiem i zagrał do Chinyamy, który z 13 m posłał piłkę obok słupka. Sześć minut później po dośrodkowaniu Gizy piłkę z głowy Rybusa zdjął ... Roger. Za moment, po kolejnym podaniu Gizy Rybus strzelał z 5 metrów, ale jakimś cudem zatrzymał go Pawełek! Tymczasem dobitka Iwańskiego trafiła w stojącego przed pustą bramką i w dodatku na spalonym Chinyamę! Z kolei po akcji lewą flanką i wrzutce Rybusa gola powinien strzelić świeżo wprowadzony Radović! Nie trafił jednak z 5 m! W odpowiedzi z 30 m kropnął Zieńczuk, minimalnie niecelnie.

Sytuacja Wisły zrobiła się dramatyczna, gdy przyszło bronić prowadzenia, a z powodu kontuzji boisko musieli opuścić liderzy, kolejno: Boguski, Sobolewski i Marcelo. Gdy wydawało się, że trafienie dla Legii jest tylko kwestią minut, równowagę sił w drugiej linii wprowadzili Mauro Cantoro i ruchliwy Piotr Ćwielong.

"Teraz! Pakuj!" - nawoływał w kierunku Juniora Diaza w 88. min wierny sympatyk "Białej Gwiazdy" Marcin Daniec. Znakomitemu satyrykowi chodziło o to, by Diaz strzelał z wolnego z 30 m. Kostarykanin tak też uczynił, jednak dobrze ustawiony Jan Mucha złapał piłkę.

W doliczonym czasie gry w polu karnym Wisły rozegrał się thriller. Po podaniu Iwańskiego z wolnego Pawełek wypuścił piłkę z rąk i Roger strzelał na pustą bramkę. Nie trafił!

Michał Białoński, Kraków

DYSKUTUJ O MECZU Z DARKIEM WOŁOWSKIM NA JEGO BLOGU!

Wisła Kraków - Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Marcelo (36. z podania Boguskiego).

Wisła: Pawełek - Szinglar, Marcelo (79. Marcelo), Głowacki, Piotr Brożek - Małecki, Sobolewski (70. Cantoro), Diaz, Zieńczuk - Boguski (67. Ćwielong), Paweł Brożek.

Legia: Mucha - Descarga (46. Komorowski), Choto, Astiz, Kiełbowicz (62. Jarzębowski) - Giza, Iwański, Borysiuk, Roger, Rybus - Chinyama.

Sędziował: Robert Małek z Katowic. Żółte kartki: Giza, Descarga, Astiz, Roger.

Widzów: 15,5 tys.

W innych meczach 27. kolejki

POLONIA BYTOM - ARKA GDYNIA 2:1

ŚLĄSK WROCŁAW - LECH POZNAŃ 0:2

POLONIA WARSZAWA - PGE GKS BEŁCHATÓW 1:0

ŁKS ŁÓDŹ - GÓRNIK ZABRZE 2:0

ODRA WODZISŁAW - CRACOVIA 2:1

LECHIA GDAŃSK - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:1

RUCH CHORZÓW - PIAST GLIWICE 0:0

Reklama

Reklama

Reklama