Reklama

Reklama

Bednarz: Transfery na drogę Wisły do Ligi Mistrzów

Wiśle grozi widmo odejścia Pawła Brożka i Marcelo, klub mistrza Polski myśli jednak o sprowadzeniu czterech klasowych piłkarzy, którzy pomogą w walce o Ligę Mistrzów - wynika z wywiadu, jakiego udzielił INTERIA.PL dyrektor sportowy Wisły Kraków, Jacek Bednarz.

INTERIA.PL: Zdobyliście drugie z rzędu mistrzostwo Polski, ale dla takiego zespołu, jak Wisła, nie jest ono ostatecznym celem. Jest nim awans do Ligi Mistrzów. Zatem poprzeczka idzie w górę.

Jacek Bednarz, dyrektor sportowy Wisły Kraków: - Zmiany w eliminacjach do Ligi Mistrzów oznaczają przede wszystkim to, że klub, taki jak Wisła, nie musi się obawiać, że trafi na przeciwnika, z którym nie będzie miał szans. Dotychczas, trafiając na takie zespoły, jak FC Barcelona czy Real, mieliśmy szanse na ich przejście oscylujące wokół jednego procenta. Natomiast w obowiązującym teraz doborze rywali trafimy na silnego przeciwnika, ale takiego, z którym są realne szanse powalczenia. Kilkunasto- czy nawet trzydziestoprocentowe. Nie oznacza to jednak wcale, że my na pewno awansujemy. I tak należy na to patrzeć i mieć tego świadomość. Nie dostaniemy nic za darmo. Możemy trafić na silnego przeciwnika.

Reklama

"Legia break pointem"

W poszukiwaniu wzmocnień dużo jeździł pan po Europie. Którego z potencjalnych rywali w walce o Champions League pan obserwował?

- Możemy trafić na bardzo wymagającego rywala Bałkanów. Wymienię chociażby Partizana Belgrad czy Dinamo Zagrzeb. Słabeuszami nie są też Maribor czy Debreczyn, który ma niższy budżet niż my, ale w piłkę gra bardzo dobrze. Tak samo Slovan Bratysława - silny mistrz swojej ligi. Groźny będzie austriacki mistrz - Casino Salzburg. nie musi być łatwo, a wręcz przeciwnie - na pewno będzie trudno! Nasze szanse są jednak większe niż poprzednio.

Na walkę o Ligę Mistrzów przydałby się mocny zespół. Tymczasem "na dzień dobry" tracicie dwóch podstawowych piłkarzy: Marka Zieńczuka i Marcina Baszczyńskiego. Wobec prawdopodobnego transferu Marcelo zwłaszcza "Baszczu" by się przydał, bo na stoperze świetnie sobie radził. Nie próbował go pan zatrzymać?

- Moja opinia o Marcinie jest bardzo dobra. Realizuję jednak politykę całego klubu oraz moich szefów. Jeśli Marcin nie zostaje, to oznacza, że nie udało mi się ich przekonać. Osobiście uważam, że "Baszczu" mógłby u nas z powodzeniem grać.

Co zaważyło na tym, że Wisła zdobyła mistrzostwo Polski? Który moment był przełomowy w walce o tytuł?

- Mamy ciągle bardzo silny zespół i konsekwentnie dążyliśmy do celu. Break pointem było z pewnością zwycięstwo nad Legią w Krakowie. Nawet remis w Poznaniu nie miał tak wielkiego znaczenia. Gdybyśmy wygrali ten mecz, to szybciej byśmy sobie zapewnili tytuł.

Na półmetku niewiele wskazywało na to, że go obronicie. Proszę szczerze odpowiedzieć: kiedy Wisła "zimowała" na czwartym miejscu, wierzył pan w mistrzostwo?

- Wtedy łatwiej było mi wierzyć, gdyż przed nami była cała runda. Gorzej było na początku rundy wiosennej, gdy graliśmy dobrze, ale pechowo traciliśmy punkty. Tak było w Bełchatowie i w Gliwicach. Zostawiliśmy tam punkty, które były nam potrzebne, jak tlen do oddychania. W tych momentach wiara pozostawała, lecz rozum podpowiadał, że o tytuł przyjdzie walczyć do samego końca.

"Trener - najlepszy transfer"

Jako świetny motywator pokazał się trener Skorża, ale na słowa uznania zasłużył cały sztab szkoleniowy. Wisła została świetnie przygotowana do sezonu, dominowała w każdym meczu i na finiszu wygrała ligę!

- Zawsze powtarzałem, że mamy znakomity sztab szkoleniowy, a trenera Macieja Skorżę ciągle uznaję za jeden z moich najlepszych transferów. Trener Skorża potrafi świetnie reagować w trudnych momentach.

Jaki będzie dla Wisły nowy sezon?

- Bardzo trudny. Będziemy musieli znowu zmierzyć się z zadaniem o nazwie "obrona tytułu". A co do Europy, to mamy swoje ambicje. Po ostatnim sezonie czujemy się rozczarowani i chcielibyśmy w tym roku wskórać więcej. Kłopot polega na tym, że w przyszłym sezonie będziemy bezdomni, bo na razie na to się zanosi. Zagłębie Sosnowiec robi wszystko, żeby nam umilić pobyt u siebie, gdyż ekstraklasowe warunki w Sosnowcu już są. Bez względu na to, poczucie bycia bezdomnym i tak zostanie. Dlatego spodziewam się, że czeka nas jeszcze trudniejszy sezon. Z drugiej strony patrzę na to z dużym optymizmem. Generalnie dla Wisły to wszystko dobrze się skończy. Czeka nas rok cierpienia, jakim będzie gra poza swoim stadionem, lecz po upływie tego czasu będziemy mieli takie warunki, na jakie Wisła zasłużyła - piękną arenę, spełniającą europejskie standardy.

"Cztery cele transferowe"

Dla piłkarzy zaczęły się wakacje, a dla pana najgorętszy okres związany z transferami...

- Od ponad dwóch miesięcy pracujemy nad nimi wspólnie z trenerem. Mam nadzieję, że okres transferowy zamkniemy sukcesami.

Na jakie pozycje szukacie zawodników?

- Chcielibyśmy pozyskać prawego obrońcę i lewoskrzydłowego. Zastanawiamy się też nad dobrym bramkarzem i napastnikiem.

A jak się prezentuje bramkarz Trajce Nikov z Macedonii?

- Zastanawiamy się, czy wziąć go na obóz. Moim zdaniem zaprezentował się nieźle. Decyzja w jego sprawie jeszcze nie zapadła.

Paweł Brożek zamierza się wyprowadzić do ligi zagranicznej. Ciężko będzie utrzymać Marcelo, który był bodaj najlepszym obrońcą ligi!

- Ofert w ich sprawie jeszcze nie mamy. Były natomiast zapytania. Muszę powiedzieć, że na wiosnę menedżersko dużo się działo wokół naszego zespołu. Wielu piłkarzy z pierwszej "jedenastki" wzbudzało zainteresowanie. Kontakty były dosyć poważne, ale rzeczywiście najbliżej ewentualnego odejścia z drużyny są Paweł i Marcelo.

Gratuluję porozumienia, do jakiego doszło z Radkiem Sobolewskim. To piłkarz, który spaja zespół,podobnie jak kiedyś Kamil Kosowski. Brakuje tylko akceptacji rady nadzorczej?

- Ja bardzo bym chciał, żeby Radek został. Porozumienie, które osiągnęliśmy, jest bardzo korzystne dla obu stron. W kręgosłupie drużyny - Głowacki, Sobolewski, Brożek - on jest bardzo istotnym spoiwem. Uważam, że się nam Radek bardzo przyda jeszcze przez najbliższe trzy sezony. Zobaczymy, czekam na decyzję rady nadzorczej. Mam nadzieję, że będzie ona przychylna i podpisaniem nowej umowy z Radkiem będziemy się mogli pochwalić.

Czarny scenariusz: "Brozio" odchodzi. Kto za niego? Dawid Nowak z PGE/GKS-u?

- Tak, to dobry kandydat, byłby wzmocnieniem dla Wisły. Na razie jednak Paweł Brożek jest z nami. Jeśli ewentualnie zostanie wytransferowany, to będziemy ostatecznie decydowali.

A może Brożek zostanie, bo dotkniętym kryzysem klubom zabraknie trzech mln euro?

- Kryzys finansowy dotknął piłkę nożną. Nie ma już klubów szastających pieniędzmi. Każdy ma przecież wydatki i usiłuje domknąć budżet.

Jaka będzie przyszłość Norberta Vargi?

- Najważniejsze, że Norbert zrozumiał, że Kraków jest dobrym miejscem, żeby grać w nim w piłkę. Jest zdrowy, choć od czasu do czasu trapią go drobne kłopoty, pochodne kontuzji kolana. Na pewno chce grać. Do pierwszego składu u nas ma jeszcze daleko. I kto wie, czy to nie będzie problem, dla którego Varga nie odejdzie, bo już takie sygnały dawał, że chciałby grać, a siedzenie w rezerwie mu nie odpowiada. I ja to biorę pod uwagę. W tej sytuacji jeszcze byśmy kogoś pozyskali na jego miejsce.

A Mauro Cantoro? Odchodzi, znalazł sobie klub?

- Póki co, nie. Na razie nikt się o Maura nie dopytywał. Do końca roku jest związany z nami kontraktem.

Czytaj także:

Tak się bawiła Wisełka

"Szymek": Daliby się za Wisłę pokroić

Prosta droga Wisły do LM

Szampańska Wisła! Film

Kraków szaleje! Wisełka mistrza ma!

Beenhakker: Wisła zasłużyła

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL