Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Bruk-Bet Termalica - Wisła Kraków w 2. kolejce PKO Ekstraklasy

Beniaminek PKO BP Ekstraklasy miał na wyciągnięcie ręki zwycięstwo w derbach Małopolski, ale w 90. min Wisłę uratował Maciej Sadlok golem zdobytym głową. Krakowianie byli liderem po pierwszej kolejce ale w Niecieczy mieli dziurawą obroną i na więcej niż remis 2-2 nie zasłużyli.

Pierwszym zaskoczeniem był brak nawet wśród rezerwowych bramkarza Wisły Mateusza Lisa, który szykuje się do transferu. Zastąpił go debiutant na poziomie Ekstraklasy Mikołaj Biegański i do udanych tej premiery nie zaliczy.

W pierwszej połowie wiślacy pokonali aż o dwa kilometry więcej (w całym meczu aż o pięć), ale to była jedyna klasyfikacja, jaką wygrali. Zwłaszcza w grze defensywnej prezentowali się wręcz koszmarnie!

Bruk-Bet łatwo zagrażał bramce

"Słoniki" nie musiały się specjalnie wysilać, by zagrażać bramce. Wobec braku doskoku przeciwnika, chronicznego braku powrotu na pozycję Yawa Yeboaha stwarzali największe zagrożenie właśnie na jego stronie.

Reklama

Gdy skrzydłowy Wisły grał na prawej stronie, większość ataków Termaliki sunęła właśnie tamtędy. Konrad Gruszkowski był osamotniony w pilnowaniu dwóch, a czasem trzech rywali, bo do ataków często podłączał się wahadłowy Adam Hlouszek.

Litościwy dla krakowian był Ernest Terpiłowski, który zmarnował dwie stuprocentowe okazje. Później Mateusz Grzybek przegrał pojedynek z debiutującym w bramce Wisły Mikołajem Biegańskim.

Błędy obronne Yeboaha

Gdy Yeoboah powędrował na lewą flankę, goście stracili bramkę. Po podaniu w pole karne Matej Hanouszek został sam przeciwko dwójce rywali. Sprowadzony z Widzewa Adam Radwański rozegrał "klepkę" z Murisem Mesanoviciem i z bliska wpakował piłkę do siatki. Biegański zbyt wcześnie usiadł na murawie, ale utratą tej bramki nie należy obciążać jego, tylko Yeboaha, który nie wywiązał się z zadań defensywnych.

Inna rzecz, że Ghańczykowi nie szło też zupełnie w ataku. Nie radził sobie z rywalami, nie podejmował prób dryblingu. Był cieniem bohatera spotkania pierwszej kolei z Zagłębiem. Na dodatek koledzy posyłali do niego podania górą, więc był bez szans w starciu z roślejszym o głowę Nemanją Tekijaskim.

Bruk-Bet Termalica nie poprzestała na atakach po zdobyciu bramki. Widząc dziury w defensywie krakowian, harcowała nadal i na 2-0 powinien podwyższyć Mesanović, ale strzelił za blisko środka bramki i Biegański zdołał odbić piłkę.

"Biała Gwiazda" udany atak przeprowadziła dopiero w doliczonym czasie do pierwszej połowy, gdy po podaniu Piotra Starzyńskiego Jan Kliment w ostatniej chwili został zablokowany.

Można było odnieść wrażenie, że na drugą połowę wyszła inna Wisła. Odważniejsza, dobrze operująca piłką. Bardzo szybko odrobiła stratę. Gruszkowski zwiódł rywala i dośrodkował przed bramkę. Kliment został powalony w polu karnym, ale za nim czekał Gieorgij Żukow, który strzałem z woleja wpakował piłę w lewy róg.

Trzy minuty wcześniej kontuzji kolana doznał Piotr Starzyński, którego zastąpił Mateusz Młyński.

"Słonie" szybko odzyskały prowadzenie. Po faulu Żukowa dostały rzut wolny 20 metrów od bramki. Kapitan Piotr Wlazło przymierzył nad murem w prawy róg. Biegański stał chyba za blisko lewej strony i nie zdążył do dość lekko uderzonej piłki.

Na ostatnie 20 minut trener Adrian Gula wpuścił Dora Hugiego, który zastąpił Yeboaha.

Z kolei trener gospodarzy Mariusz Lewandowski na ostatni kwadrans posłał Kacpra Śpiewaka (za Terpiłowskiego) i Patryka Czarnowskiego (za Mesanovicia).

Gula zagrał va banque

Na ostatnie 10 minut Gula poszedł va banque i posłał na plac gry aż dwóch napastników - Feicio Brown-Forbesa (za Żukowa), i Huberta Sobola (za Gruszkowskiego) oraz pomocnika Nikolę Kuveljica (za Szkvarkę). Lewandowski wpuścił wówczas Samuela Sztefanika (za Radwańskiego).

Gdy dobiegał końca regulaminowy czas, po podaniu z rzutu rożnego Hugiego zagłówkował do siatki rozpędzony Maciej Sadlok. I jak na kapitana przystało ponaglił drużynę do walki pełną pulę. "Sadi" robił wszystko, by w roli nie tylko kapitana, ale i lidera zastąpić kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego. Brak takiego przywódcy w drugiej linii w Wiśle bił po oczach.

W doliczonym czasie zwycięskiego gola mogli zdobyć gospodarze - Patryk Czarnowski trafił w słupek! Z powodu przerwy na poprawienie widoczności, po tym jak kibice Wisły użyli rac, sędzia Kwiatkowski doliczył aż dziewięć minut. 

"Peszkin" z Zającem na trybunie honorowej

Na trybunie honorowej kameralnego obiektu w Niecieczy nie brakowało znanych postaci polskiej piłki na czele ze Sławomirem Peszką, czy trenerem Bogdanem Zającem, długoletnim asystentem Adama Nawałki w reprezentacji Polski.

2. kolejka PKO BP Ekstraklasy:

Bruk-Bet Termalica - Wisła Kraków 2-2 (1-0)

Bramki:

1-0 Adam Radwański (28. Z podania Grzybka), 1-1 Gierogij Żukow (56, z podania Gruszkowskiego), 2-1 Piotr Wlazło (67. z wolnego), 2-2 Maciej Sadok (90. głową z podania Hugiego).

Sędziował  Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Żółte kartki: Biedrzycki, Wlazło oraz Gruszkowski.

Widzów: 5 tys. (komplet).

Z Niecieczy Michał Białoński, Piotr Jawor, Justyna Krupa



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje