Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

​Dobre transfery nie lubią sentymentów

Kandydatów na napastnika wielu, ale środków finansowych na zatrudnienie choćby jednego z nich tyle co kot napłakał - tak wygląda sytuacja Wisły Kraków. Kto powinien strzelać gole dla "Białej Gwiazdy"? Nazwisko jest nieważne, liczy się skuteczność.

Osoby odpowiedzialne za politykę transferową w najbardziej utytułowanym polskim klubie ostatnich 15 lat muszą wierzyć w hasło "Smuda czyni cuda", skoro do teraz nie zakontraktowały napastnika.

-  W następnym meczu będziemy mieli już napastnika. Spokojnie, nie od razu Kraków zbudowano - trener Smuda w oficjalnych wypowiedziach udaje cierpliwego, ale trudno oczekiwać, by tak było naprawdę. Przecież nawet jeśli dziś, bądź jutro do zespołu "Białej Gwiazdy" dołączy atakujący, to kiedy uda się go zgrać z zespołem i jaka jest pewność, że będzie on przygotowany fizycznie do trudów sezonu?

Reklama

Wedle informacji "Dziennika Polskiego" Wisła jest bliska porozumienia z Pawłem Brożkiem. Sęk w tym, że ostatni mecz Paweł rozegrał w połowie kwietnia, a ostatni sezon, w którym w miarę regularnie strzelał bramki to rozgrywki 2010/2011, gdy w 13 meczach strzelił dla Wisły sześć goli. Później przeżywał głównie długie oczekiwanie na szansę wejścia na murawę. Najpierw w Trabzonsporze, później w Celticu Glasgow, a ostatnio w Recreativo Huelva.

Franz Smuda stawiał na Brożka, zabrał go nawet na Euro 2012, ale miniony rok nie rozwinął kariery piłkarza - wręcz przeciwnie.

- Ciągle mnie pytają, czy wróci Brożek. Otwórzmy szafę i odkurzmy jeszcze Artka Sarnata, bo jest nam potrzebny dobry bramkarz. Jeśli mamy budować nowy zespół, to przy całym szacunku dla chłopaków z dawnej Wisły, musimy postawić na młodych, silnych, zdrowych - powiedział nam po pierwszym treningu z Wisłą Smuda.

Były selekcjoner najwyraźniej liczy na utalentowanego łowcę bramek, którego w Brazylii miał wypatrzyć Cleber. - Widziałem taśmę z grą tego piłkarza, sporo potrafi, znakomita technika. I nie ma żadnego zagrożenia, że materiał wideo był spreparowany, jak w wypadku Rumuna. Cleber to uczciwy człowiek, on gwarantuje solidność tego zawodnika - powiedział nam Franz.

Wszystko na to wskazuje, że krakowianom uciekła sprzed nosa perełka o nazwie Adamo Coulibaly. 32-letni Francuz pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej miniony sezon spędził w Debreczynie, z 18 golami został królem strzelców ligi węgierskiej. Był proponowany do Wisły, jednak wobec jej braku zdecydowania trafił na testy do występującego na zapleczu angielskiej ekstraklasy - Charlton Athletic. Coulibaly wziął udział nawet w dwóch sparingach - z AFC Wimbledon i Portsmouth, zbierając pochlebne recenzje nawet z ust menedżera Charltonu - Chrisa Powella. W sobotniej potyczce z Portsmouth (3-0) Coulibaly wypracował gola na 2-0, sam również trafił do siatki, ale sędziowie dopatrzyli się spalonego i nie uznali tego trafienia.

Coulibaly od ponad tygodnia trenuje z poważnym klubem Charltonem, bierze udział w przygotowaniach zespołu, jest więc w odpowiedniej dyspozycji, a na dodatek w ostatnim sezonie został królem strzelców na Węgrzech. Przy całym szacunku dla dorobku przy Reymonta, tego wszystkiego nie da się powiedzieć o Pawle Brożku. "Brozio" w porównaniu z Francuzem ma dwa atuty - jest o dwa lata młodszy i szybciej złapie wspólny język z resztą zespołu.

Jeśli tylko Anglicy nie zatrudnią Francuza, Wisła może stanąć przed drugą szansą. Jedno jest pewne - na dłuższą metę bez napastnika krakowski klub nie poradzi sobie z awansem do czołowej ósemki przed podziałem ligi. Zapraszam do zabawy - doradźcie klubowi, kogo powinien mieć w ataku - głosując w ankiecie umieszczonej obok.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje