Reklama

Reklama

Prezes Widzewa gratuluje kibicom. „Wytrzymaliście ciśnienie”

Widzew po ośmiu latach wrócił do ekstraklasy, ale awans był niepewny do ostatnich sekund ostatniego meczu sezonu. – Cała runda była ciężka ale marzenia spełniliśmy – mówi Mateusz Dróżdż, prezes łódzkiego klubu.

Rzeczywiście wiosną Widzew częściej zawodził niż spełniał oczekiwania, ale koniec dla niego był szczęśliwy. Dzięki dużej liczbie punktów zdobytych jesienią w rundzie wiosennej tylko raz spadł z drugiego miejsca gwarantującego bezpośredni awans.

W Widzewie bali się powtórki

 W ostatnim meczu sezonu potrzebował zwycięstwa, by wrócić do ekstraklasy. A akurat wiosną u siebie częściej przegrywał (cztery razy) niż wygrywał. Wygrana z Podbeskidziem była dopiero trzecią na własnym stadionie w tym roku. Ale za to najcenniejszą.

- Bardzo baliśmy się powtórki sprzed dwóch lat i meczu ze Zniczem Pruszków [Widzew w fatalnym stylu przegrał 0:1, ale awansował - przyp. red.], ale stanęliśmy na wysokości zadania. Cała runda była ciężka, ale marzenia spełniliśmy. Bardzo się cieszymy - mówił w Polsacie Sport prezes Dróżdż.

Reklama

Kibice wytrzymali ciśnienie

 Kiedy łodzianie przegrywali u siebie z Arką Gdynia, Resovią, Odra Opole i Koroną Kielce, kibice się złościli, gwizdali, ale dalej wspierali zespół. Nie mieli jednak pomysłów, by przeprowadzać z drużyną tzw. "rozmowy motywacyjnej". To mógł też mieć na myśli prezes Dróżdż w oświadczeniu, które opublikował na Twitterze.

"Szczególne podziękowania kieruję także w stronę kibiców, także tych ‘spod Zegara’, za tzw. trzymanie ciśnienia do końca, bo tylko spokój może nas uratować." - napisał.

Dróżdż: To początek drogi Widzewa

Prezes Dróżdż wyliczył też, ile meczów potrzebował zespół, by po wrócić do ekstraklasy. "Widzew awansował do PKO BP Ekstraklasy. Po długich ośmiu latach, dokładnie 274 spotkaniach poza piłkarską elitą. Zajęcia drugiego miejsca w lidze nie było łatwe, ale osiągnęliśmy to jako klub i społeczność, która siedem lat temu podźwignęła Widzewa na peryferiach polskiego futbolu, a dziś wiernie wspiera drużynę na trybunach." - napisał.

Przyznał też, że wywalczyć awans było bardzo trudno. "Ten sezon był bardzo długi i obfitował w wiele zwrotów akcji. Dał nam wiele szczęśliwych, ale też wiele smutnych momentów. Popełniliśmy błędy, ale dzięki ciężkiej pracy zrealizowaliśmy marzenie nasze oraz kibiców Widzewa. Przed nami kolejne wyzwania. Jesteśmy dopiero na początku naszej drogi do sukcesu i profesjonalizacji Widzewa."

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL