Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Piłkarze Widzewa pokażą się przed uczestnikami Ligi Mistrzów

W piątek (godz. 18) Widzew podejmie Skrę Częstochowa. Spotkanie zostanie rozegrane w 25. rocznicę debiutu łodzian w Lidze Mistrzów. Swoich następców na żywo zobaczą piłkarze, którzy grali w Widzewie w 1996 roku.

Zespół z al. Piłsudskiego to jedyny obok Legii Warszawa polski uczestnik Ligi Mistrzów. Awansował do niej po dramatycznym meczu z Broendby Kopenhaga. W fazie grupowej z sześciu meczów jeden wygrał i zremisował, a cztery przegrał.

Marek Citko - gol stadiony świata

Do debiutu przed własną publicznością doszło dokładnie 25 września 1996 roku (wcześniej zagrali na wyjeździe z Borussią Dortmund). Widzewiacy podjęli wtedy Atletico Madryt i przegrali 1:4, ale więcej mówiło się o bramce strzelonej niemal z połowy boiska przez Marka Citkę niż o porażce z mistrzem Hiszpanii. W Atletico grali m. in. Diego Simeone, Kiko, Jose Molina czy Milinko Pantić.

Reklama

Reprezentacja stała Widzewem

W Widzewie grali wtedy w większości reprezentanci Polski jak Maciej Szczęsny, Paweł Wojtala, Daniel Bogusz, Mirosław Szymkowiak, Radosław Michalski, Sławomir Majak, Zbigniew Wyciszkiewicz, Marcin Zając czy Jacek Dembiński, a także znani ligowcy - Marek Bajor, Piotr Szarpak, Paweł Miąszkiewicz) czy Andrzej Michalczuk.

Mecz ze Skrą zaplanowano niemal równo 25 lat później - 24 września. Klub zaprosił uczestników Ligi Mistrzów na uroczyste świętowanie 25-lecia debiutu. Zanim zobaczą, jak radzą sobie ich następcy występujący na zapleczu ekstraklasy, odsłonią na ścianie stadionu tablicę upamiętniającą debiut w elitarnych rozgrywkach. Podobne wydarzenie odbyło się w czerwcu - wtedy świętowano 40-lecie pierwszego mistrzostwa Polski.

Widzew na drodze do ekstraklasy

W klubie podkreślają, że takie okazje mają służyć przypominaniu o historii Widzewa. Z tego też m. in. powodu na mecze zapraszane są grupy dzieci. Tym razem na trybunie D ma ich zasiąść około 2,5 tysiąca. To ma być dla nich żywa lekcja historii. Zobaczą zawodników, którzy osiągali z Widzewem największe sukcesy w kraju i awansowali do zwykle nieosiągalnej dla polskich drużyn Ligi Mistrzów.

Obecni piłkarze łódzkiego klubu na razie są na dobrej drodze, by wrócić do ekstraklasy, w której Widzewa nie ma od 2014 roku. Po dziewięciu kolejkach są wiceliderem z dwoma punktami straty do Korony Kielce. Mogli ją wyprzedzić w ostatniej kolejce, prowadzili z GKS Tychy, ale stracili gola w 90. minucie.

Widzew czasu nie cofnie

- Cieszymy się, że szybko nadeszła okazja do rewanżu. Ta stracona bramka nas zabolała. Analizowaliśmy, dlaczego tak się stało, ale czasu już nie cofniemy, dlatego skupiamy się na Skrze. Chcemy wyjść na boisko, zdominować rywala i zdobyć trzy punkty - podkreśla Radosław Gołębiowski, pomocnik, który do Widzewa trafił właśnie ze Skry. - Nie jestem zaskoczony, że ten zespół awansował do pierwszej ligi, bo znam tam większość piłkarzy. Może finansowo klub nie jest najbogatszy, ale zawodników było stać, by osiągnąć taki sukces.

Do meczu z GKS nie chciał też wracać trener Janusz Niedźwiedź. - Tak, jak powiedział Radek czasu już nie cofniemy. Mogliśmy tylko wyciągnąć wnioski, by taka sytuacja się nie powtórzyła - stwierdził. - Skra zagrał dobre spotkanie z Arką i to nie był przypadek. Musimy być bardzo konsekwentni, kroczyć drogą, którą szliśmy do tej pory. Zawodnicy powinni szybko podejmować decyzje, atakować wolne przestrzenie. Jeśli będziemy szukali takiego stylu, to zagramy dobre spotkanie. Mamy plan, ale najważniejsza jest jego realizacja i bycie skutecznym, ale na to składają drobne rzeczy.

AK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje