Reklama

Reklama

Widzew w Gdańsku bez Kaczmarka i Rybickiego

Bez Marcina Kaczmarka i Mariusza Rybickiego zagrają w piątek z Lechią Gdańsk piłkarze Widzewa. Pierwszy musi pauzować za żółte kartki, a drugi odczuwa trudy pojedynku w reprezentacji młodzieżowej.

Rybicki zadebiutował w środę w kadrze do lat 21, która w towarzyskim meczu zremisowała bezbramkowo z Bośnią i Hercegowiną. Drugim widzewiakiem, który wystąpił w tym pojedynku, był Sebastian Duda. Obaj rozegrali po 45 minut (Duda w pierwszej połowie, Rybicki w drugiej), ale szansę gry przeciwko Lechii będzie miał tylko jeden z nich.

- Sebastian jedzie z nami do Gdańska, a Mariusz nie. W tej chwili nie jest bowiem przygotowany do gry w kolejnym spotkaniu. Po reprezentacyjnym debiucie przyjechał poobijany i jest duże ryzyko, że coś złego może się wydarzyć. Nie chcę i nie będę szafował zdrowiem młodego zawodnika. Potrzebujemy go jeszcze w dalszych rozgrywkach - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Widzewa Radosław Mroczkowski.

W poprzedniej kolejce w meczu z Lechem Poznań nie grał pauzujący za żółte kartki Radosław Bartoszewicz. Przeciwko Lechii z tego samego powodu nie wystąpi Kaczmarek.

- Cieszę się z tego, że Radek wraca do składu. To podstawowy zawodnik, który przebywa wiele minut na boisku. Z Lechem nie grał z powodu kartek, ale były to kartki wynikające z walki i takie jesteśmy w stanie zaakceptować. Marcin natomiast w meczu z Lechem zarobił głupią kartkę, a z takich się rozliczamy. Zespół musi bowiem odróżnić głupotę od walki - wyjaśnił Mroczkowski.

Szkoleniowiec ma nadzieję, że w Gdańsku lepiej niż w ostatnich meczach zaprezentuje się Sebastian Dudek.

- Ciągle liczymy na to, że ten zawodnik może dać nam bardzo dużo. Nie ma jednak w drużynie ludzi niezastąpionych. Jeśli uznamy, że nadszedł moment na zmianę, to jej dokonamy. Świętych tu nie ma - powiedział Mroczkowski.

W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu grający o przysłowiową pietruszkę Widzew grał z desperacko walczącą o utrzymanie Lechią na własnym stadionie. Goście bez problemów wygrali 1-0, a Mroczkowski po zakończeniu spotkania nie krył irytacji.

- Szkoda, że miałem tylko trzy zmiany. Gdybym miał siedem czy osiem, to w przerwie bym je wykorzystał. Należy tylko przeprosić kibiców, bo to nie było spotkanie, które dało się oglądać. Można zagrać słaby mecz, ale tak żenujący nie powinien się zdarzyć - mówił wówczas szkoleniowiec Widzewa.

Teraz Mroczkowski ma nadzieję nie tylko na znacznie lepszą postawę swojego zespołu ale też na korzystny wynik. Tym bardziej, że w bieżącym sezonie Lechia słabo spisuje się przed własną publicznością, gdzie na pięć spotkań jedno wygrała i pięć przegrała.

- Z naszej perspektywy trudno oceniać, dlaczego ten zespół gra słabiej u siebie. Czasami tak jednak jest. Mogą się jednak cieszyć z tego, że punktują na wyjazdach, co na pewno nie jest łatwe - powiedział Mroczkowski.

Reklama

Mecz Lechii z Widzewem rozpocznie się w piątek o godz. 20.45.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL