Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Garguła: Brakuje farta, decydują niuanse

- Jesienią po meczach, które miały podobny przebieg, potrafiliśmy wygrywać po 1-0, a teraz przegrywamy. Wiemy, że to nie jest jakiś kryzys, tylko brak szczęścia. Paweł Brożek jesienią strzelał niemal z każdej sytuacji bramkę, a w spotkaniu z Zawiszą brakowało mu milimetrów. Albo minimalnie chybił celu, albo w ostatniej chwili go zblokowali. Czyli niuanse, ale one składają się na wynik - powiedział nam pomocnik Wisły Kraków Łukasz Garguła.

INTERIA.PL: Ci się stało z Wami, że nagle przegraliście dwa mecze z rzędu u siebie?

Łukasz Garguła, piłkarz Wisły Kraków: Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Na pewno problemem było też to, że wypadł nam w tych meczach Arek Głowacki.

- Poza tym runda jesienna, to było co innego - każdy wystartował z czystą głową i inaczej się to wszystko układało. Na wiosnę się gra ciężej, ale to nie usprawiedliwia nas. Nasze wyniki nie są zadowalające, ale z drugiej strony, zakładając jakiekolwiek plany na ten sezon, to my byliśmy skazywani na porażkę już na starcie. Pokazaliśmy jednak, że potrafimy grać w piłkę i zdobywaliśmy punkty.

Reklama

- Spotkanie z Zawiszą nie wyszło nam. Byliśmy w nim lepszym zespołem, ale ewidentnie brakowało strzelenia bramki. Musimy jak najszybciej wyciągnąć z tego wnioski. Zostały nam trzy mecze rundy zasadniczej i w każdym z nich chcemy powalczyć o pełna pulę.


Teraz gracie na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.
- Do tego spotkania zostało nam trochę czasu. Każdy z nas miał dwa dni wolnego na poukładanie sobie tego wszystkiego w głowie. Do tej pory wygrywaliśmy wszystkie spotkania na własnym stadionie, a teraz nagle dwa mecze z rzędu przegrywamy. Trzeba jak najszybciej się zrehabilitować. Mamy dwa wyjazdy i chcemy z nich przywieźć dobre wyniki.

Trener tłumaczy Twoją postawę grą z kontuzją. Wyleczyłeś już ją?

- Jeszcze na sto procent nie jestem wyleczony, ale właśnie przede mną najlepszy okres, by dojść do siebie po urazie, którego nabawiłem się w wyjazdowym starciu z Piastem. Jestem optymistycznie nastawiony i mam nadzieję, że w ciągu paru dni, jakie zostały do spotkania z Zagłębiem, zdążę stan mojej nogi poprawić. Gdy nadejdzie pora meczu, powinno być wszystko ok.

Czy paradoksalnie dojście takiego tuza jak Semir Stilić nie zburzyło wam ładu w drugiej linii? Ty i Michał Chrapek odpowiadaliście za rozegranie, Ostoja Stjepanović, bądź Michał Nalepa za przerywanie akcji rywala. Teraz doszedł dodatkowy rozgrywający...

- Semir wskoczył, nie zapominajmy, że jego aklimatyzacja też zajmie jakiś tam okres czasu. Ja teraz nie gram na pozycji, na której spędziłem rundę jesienną, ale jeśli będziemy wszyscy zdrowi, w optymalnej dyspozycji, to nasza gra z meczu na mecz powinna wyglądać coraz lepiej.

Pojawiają się opinie, że Wisła jest w kryzysie. Zgadzasz się?
- Bez przesady! Rundę zaczęliśmy dobrze - wygraliśmy na Piaście, derby też były zwycięskie. Później zaczęło nam brakować farta boiskowego. Jesienią po meczach, które miały podobny przebieg, potrafiliśmy wygrywać po 1-0. Wiemy, że to nie jest jakiś kryzys, tylko brak szczęścia. Paweł Brożek jesienią strzelał niemal z każdej sytuacji bramkę, a w spotkaniu z Zawiszą brakowało mu milimetrów. Albo minimalnie chybił celu, albo w ostatniej chwili go zblokowali. Czyli niuanse, ale one składają się na wynik.

- Mam nadzieję, że na spotkanie z Zagłębiem każdy się indywidualnie "zepnie" i będzie chciał udowodnić, że potrafimy grać i dobrze, i skutecznie.

Liga na wiosnę jest wyrównana. Nawet Widzew potrafi u siebie zatrzymać Zagłębie.

- Dlatego powtarzam, że nie ma słabeuszy. Gramy teraz z teoretycznie słabszymi ekipami i może ktoś powiedzieć, że to będzie spacerek. Ale nic podobnego - wręcz przeciwnie, nasi rywale będę mieli na nas jeszcze większą "sprężarę". Wiadomo, że nie chcą stracić kontaktu z zespołami ich wyprzedzającymi. To będą mecze "na noże", będzie ciężko, ale spodziewamy się tego. Musimy się bardzo dobrze przygotować od strony mentalnej.

Kto Cię najbardziej zaskakuje ostatnio? Pogoń?

- Ona wygrywała w miarę regularnie także jesienią. Ruch jest największą niespodzianką. Był wiceliderem, wygrał sześć meczów z rzędu, choć teraz dwa mecze kolejne przegrał. W naszej lidze każdy może wygrać z każdym. Nie ma co patrzeć w ten sposób, że skoro za dwa tygodnie gramy u siebie z Podbeskidziem, to powinniśmy sobie poradzić. Nie, przede wszystkim nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość, bo trzeba się koncentrować na najbliższym rywalu, a poza tym, nie wolno nikogo lekceważyć.

Rozmawiał w Myślenicach: Michał Białoński

Sprawdź szczegóły z Ekstraklasy!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje