Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (42 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (29 pkt.)
  • 6 .Lech Poznań (28 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (28 pkt.)

Franek. Prawdziwa historia "Łowcy Bramek" - recenzja książki

Co ciekawe, za kadencji trenerskiej Artura Płatka o pozyskanie Frankowskiego starała się Cracovia, którą kilka razy skrzywdził bramkami w derbach Krakowa.

Dwie poprzeczki, czyli riposta snajpera

Reklama

Spore fragmenty "Franek. Prawdziwa historia ‘Łowcy Bramek’" nie spodobają się Michałowi Probierzowi. Bohater pozycji nie tylko zdradza, dlaczego Probierz nie poradził sobie z szatnią Wisły, ale też tak opisuje początek konfliktu z tym szkoleniowcem w Jagiellonii:

- Michał miał takie wstawki.... Nie krytykował małolatów, za bardzo się ich nie czepiał, choć to najłatwiejsze. Często uderzał w tego najlepszego, najmocniejszego, żeby pokazać, że nie ma w drużynie świętych krów - wspomina były snajper.

Gdy Probierz wyprosił go z treningu za spóźnienie, z nudów Frankowski pobił rekord w kapkowaniu - podbił piłkę trzy tysiące razy i pewnie osiągnąłby jeszcze lepszy wynik, gdyby nie zacinający w oczy śnieg.

Frankowski szczegółowo relacjonuje odprawę, na której na poważnie zaiskrzyło między nim a Probierzem, po czym trener dążył do pozbycia się napastnika.

Probierz krytykował Frankowskiego za zbyt małe zaangażowanie w grę, niewychodzenie do piłki. "Franek" zwrócił uwagę na fakt, że dwa razy trafił w poprzeczkę.

- Gdyby piłka poszła pięć centymetrów niżej byłoby 2-0 i bohater Frankowski, a trener klepałby mnie po plecach - odparł Probierzowi Frankowski, dodając jeszcze coś o tym, że się trener czepia.

Konstruktywna krytyka "Grosika"

Frankowski wali też prawdę między oczy Kamilowi Grosickiemu, dla którego był i jest mentorem. Nie mógł przeboleć pozaboiskowych wyskoków "TurboGrosika", które spowalniały jego rozwój.

- Był młody, krnąbrny jak w tym cytacie. Dwa-trzy razy zapomniał przyjść na trening, bo Piotrowska w Łodzi mu zaszumiała, albo inne dyskoteki w północnej czy południowej Polsce. A jeszcze "Jaga" wzięła Wahana Geworgjana - podobną duszę - kręci głową "Franek".

Sam zawsze profesjonalnie podchodził do piłki, poświęcał jej wszystko, by tylko błyszczeć w każdym meczu, więc inny stosunek do obowiązków raził go bardzo.

- Ten jego pierwiastek wariactwa był dla mnie nie do przyjęcia. W sobotni wieczór diabeł w niego wstępował i siedział do poniedziałkowego ranka. A chciałem, żeby Kamil nie stracił tego piłkarskiego daru, talentu, który dostał od niebios - argumentuje Frankowski.

Red. Wołosik kończy swe dzieło rozdziałem "Na marginesie", w którym umieścił krótkie, często zabawne historyjki z życia snajpera. Uderzająca jest chociażby szczodrość producentów filmu "Vinci", który epizod Frankowskiego, Szymkowiaka i Macieja Żurawskiego wycenili na całe ... 200 zł. Szokująca jest opowieść o Kalu Uche i jego kolegach z Afryki, którzy w krakowskim mieszkaniu, z zerwanych płytek parkietowych mieli rozpalić ognisko, celem ugotowania na nim strawy. Choćby dla tych historyjek warto posiadać tę książkę.

Michał Białoński

Franek. Prawdziwa historia "Łowcy Bramek"

Autor: Piotr Wołosik

Cena: 39 zł



Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Frankowski | Piotr Wołosik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje